Marcin Meller zdobył się na bardzo szczere wyznanie na temat swojego stanu zdrowia. Wszystko rozpoczęło się przyznaniem, że dwa tygodnie przed przyjęciem trzeciej dawki szczepionki zachorował na COVID-19. Dziennikarz zaraził się od swojej żony, Anny Dziewit-Meller, która również była zaszczepiona.

Przeczytaj także:

Agnieszka Woźniak - Starak ponownie przyłapana z tym samym mężczyzną

Także w czerwcu ubiegłego roku z jego zdrowiem nie było najlepiej. Okazuje się, że dziennikarz przeszedł zawał serca z powodu...

przerzutu zapalenia płuc na mięsień sercowy. Było nieśmiesznie. Dochodziłem do siebie pół roku. Ale żyję, jak widzicie

Popularne wiadomości teraz

Matka jest piękniejsza od córki: dziewczyna jest niezadowolona z takiej genetyki

Świąteczny test na spostrzegawczość, z którym mało kto sobie radzi. Wymaga sprawnego oka

Pieniądze spadną z nieba: 4 znaki zodiaku będą mieć wielkie szczęście w finansach w nowym 2022 roku

Nietypowa uwaga w dzienniczku ucznia i niespodziewana odpowiedź mamy. Takiej reakcji na słowa katechety nikt się nie spodziewał

Kilka miesięcy po zawale Marcin miał typowe objawy zakażenia Covid - 19. Okazuje się jednak, że testy to wykluczyły.

Miałem objawy kopiuj wklej jak hardkorowi covidowcy, ale testy były negatywne. Więc oficjalnie to było zapalenie płuc. Często słyszę spiskowe teorie, że lekarze wpisują ludziom covid jako powód zgonu, mimo, że zeszli na coś innego, bo przytulają za to jakąś astralną kasę (...) Jeżeli już, to na covid zmarło więcej ludzi niż jest w statystykach

Szczere wyznanie na temat chorób i stanu zdrowia Marcina to przede wszystkim opowieść, a raczej wpis, którego dokonał w mediach społecznościowych pod nazwą "Nieśmiertelny". Okazuje się, że Marcin sądzi, że taki właśnie jest.

Zawsze uważałem, że jestem nieśmiertelny, że nie tyczą się mnie prawa przyrody. Umacniałem się w tym przekonaniu, jeżdżąc przez lata jako reporter na wojny, wychodząc z sytuacji, z których nie powinienem wyjść. Kiedyś, akurat nie na wojnie, na prostej asfaltowej drodze w Kenii jechałem autobusem, który z obłędną prędkością zderzył się czołowo z tirem wiozącym samochody. Zginęło wielu współpasażerów, w tym rodzina, z którą tuż przed odjazdem zamieniłem się na siedzenia. Byłem poraniony w wielu miejscach, zbryzgany cudzą krwią, a to był szczyt epidemii AIDS i jeszcze nie znano na chorobą żadnych lekarstw. Gdybym się zaraził, oznaczałoby to wyrok śmierci. Miałem 26 lat.

Życzymy dużo zdrowia!

Dziękujemy, że przeczytałaś nasz materiał.

Więcej ciekawych artykułów na kolezanka.net

Redaktorzy "Koleżanki" polecają przeczytać:

  1. Klęska Sylwii Grzeszczak w „The Voice Poland”. Fani są zażenowani poziomem jej grupy

  2. Kobieta bez zębów publikuje w sieci swoje metamorfozy. Jej filmiki to hit sieci

  3. Ostatnia cyfra roku Twojego urodzenia zdradza prawdę o tym jaka jesteś. Sprawdź to

  4. Makijażystka odmłodziła 80-letnią klientkę o kilkadziesiąt lat. Jej zmiana robi wrażenie

  5. Na plecach kobiety pojawił się bąbel z dziurką. Co to było? Diagnoza powaliła ją na kolana