Najnowsze wiadomości
Stefan miał powiedzonko
Stefan miał powiedzonko na każdą okazję. Spisałam wszystkie - sześćdziesiąt trzy - w zeszyt zatytułowany „Słownik dziadka". Wnuki cytują je teraz przy obiadach, najmłodszy używa w szkole. Polonistka zapytała o źródło cytatów. Źródło biło pięćdziesiąt lat
przedszkolu ruszyła adaptacja:
W przedszkolu ruszyła adaptacja: rodzice mogą towarzyszyć, babcie „proszone o niezakłócanie procesu". Mały płakał w szatni trzy dni. Czwartego dnia wychowawczyni sama zadzwoniła: „a może przyjdzie ta babcia, o której on ciągle opowiada?". Posiedziałam
Wnuczka-nastolatka rozmawia matką
Wnuczka-nastolatka nie rozmawia z matką od tygodnia: farba na włosach, awantura, trzaśnięte drzwi. Obie przychodzą do mnie osobno - córka we wtorki, mała w środy - i mówią o tym samym innymi słowami. Nie przekazuję, słucham podwójnie. W niedzielę
Henryk przyznał się,
Henryk przyznał się, że nie tańczy - „dwie lewe nogi, całe życie się wymigiwałem". Uczę go w kuchni, między stołem a kredensem, na „raz-dwa-trzy". Na potańcówce w klubie zatańczyliśmy jeden pełny walc. Deptał mi po palcach w rytmie. Najpiękniejszy walc
stłuczce parkingu obtarty
Po stłuczce na parkingu - obtarty słupek, moja wina - rodzina zwołała naradę: „oddaj kluczyki, mamo, refleks już nie ten". Zamiast oddać, zapisałam się na kurs doszkalający dla seniorów. Instruktor po dwóch godzinach orzekł: „pani jeździ uważniej niż moi
Siedmiolatek grafik minister:
Siedmiolatek ma grafik jak minister: angielski, szachy, basen, robotyka i „zajęcia z emocji - serio, babciu". W środę uciekł mi w pół drogi: „możemy iść do ciebie na NIC?". Poszliśmy na nic: deptanie liści, wybieranie kasztanów, herbata. Na robotykę
Synowa trzeciej ciąży
Synowa w trzeciej ciąży leży plackiem, mdłości. Wożę jej obiady w słoikach, codziennie i po cichu, bo „mama przecież nie musi". Przy gościach pochwaliła się „świetnym cateringiem dla ciężarnych". Milczałam. Wieczorem przyszedł SMS: „przepraszam. To nie
Wnuki mieszkają Dublinem
Wnuki mieszkają pod Dublinem trzeci rok. Co niedzielę o osiemnastej siadam przy tablecie - ostatnio na „cześć babciu, mama zaraz przyjdzie". W urodziny czekałam cały wieczór. Późno w nocy przyszło zdjęcie tortu: „było super, zadzwonimy w weekend".
Czesne wnuczki opłacam
Czesne wnuczki opłacam od dwóch lat - co semestr, na jej konto, „babciu, tylko ty mnie rozumiesz". W czwartek zobaczyłam ją w galerii, w służbowym polo, z plakietką. Rzuciła studia zeszłej zimy. „Nie mów rodzicom, oddam co do złotówki - oni by mnie
Sąsiedzi zamawiają serniki
Sąsiedzi zamawiają u mnie serniki na święta - płacą po pięćdziesiąt, bez targowania, z góry. Córka się obruszyła: „bierzesz pieniądze od obcych? Wstyd na całą klatkę". Wieczorem przyszedł SMS: „upieczesz nam trzy? No ale my rodzina, bez tych
Krysia wychodzi pana
Krysia wychodzi za pana Henryka - oboje po siedemdziesiątce, poznali się na chórze. Poprosiła mnie na świadkową. Córka prychnęła: „cyrk na starość, i ty w to brniesz?". W sobotę trzymałam jej bukiet i płakałam ze szczęścia całą mszę.
Moją mamą dziewięćdziesiąt
Moją mamą - dziewięćdziesiąt trzy lata - zajmuję się codziennie: obiad, leki, loki na papiloty w soboty. Córka od miesięcy namawia na ośrodek: „uwolnisz się wreszcie, mamo". W niedzielę dodała ciszej: „a jak babci już nie będzie, weźmiesz małych na całe
