Mamy przeciętne dochody, nie oszczędzamy, ale stać nas na wakacje za granicą dwa razy w roku, wzięliśmy też kredyt na mieszkanie w nowym budynku.

Wcześniej mieszkaliśmy w jednopokojowym mieszkaniu, które odziedziczyłam po babci. Teraz wynajmują je ludzie, a pieniądze przeznaczamy na spłatę kredytu: zostały nam jeszcze cztery lata".

O kupno nowego mieszkania martwiła się Katarzyna, siostra mojego męża, która wciąż mieszkała z rodzicami. Ale mnie ten niuans nie obchodził. Niedawno obchodziła trzydzieste urodziny w restauracji - zaproszono wielu gości, prawie całą rodzinę, przyszliśmy też z mężem.

Podczas wieczoru wszyscy goście zachowywali się bardzo dziwnie - podchodzili do mojego Waldka, przytulali go, mówili, że jest bardzo hojny, bo zrobił taki prezent swojej siostrze.

Nic nie rozumieliśmy, bo przecież daliśmy jej 4000 zł, jak to może być taki duży prezent? Uroczystość była wspaniała, dopóki moja teściowa nie zabrała głosu.

Popularne wiadomości teraz

"Czułam się zbyt stara i zbyt zmęczona, by mieć kolejne dziecko, ale Adam zrobił wszystko, co w jego mocy, by zmienić moje zdanie"

"Nie współczujesz swojemu mężowi, ale on nie miał wolności w małżeństwie z tobą przez 25 lat": kobieta pomyślała o tym, co usłyszała i rozpłakała się

"Kiedyś skończyły mi się pieniądze i byłam w innym mieście. Nie miałam ani grosza w portfelu, więc zadzwoniłam do męża, ale on mnie zaskoczył"

"Mieliśmy wesele. Daliśmy tej parze mieszkanie, które oszczędzaliśmy dla naszej córki. Urządziliśmy je": co jeszcze możemy zrobić

Po jej przemowie zrozumiałam, dlaczego wszyscy mówili o naszej hojności, teściowa uparła się, że pozwoli nam wybrać, które z dwóch mieszkań podarujemy Katarzynie.

Byłam w szoku i na początku chciało mi się śmiać, bo myślałam, że to żart. Jednak kiedy wszyscy goście zaczęli klaskać w dłonie, zrobiło się strasznie. Nie mogłam nic powiedzieć, mój mąż też był w szoku. Wtedy moja siostra wstała i zwróciła się do mojego męża:

- "Daj mi mieszkanie w nowym budynku!

Oczywiście w tym momencie wkroczyłam ja. Powiedziałam na cały głos, że mieszkanie to zbyt drogi prezent, a jedno z nich należy do mnie osobiście i nie zamierzam niczego oddawać.

Mąż w ogóle nie wtrącał się do rozmowy, więc zwróciłam się do niego, czy broni naszych interesów, ale gdy zaczął mówić, było mi już przykro:

"Słuchaj, mama ma rację. Mamy dwa mieszkania, dlaczego nie dać jednego w prezencie? Dobrze zarabiamy, kupimy drugie dla syna, ale moja siostra jest samotna, rozwiedziona i nigdy nie będzie jej stać na mieszkanie.

Byłam jeszcze bardziej zła, bo mieszkanie jest moje, a jemu łatwo przychodzi rozporządzanie cudzą własnością. Nie oddam mieszkania babci z żadnego powodu.

Jeśli chce, to niech podzieli się kredytem hipotecznym z siostrą. W takim przypadku składam pozew o rozwód. Krewni zaczęli szeptać, że jestem nieludzka, skąpa...

Teściowa dumnie oświadczyła, że nie ma dla mnie miejsca w ich rodzinie, a Waldek milczał. To była ostatnia kropla, wstałam i odeszłam od stołu.

Teraz naprawdę wnoszę o rozwód, nie zamierzam żyć z mężczyzną, dla którego opinia mojej matki jest ważniejsza niż moja. Poradzę sobie ze wszystkim, nadal mam rodziców, oni są naprawdę moim wsparciem.