Obiecał, że jak tylko skończymy budowę własnego domu i wszystko urządzimy, wtedy poszuka czegoś na miejscu.

Po tej rozmowie grzechem było narzekać na brak uwagi. Przecież starał się dla rodziny, chciał jak najlepiej. Kiedy Marek był w trasie, ja w domu pilnowałam robotników, kupowałam materiały, ustalałam terminy, wybierałam meble.

To święto, kiedy ukochany ma okazję wrócić do domu. Po jednej z takich rzadkich wizyt zdałam sobie sprawę, że stało się coś nieodwracalnego. Zrobiłam test i przekonałam się, że jestem w ciąży. Postanowiłam powiedzieć mężowi osobiście, więc czekałam aż 5 miesięcy.

Wreszcie skończyły się prace remontowe. Wszystko zrobione na czas i w najlepszym porządku. Poinformowałam Marka o radosnej nowinie – jest powód, żeby wpaść do domu. On również postanowił zrobić niespodziankę, więc nie uprzedził o swoim przyjeździe.

Dzwonek do drzwi, zostawiam majstra, który montował kran w łazience, wychodzę w szlafroku, który już ledwo okrywa mój zaokrąglony brzuch.

Popularne wiadomości teraz

Przewoźnik przewoził podróżnika na bardzo pięknej łodzi. Chłopak wcześniej nie widział tak pięknej łodzi i zauważył napisy na wiosłach: „Myśl i rób”

"Mój syn miał mieć ślub. Jego narzeczona zostawiła go trzy dni temu, a to taki wstyd dla całej wioski. Nie wybaczymy jej tego"

Córka w końcu osiągnęła swój cel, jej ojciec jest w domu opieki, a ona i jej rodzina są w jego mieszkaniu. Ale los przygotował dla nich coś innego

Życie u boku Karola Strasburgera. Wspomnienia jego pierwszej żony budzą zamieszanie

– Marek! Jaka radość! Dlaczego nie uprzedziłeś? Nic nie przygotowałam.

– Widzę, że już jesteś przygotowana! – mąż pali mnie swoim gniewnym głosem i kontynuuje – A kto jest winowajcą tego wszystkiego?

Jak na złość, w tym momencie z łazienki wychodzi wspomniany majster. Milcząco kiwa głową i pospiesznie wychodzi.

– Jakiś małomówny. Jak w ogóle się z nim zbliżyłaś?

– Roztrzaskałeś sobie mózg na tej drodze? To twoje dziecko! Celowo nie mówiłam ci wcześniej, bo chciałam powiedzieć osobiście. Czy to moja wina, że tak rzadko bywasz w domu?

Nie widzieliśmy się tyle czasu, a zamiast gorących objęć i namiętnych pocałunków zaczęliśmy się kłócić. Wyobraźcie sobie, Marek nie wierzy, że to jego dziecko. Oskarża mnie o zdradę. Przysięgam i zaklinam się, że byłam mu wierna, i wściekam się, że muszę przez to wszystko przechodzić.

W skrócie – mąż na razie spakował swoje rzeczy i wrócił do domu rodziców. Powiedział, że jak dziecko się urodzi, zrobi test DNA. Jeśli to jego dziecko, wszystko wróci na swoje miejsce.

Zgadzam się na test, bo nie mam nic do ukrycia, ale czy po takim poniżeniu zgodzę się znowu wpuścić męża do swojego życia – to już inna kwestia. Taka to była niespodzianka!"