On, mały czteroletni Aleksander, był przerażony. Nie rozumiał, dokąd poszli jego mama i tata. Małe serce ścisnęło się z bólu, łkając, Aleksander zawołał: „Mamusiu, mamusiu…!” Ale nikt nie przyszedł, wszystkie dzieci spały, a wychowawcom nie zależało na łzach kolejnego porzuconego dziecka.

Które znaki zodiaku spełnią życzenie złożone w Nowy Rok

Alexandra urodziła jakaś narkomanka, zostawiając go w szpitalu. Sześć miesięcy później został adoptowany przez zamożną rodzinę, w której mieszkał przez trzy i pół roku.

Nic o tym nie wiedział, wspomnienia z pierwszych miesięcy życia nie zostały zachowane w jego pamięci z dzieciństwa. Wszyscy wierzyli, że dziecko ma dużo szczęścia, ponieważ rodzice zostali natychmiast odnalezioni, a on nie miał czasu, aby zdać sobie sprawę z tego, że został porzucony. Aleksander przez trzy i pół roku mieszkał w rodzinie, w której mama i tata go kochali… Potem stało się niespodziewane szczęście – mama Anna powiedziała, że ​​będzie miał brata lub siostrę. Aleksander był zadowolony, chociaż nawet nie rozumiał dlaczego. Od tego dnia wszystko się zmieniło. Zaczął czuć, że jego matka go nie potrzebuje, a ojciec jest ogólnie irytujący. Dzieciak starał się zadowolić matkę, przytulił ją, wspiął się na kolana, ale Anna zaczęła oddalać się od dziecka.

Adam, mąż Anny, zawsze był przeciwny adopcji. Nie rozumiał, jak można czuć miłość do stworzenia, które nie ma z nim nic wspólnego. Ale żona była w takiej rozpaczy, że nie mogła urodzić jego dziecka. I w końcu uległ perswazji. „Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze” – powiedział. Mam nadzieję…

Popularne wiadomości teraz

Michał Wiśniewski i Mandaryna na studniówce córki Fabienne. Gwiazdor pochwalił się zdjęciem z imprezy

Monika Mrozowska rozstała się z ojcem najmłodszego syna. Jej słowa nie pozostawiają wątpliwości

Henryk Gołębiewski nie boi się pracy. Oprócz aktorstwa pracuje fizycznie

Kobieta urodziła niezwykłe trojaczki. To pierwszy raz w praktyce medycznej. Zdjęcia

Jak straszne, że los małego człowieczka zależał od uzasadnienia nadziei. Wszystko szło całkiem dobrze. Aleksander dorastał jako zwykłe dziecko, które przynosi rodzicom zarówno radość, jak i kłopoty. Adam nawet się do niego przywiązał, chociaż w głębi duszy tego nie rozpoznawał. Tylko nadzieja jest czasem tak dużo i tak mało, gdy w grę wchodzi los człowieka.

Minęły lata. A potem - Anna zaszła w ciążę! Cud! Zaprawdę opatrzność Boża! Jakże był wtedy szczęśliwy, bo stało się to wbrew wszelkim diagnozom i prognozom lekarzy. Żaden z nich w tym momencie nie rozumiał najważniejszej rzeczy - ten prezent został im podarowany wyłącznie z powodu Aleksandra.

A Aleksander stał się zbędny, niepotrzebny. Tata przestał się z nim bawić i w ogóle nie zwracał na niego uwagi, mama zawsze myślała o czymś własnym. Nakarmili go, poszli na spacer jak z psem, aw domu powiedzieli - "miejsce!" Zaczął płakać i sikać w nocy, ten szalenie zirytowany tata, nawet dał klapsa Aleksandrowi.

Ból. Po raz pierwszy w obliczu bólu dziecko nawet nie rozumiało, dlaczego wszystko się zmieniło. Dlaczego tata go nie kocha, tylko krzyczy, a mama nie zwraca na niego uwagi. Jak ta mała niewinna duszka mogła zrozumieć, że jest obcą osobą, że nigdy nie stała się droga tym dwóm dorosłym.

Aleksander leżał i płakał na łóżku w sierocińcu… Miał tylko 4 lata i nie miał pojęcia, gdzie zniknęli jego mama i tata…

Adam zaczął rozmawiać o potrzebie powrotu Aleksandra do sierocińca. Podał dziesiątki argumentów, ale głównym było to, że będą mieli swoje własne, kochane, upragnione. Anna nie kłóciła się z mężem, kochając dziecko rosnące pod jej sercem, rozumiała, że ​​nigdy tak nie pokocha cudzego dziecka. Niestety, dopiero teraz ...

