Mamy przeciętne dochody, nie oszczędzamy, ale stać nas na wakacje za granicą dwa razy w roku, wzięliśmy też kredyt na mieszkanie w nowym budynku.
Wcześniej mieszkaliśmy w jednopokojowym mieszkaniu, które odziedziczyłam po babci. Teraz wynajmują je ludzie, a pieniądze przeznaczamy na spłatę kredytu: zostały nam jeszcze cztery lata".
O kupno nowego mieszkania martwiła się Katarzyna, siostra mojego męża, która wciąż mieszkała z rodzicami. Ale mnie ten niuans nie obchodził. Niedawno obchodziła trzydzieste urodziny w restauracji - zaproszono wielu gości, prawie całą rodzinę, przyszliśmy też z mężem.
Podczas wieczoru wszyscy goście zachowywali się bardzo dziwnie - podchodzili do mojego Waldka, przytulali go, mówili, że jest bardzo hojny, bo zrobił taki prezent swojej siostrze.
Nic nie rozumieliśmy, bo przecież daliśmy jej 4000 zł, jak to może być taki duży prezent? Uroczystość była wspaniała, dopóki moja teściowa nie zabrała głosu.
"Kochana, nigdy Ci nie mówiłem, ale to mieszkanie mojej matki. Przekazała mi je, ale prawnie wszystko jest jej. Jak mogę nie wpuścić jej." Z życia
Magda Gessler, ikona kulinarna, zaskakuje fanów niesamowicie odważnym zdjęciem. "Jestem poza wiekiem"
Królewski styl: cztery modne sezonowe stylizacje księżnej Cambridge (zdjęcia)
Kotlety jajeczne najlepsze na obiad
Po jej przemowie zrozumiałam, dlaczego wszyscy mówili o naszej hojności, teściowa uparła się, że pozwoli nam wybrać, które z dwóch mieszkań podarujemy Katarzynie.
Byłam w szoku i na początku chciało mi się śmiać, bo myślałam, że to żart. Jednak kiedy wszyscy goście zaczęli klaskać w dłonie, zrobiło się strasznie. Nie mogłam nic powiedzieć, mój mąż też był w szoku. Wtedy moja siostra wstała i zwróciła się do mojego męża:
- "Daj mi mieszkanie w nowym budynku!
Oczywiście w tym momencie wkroczyłam ja. Powiedziałam na cały głos, że mieszkanie to zbyt drogi prezent, a jedno z nich należy do mnie osobiście i nie zamierzam niczego oddawać.
Mąż w ogóle nie wtrącał się do rozmowy, więc zwróciłam się do niego, czy broni naszych interesów, ale gdy zaczął mówić, było mi już przykro:
"Słuchaj, mama ma rację. Mamy dwa mieszkania, dlaczego nie dać jednego w prezencie? Dobrze zarabiamy, kupimy drugie dla syna, ale moja siostra jest samotna, rozwiedziona i nigdy nie będzie jej stać na mieszkanie.
Byłam jeszcze bardziej zła, bo mieszkanie jest moje, a jemu łatwo przychodzi rozporządzanie cudzą własnością. Nie oddam mieszkania babci z żadnego powodu.
Jeśli chce, to niech podzieli się kredytem hipotecznym z siostrą. W takim przypadku składam pozew o rozwód. Krewni zaczęli szeptać, że jestem nieludzka, skąpa...
Teściowa dumnie oświadczyła, że nie ma dla mnie miejsca w ich rodzinie, a Waldek milczał. To była ostatnia kropla, wstałam i odeszłam od stołu.
Teraz naprawdę wnoszę o rozwód, nie zamierzam żyć z mężczyzną, dla którego opinia mojej matki jest ważniejsza niż moja. Poradzę sobie ze wszystkim, nadal mam rodziców, oni są naprawdę moim wsparciem.