Iwona Wójcik

Lusię odwiedzam ośrodku Dom

Lusię odwiedzam w ośrodku co dwa tygodnie - remik, krówki, plotki z bloku. W księdze odwiedzin nasza strona to same moje podpisy. Przed świętami zjawiła się jej córka i spytała pielęgniarkę, „czy mama ma kontakt z ludźmi". Pokazały księgę. Podobno długo

Wzięłam ćwierć etatu Dom

Wzięłam ćwierć etatu w bibliotece - okładanie książek, trzy przedpołudnia w tygodniu. Dzieci w panice: „ludzie pomyślą, że cię nie utrzymujemy!". Ludzie myślą różnie, ja myślę wśród książek. Pierwszą pensję - sześćset dwadzieścia - wydałam na koncert

SMS-y przychodzą wieczorem: Dom

SMS-y przychodzą wieczorem: „na jutro trzydzieści babeczek na kiermasz, ratuj, mamo!". Ratowałam latami - piekarnik o północy, lukier o pierwszej. W czwartek odpisałam inaczej: „całodobowa Żabka ratuje do szóstej, całuję". Julka zaniosła kupne. Świat się

Córka dba linkami: Dom

Córka dba o mnie linkami: codziennie „seniorka okradziona", „metoda na hydraulika", „nie otwieraj nikomu!". Jedenaście strasznych artykułów w tydzień, wizyt - zero. Linki ustały, kiedy odpisałam wprost: „streszczaj mi je osobiście przy herbacie - w linku

Syn przypadkiem zobaczył Dom

Syn przypadkiem zobaczył w moim kalendarzu listę: „nie zdążyłam - morze zimą, teatr w Warszawie, zorza". Nic nie powiedział. W piątek przyszedł z wydrukiem: bilety do Teatru Wielkiego, balet, za trzy tygodnie. „Odhaczamy po kolei, mamo. Zorza w lutym

framudze rośnie drabinka Dom

U mnie na framudze rośnie drabinka kresek: każdy wnuk, każda wizyta, ołówek i data. Synowa swoją domową zamalowała przy remoncie - „bałagan, są aplikacje do mierzenia". Mały biegnie do mojej framugi od progu: „zmierz!". Urósł centymetr od lipca. A kreska

kolędzie ksiądz zawiesił Dom

Po kolędzie ksiądz zawiesił wzrok na Henryku: „a pan to...?". Henryk wstał jak uczeń: „narzeczony, proszę księdza. Zamiary poważne, obiady wspólne". Ksiądz pokropił nas z uśmiechem: „błogosławię na te obiady". Dzieciom doniosła pani kościelna - szybciej

Całe życie „mamo, Dom

Całe życie na „mamo, przypilnujesz?" odpowiadałam „tak", zanim skończyli zdanie. Od marca odpowiadam: „sprawdzę kalendarz i dam znać". Kalendarz czasem mówi „nie" - bo brydż, bo Henryk, bo nic. Nic też jest wpisane. Długopisem. Rodzina przyzwyczaiła się

Córka zrobiła scenę Dom

Córka zrobiła scenę o Renię: „ta sąsiadka się kręci, bo na coś liczy - na mieszkanie pewnie!". Renia kręci się z zupą od dziesięciu lat, z kluczem od pięciu, z sercem od zawsze. Odpowiedziałam: „liczy - na mój poranny telefon, że żyję. A ty na co

zimą spisałam „Plan Dom

Przed zimą spisałam „Plan B": odśnieżanie - Edek, leki - apteka z dowozem, awarie - pan Heniek, prąd padnie - świece w kredensie. Lista wisi na lodówce. Córka przeczytała i się obraziła: „przecież my jesteśmy od tego!". Jesteście - w planie A. Plan A

Córka skończyła kurs Dom

Córka skończyła kurs coachingu i ćwiczy na mnie: „mamo, co ta złość chce ci powiedzieć?", „przeskalujmy twoją niedzielę od jeden do dziesięć". Przy trzeciej sesji odpowiedziałam: „złość mówi, że rosół stygnie. Niedziela była na dziewięć, przy skalowaniu

Dzieci wpadają bez Dom

Dzieci wpadają bez zapowiedzi od lat - „przecież rodzina". W sobotę zastosowałam symetrię: stanęłam u syna w drzwiach o dziewiątej rano, z sernikiem: „przecież rodzina!". Synowa w szlafroku, zlew pełny, mały w piżamie przy bajkach - życie jak u ludzi

żłobku wdrożono „szybkie Dom

W żłobku wdrożono „szybkie pożegnania": machnij i wyjdź, „łzy przedłużają". Rodzice stosują to wszędzie, nawet przy niedzielnych odjazdach ode mnie: „bez scen, machamy!". Staś macha dzielnie, a w aucie - widzę przez szybę - wyciera oczy rękawem. W piątek

rodzinnej grupie zapomnieli, Dom

W rodzinnej grupie - zapomnieli, że w niej jestem - ruszyło głosowanie nad prezentem dla mnie: koc - cztery głosy, czajnik - dwa, „może nic, ona i tak ma wszystko" - trzy. Napisałam w wątku: „głosuję za opcją czwartą: niedziela z wami, bez telefonów. Koc

rodzinnej sesji zdjęciowej Dom

Na rodzinnej sesji zdjęciowej synowa zarządziła: „pies zostaje w aucie, psuje kadr". Barnaba został - z opuszczonymi uszami. Fotograf obejrzał nas i spytał: „a gdzie ten pies z próbnego? Najlepsza mordka w rodzinie". Przyprowadziłam. Najlepsze ujęcie

wypisie lekarka spytała Dom

Przy wypisie lekarka spytała rutynowo: „kto się panią zaopiekuje w domu?". Wymieniłam: Renia od zupy, Edek od zakupów, Krysia od porannych telefonów. Lekarka zapisała i dopytała o rodzinę. „Rodzina jest. W razie czego - na wideo." Zapisała i to. Podobno