Zaczynając od tego, kto będzie płacił za media, a kończąc na tym, kto będzie wynosił śmieci. Niestety nikt mnie tego nie nauczył - instytucja małżeństwa teraz i wtedy to różne planety. Radziłam sobie więc z problemami mojego małżeństwa najlepiej jak potrafiłam.

Po przeanalizowaniu całego mojego życia rodzinnego, nagle zdałam sobie sprawę, że mój mąż i ja radzimy sobie całkiem nieźle po 15 latach wspólnego życia. Ludzie mają gorzej. Jednak pomimo całkiem niezłych sukcesów w naszym związku, wciąż potrafiliśmy się kłócić i bawić w ciszę.

A wszystko przez jakiś śmieszny kran. Tak, obowiązki domowe mogą wstrząsnąć małżeństwem, jeśli nie jest się na to zawczasu przygotowanym. A ja nie byłam gotowa. I mój mąż też nie był.

Mój mąż nie jest najgorszy na świecie, ale żeby zmusić go do zrobienia czegokolwiek, trzeba mieć nerwy ze stali i niesamowitą cierpliwość.

Ostatnim razem, gdy poprosiłam go o wkręcenie żarówki w łazience, zajęło mu to miesiąc. I to tylko wtedy, gdy wywołałam paskudny skandal.

Popularne wiadomości teraz

"Zarządzałem w naszej rodzinie. Myślałem, że trzymam wszystko pod kontrolą. Teraz moje ręce są związane"

"Mamy z przyjaciółką po 60 lat. Postanowiłyśmy zamieszkać razem i wynająć mieszkanie"

„Dwa lata temu pojechałam na pracę i poznałam tam starszego ode mnie mężczyznę. Teraz oczekujemy dziecka, ale co powiedzą moje i jego dzieci”

"Mąż zapragnął łatwych pieniędzy i proponuje mi, żebym została matką za pieniądze. Za bardzo duże pieniądze"

Kilka tygodni temu odkryłam, że kran w naszej kuchni przecieka. Nie było w tym nic dziwnego, bo był stary i już dawno spełnił swoje zadanie. Już myślałem o samodzielnej wymianie, ale wtedy wszystko złożyło się w całość. Poszłam do sklepu hydraulicznego, wybrałam piękny nowy kran i kupiłam go.

Przyniosłam go do domu i poprosiłam męża, aby wymienił stary kran na nowy. Jak zwykle przytaknął, ale nie chciał przejść do rzeczy. Tego się spodziewałam. Przygotowałam się więc psychicznie na to, że poproszę tego eksperta od sof o wymianę kanalizacji. Ale minął miesiąc, odkąd poprosiłam męża o pomoc, a on nadal nic nie zrobił.

Przypomniałam mu o mojej prośbie, a on ponownie kiwnął głową. Ale kran nadal nie był zainstalowany. Wtedy powiedziałam: "Jeśli nie zainstalujesz nowego kranu, nie dostaniesz ode mnie jedzenia!". Nie wziął tego na poważnie i tylko machnął ręką. Cóż, pomyślałem, jeśli nie chcesz tego zrobić w dobry sposób, to będzie to zły sposób. Od tamtej pory nie tknąłem ani jednego garnka, nie ugotowałem ani jednego barszczu, nie przygotowałem żadnego jedzenia.

Oczywiście gotowałam, ale tylko trochę, tylko dla siebie na jeden posiłek. Mój mąż, zauważając, że lodówka jest pusta, zapytał, gdzie jest całe jedzenie i dlaczego nie ma zupy z chlebem. Przypomniałam mu o zepsutym kranie.

Zaczął się oburzać, krytykować mnie, że jestem okropną żoną. A ja mu odpowiedziałam: "Jaki jest mężczyzna, taka jestem jego żona!". To go rozgniewało, ale milczał.

Przez około tydzień jadł, co chciał. Gotował makaron instant lub owsiankę. Ogólnie rzecz biorąc, nie jedzenie, ale bzdury. Najwyraźniej był tym tak zmęczony, że się poddał.

Ogólnie rzecz biorąc, moja drastyczna metoda zadziałała. Nie mogąc znieść strajku głodowego i tęskniąc za normalnym jedzeniem, mój mąż przyszedł i powiedział, że naprawi kran, jeśli ugotuję tłuczone ziemniaki z mięsem. Zgodziłam się na takie warunki.

W rezultacie już godzinę później mieliśmy nowy kran w kuchni i powitalną kolację. Ugotowałam pyszny obiad, a mój mąż zjadł go z przyjemnością.

Na tym jednak się nie skończyło. Z jakiegoś nieznanego powodu nowy kran przeciekał. Ponownie zwróciłam się do męża i powiedziałam mu o problemie. Natychmiast wstał z sofy i powiedział: "Dobrze, zobaczę, co jest nie tak, w przeciwnym razie znowu pozbawisz mnie normalnego jedzenia". Cóż za efekt!

Cieszyłem się, że nagle znalazłem dla siebie naprawdę skuteczną metodę. Dom w końcu miał właściciela, który dotrzymywał słowa! Znowu przy czymś majstrował. Majstrował przez pół godziny. A ja postanowiłam, że skoro to taka ważna sprawa, to poczęstuję męża bogatym barszczem.

Ugotowałam go, wlałam do miski, nałożyłam trochę chleba i boczku i przyniosłam mu. Był bardzo zaskoczony, ale podziękował mi. Widziałam, jak bardzo się ucieszył. Okazuje się, że wcale nie jest tak trudno zrobić dla siebie coś miłego.