Decyzja została podjęta, rodzice złożyli dokumenty w sądzie, aby odmówić opieki Aleksandra. Nadzieje Adama się nie spełniły...

Nic nie rozumiejąc, dzieciak siedział na krześle w obcym domu, do którego go przyniesiono, za zamkniętymi drzwiami szedł sąd. Proces, w którym mama i tata go odrzucili. Rozejrzał się, zauważył współczujące spojrzenia i zwinął się w kłębek, oczami pełnymi łez patrzył na przechodzących nieznajomych. Aleksander był strasznie przestraszony, trząsł się i trząsł od trzaskających drzwi sąsiednich biur.

Kiedy mama i tata wyszli, tata nawet nie spojrzał w kierunku dziecka. A moja mama podeszła do niego z jakąś ciocią i powiedziała: „Aleksander, pójdziesz z tą ciocią”.

Nie odwracając się, poszła za mężem, a Aleksander, zdając sobie sprawę, że odchodzą, krzyczeli i pobiegli za nią. Ciotka złapała go za rękę, a on, zdając sobie sprawę, że stało się coś bardzo strasznego, zaczął gryźć, bić i wyrywać się. Krzyknął: „Mamusiu, nie odchodź!” Ale Anna go nie usłyszała, razem z mężem wsiedli do samochodu i pojechali do domu.

Aleksandra z płaczem przywieziono do jakiegoś strasznego domu. Rozejrzał się i wydawało mu się, że świat wywrócił się do góry nogami. Został zabrany do pokoju z tymi samymi dziećmi. Szybko pobiegł do kąta i usiadł, zakrywając swoją małą twarz dłońmi, jakby osłaniając się przed wszystkim. Myślał, że zamknie oczy, otworzy je i mama znów tam będzie. Czyta mu bajki na dobranoc i całuje go, a tata kręci go wokół szyi i rzuca w niebo.

Mężczyzna wrócił, by zabrać go na zawsze. Szczęście psa dotknęło pracowników schroniska

Mijały dni, ale mama nie przyjechała po niego. Płakał, płakał ciągle, nie bawił się z innymi dziećmi, biedny dzieciak nie wiedział, że tak bezbronny był już dwukrotnie zdradzony. Tylko jeden stary nauczyciel mógł go namówić do jedzenia. Było w niej tyle miłości i ciepła, że ​​podczas zmiany, kiedy pracowała, Aleksander po prostu się rozmrażał. Ciocia Marta posadziła go na kolanach i kołysała mówiąc: „Biedny, jesteś mój, dlaczego jesteś taki... Czy Pan naprawdę nie widzi... ”Aleksander nie rozumiał jej lamentów, ale czuł się ciepło i dobrze i zasnął w jej ramionach.

Na próżno ciocia Marta wątpiła w opatrzność Bożą. Anna zmarła we wczesnym, bardzo trudnym porodzie, rodząc martwe dziecko. A Adam, mając nadzieję, że wszystko będzie dobrze, po prostu się napił, tracąc pracę, mieszkanie i duszę.

A Aleksander został adoptowany przez rodzinę prawosławnego księdza, który o tym strasznym incydencie przeczytał w lokalnej gazecie. Matka Maria, która miała pięcioro dzieci, nie wahała się ani chwili, gdy mąż dał jej tę historię do przeczytania. A Aleksander już nigdy w życiu nie czuł się obcy i odrzucony.

Więcej ciekawych artykułów na kolezanka.com

Redaktorzy "Koleżanki" polecają przeczytać:

  1. Klęska Sylwii Grzeszczak w „The Voice Poland”. Fani są zażenowani poziomem jej grupy

  2. Kobieta bez zębów publikuje w sieci swoje metamorfozy. Jej filmiki to hit sieci

  3. Ostatnia cyfra roku Twojego urodzenia zdradza prawdę o tym jaka jesteś. Sprawdź to

  4. Makijażystka odmłodziła 80-letnią klientkę o kilkadziesiąt lat. Jej zmiana robi wrażenie

  5. Na plecach kobiety pojawił się bąbel z dziurką. Co to było? Diagnoza powaliła ją na kolana