Była normalną ciężarną matką, niczym nie różniącą się od innych kobiet w ciąży. Lekarze od samego początku wiedzieli, że Ola urodzi bliźnięta, więc postanowili zatrzymać ją pod obserwacją przez ostatni tydzień, aby uniknąć jakichkolwiek komplikacji.
I wtedy nadszedł długo oczekiwany dzień. Ola zaczęła rodzić. Rano urodziła swoje dzieci, silne i zdrowe. Dziewczynka miała jednak znamię na policzku. Ola długo przyglądała się tej plamie, ciemnej i dużej. Nie mogła znieść tego widoku i oddała dziecko pielęgniarce.
Wzięła syna na ręce i spojrzała na niego - piękny chłopiec. Przytuliła go i delikatnie pocałowała.
Lekarze zauważyli, że dziwnie się zachowuje. Kilka minut później fakt ten został potwierdzony: Ola napisała list, w którym zrzekła się nowo narodzonej córki. Wyobrażacie sobie?
Tłumaczyła swoje zachowanie tym, że i tak nie miała męża, nawet gdyby jej syn miał taką plamkę, a ona była dziewczynką. W dorosłym życiu wszyscy będą na nią wskazywać, a ona zostanie przyłapana, to wstyd ....
"Zięć pytał, czemu teściowa nie chce się wyprowadzić. Mówi, że wystarczy jej kawalerki"
"Przypadkowo zostałam kochanką męża mojej najlepszej przyjaciółki. Żałuję tego, co zrobiłam, ale nie mogę już zostawić go w spokoju"
"Moja teściowa opiekowała się wnukiem za pieniądze. Wczoraj powiedziała, że chce, żebyśmy kupili jej urlop nad morzem, bo jest zmęczona"
Ból i nadzieja. Polsat odcina się od Michała Wiśniewskiego w kontrowersyjnej sprawie
Lekarze byli w szoku. Widzieli i słyszeli wiele rzeczy, ale nie to... Próbowali przekonać matkę, aby nie popełniała tak fatalnego błędu, ale na próżno.
Następnego dnia do szpitala przyszedł wujek dziewczynki i jego żona. Powiedzieli, że chcą adoptować dziecko.
Dzięki Bogu, na świecie nie brakuje dobrych ludzi!