
Czasami okazuje się, że jest to ponury wzór. Jak pajęcza sieć. I sam możesz się pogubić w tej sieci.
Ta kobieta szła z mężem ciemną zimową ulicą.
Pokłócili się o drobiazg. Kobieta zamilkła, nadąsała się i zaczęła robić na drutach.
Co za nieprzyjemny człowiek. Uparty jak osioł. Nie da się z nim rozmawiać. Pomaga swoim krewnym. I jeszcze nie powiesił szafek w domu. Minęły już dwa dni!
Nie zarabia wystarczająco dużo. Chrapie. Nigdy nie da mi romantycznego prezentu... Jest okropną osobą. Jak udało mi się żyć z tak obojętną osobą przez trzydzieści lat?
Przed nami samochód utknął w śniegu. Starszy mężczyzna pcha samochód, ale nie może go wypchnąć. Wszyscy przechodzą obok. A mąż tej kobiety podbiegł i pomógł. Wypchnął samochód! Uścisnął rękę starszego mężczyzny.
Pobiegł z powrotem do żony, która stała i czekała.
Biegł, utykając. Była ranna. Czapkę miał zdjętą, włosy siwe na śniegu. Uśmiechał się jak chłopiec.
Zawsze biegł na pomoc.
Każdemu. I zawsze niósł najcięższe. I dzielił się jako ostatni. I nosił swoją żonę na rękach, dosłownie. Nie z powodu romansu, ale kiedy była poważnie chora. Był gotów poświęcić dla niej wszystko.
To moja żona odrzuciła stary wzór. I zaczęła dziergać nowy. Kiedy jej mąż pobiegł pomóc. A ona stała i podziwiała go.
Wszyscy czasami dziergamy złe wzory z czarnych nici myśli. Wszyscy. A potem mały uczynek lub życzliwe słowo pomaga rozpocząć kolejne dzierganie. Ten właściwy. Dobrą. Ciepłe, delikatne, miękkie.
I znów jesteśmy połączeni. Połączeni z naszymi bliskimi czułymi więzami miłości.