Jestem rok przed emeryturą, jak to mówią, starość nie jest daleko, a ja już zaczynam myśleć o tematach filozoficznych.

Najbardziej martwi mnie teraz to, że nie mam żadnych spadkobierców. Jestem zupełnie sama, bez rodziny, której mogłabym zostawić wszystko, czego się dorobiłam.

Moje życie wcale nie było łatwe, dzieciństwo spędziłem w małej wiosce, zostałem osierocony w szkole, więc wychowywała mnie babcia. Była moją jedyną bratnią duszą. Łączyły nas przyjacielskie relacje, a co najważniejsze, babci udało się dostrzec mój talent.

Uwielbiałam czytać książki, dobrze recytować poezję i ogólnie marzyłam o zostaniu aktorką. Babcia wspierała mnie w absolutnie wszystkich moich dążeniach, więc po ukończeniu szkoły wysłała mnie na studia do stolicy. Dostałam się do szkoły teatralnej, ale zrezygnowałam na drugim roku.

Nie podobały mi się role, które mi tam proponowano. Byłam ładna, więc mężczyźni często się o mnie starali, ale ja myślałam przede wszystkim o karierze i nie spieszyło mi się do małżeństwa. Mężczyźni też byli różni, zarówno zamożni, jak i nie, i dawali mi futra, biżuterię i markowe kosmetyki.

Popularne wiadomości teraz

"Co za zdrada, nie mam pojęcia, od kogo są te bukiety": byli dobroczyńcy, którzy powiedzieli mi o twoich podróżach

"Mieliśmy wesele. Daliśmy tej parze mieszkanie, które oszczędzaliśmy dla naszej córki. Urządziliśmy je": co jeszcze możemy zrobić

"Tak bardzo mi pomagasz, jak mogę ci się odwdzięczyć: zostań matką mojej córki. To wystarczy"

"Stoję przed mieszkaniem twojego kochanka, kiedy przyjedziesz, otwórz drzwi". Marta nie spodziewała się takiej reakcji męża

Po trzydziestce wyszłam za mąż za Adama i od razu zapałaliśmy do siebie miłością, ale w życiu codziennym byliśmy zupełnie inni, często mieliśmy konflikty i rozwiedliśmy się w trzecim roku małżeństwa.

Po rozwodzie zostałam z trzypokojowym mieszkaniem. Ogólnie rzecz biorąc, moje młode lata były zabawne, ale nigdy nie byłem w stanie znaleźć osobistego szczęścia. Kiedy po raz drugi pomyślałam o małżeństwie, zdałam sobie sprawę, że moja młodość się skończyła. Moja uroda przeminęła i nikt mnie nie potrzebował.

Kobiety często rodzą dzieci po czterdziestce, ale ja chciałam znaleźć mężczyznę, którego kochałabym bardziej niż być matką. Być może urodziłabym dzieci z miłości, ale nie chciałam tego robić tylko dla siebie. Pracowałam i podróżowałam. Nie miałam też bliskich przyjaciółek, wszystkie kobiety mają swoje rodziny, dzieci, problemy. Nikt nie rozumiał mojego spokojnego tempa życia.

Miałam jedną przyjaciółkę, która niedawno zmarła i zostałam sama. Z biegiem lat kupiłam kolejne mieszkanie, które teraz wynajmuję.

Siedzę tutaj i myślę, kto będzie miał to wszystko po mnie? Od kilku miesięcy w tym samym budynku co ja mieszka para. Są dobrymi, przyjaznymi ludźmi, przytrzymają mi drzwi, zapytają o zdrowie i pomogą dostarczyć zakupy.

Dwoje z nich pracuje od rana do wieczora i wiem o nich dużo, ponieważ wynajmują moje mieszkanie. Zastanawiałam się nad zostawieniem im mieszkania. Nie chcę oddawać mojego majątku państwu, więc zastanawiam się nad testamentem. Przynajmniej zrobię jakiś dobry uczynek. To trochę dziwne dawać obcym mieszkanie, ale mam nadzieję, że zaopiekują się mną na starość.