sanatorium Ciechocinku poznałam
W sanatorium w Ciechocinku poznałam pana Tadeusza - wdowiec, szachy, spacery po tężniach. Teraz odprowadza mnie z klubu seniora pod samą klatkę. Córka urządziła awanturę: „w twoim wieku! A co z mieszkaniem, jak ci namiesza?". O mieszkanie zapytała
Auto Stefanie sprzedał
Auto po Stefanie sprzedał syn - „pieniądze położę na koncie, u mnie bezpieczniej". Poprosiłam o część na leczenie zębów. Usłyszałam, że „implanty w tym wieku to fanaberia". W sobotę synowa chwaliła się nową zabudową kuchni - „z oszczędności".
niedzielę mówię sobie:
Co niedzielę mówię sobie: „wpadnę do mamy" - i co niedzielę coś wypada. Dziś wypadło mi spojrzeć w kalendarz: ostatni raz byłam u niej w maju. Zadzwoniłam; odebrała po drugim sygnale, jakby siedziała przy aparacie. „Nic się nie stało, córciu, ja tu
Syn „załatwił" prywatnego
Syn „załatwił" mi prywatnego ortopedę - „nie martw się o nic, ogarniam". Wizyta pomogła, kolano lepsze. W piątek przyszedł SMS: numer konta i „350, oddasz jak możesz". Oddałam w sobotę. „Ogarniam" znaczyło: umówię.
poniedziałek ogłosiłam pierwszy
W poniedziałek ogłosiłam pierwszy w życiu urlop - w domu, od wszystkich. Kartka na drzwiach: „Jestem zdrowa. Wracam w niedzielę". Telefon leżał w szufladzie, ja czytałam trzecią książkę. W niedzielę: czternaście nieodebranych, w tym zero „jak się
Siostra wręczyła zapasowy
Siostra wręczyła mi zapasowy klucz i zaklejoną kopertę: „jakby co - najpierw ty, nie dzieci". Nie pytałam, co w środku; ona mojej koperty też nie otwiera. Dwie siostry, dwa klucze, dwie koperty - tak się teraz pilnujemy. Dzieci myślą, że rywalizujemy o
Coraz częściej ucieka
Coraz częściej ucieka mi słowo - stoję z czajnikiem i szukam w głowie „czajnika". Pierwszej powiedziałam wnuczce: ona jedna się nie przestraszyła, wymyśliła grę „opisz, a zgadnę" i zeszyt przy cukiernicy. Neurolog kazał ćwiczyć i nie panikować. Słowa
Kiedy córka mieszkała
Kiedy córka mieszkała klatkę obok, internet szedł z mojego abonamentu - „po co dwa, mamo". W maju się wyprowadzili i zabrali router, „bo sprzęt nasz". Mnie została umowa do marca: sześćdziesiąt dziewięć złotych miesięcznie za nic. Wypowiedzenie? Kara
sylwestra przywieźli szóstkę
Na sylwestra przywieźli mi szóstkę dzieci - swoją dwójkę i „Krysi z Markiem, bo pani i tak siedzi w domu". Najmłodsze pół roku, najstarsze dziewięć lat. O północy rodzice złożyli życzenia przez wideo, zbiorczo. Mnie osobno życzyła sześciolatka: „żeby
"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie" Uroda

"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie"

Wiadomości

Zdrowie

Psychologia

Rodzina

Coś osobistego

Stefan miał powiedzonko Dom

Stefan miał powiedzonko na każdą okazję. Spisałam wszystkie - sześćdziesiąt trzy - w zeszyt zatytułowany „Słownik dziadka". Wnuki cytują je teraz przy obiadach, najmłodszy używa w szkole. Polonistka zapytała o źródło cytatów. Źródło biło pięćdziesiąt lat

Dumna polka

Coraz częściej ucieka Dom

Coraz częściej ucieka mi słowo - stoję z czajnikiem i szukam w głowie „czajnika". Pierwszej powiedziałam wnuczce: ona jedna się nie przestraszyła, wymyśliła grę „opisz, a zgadnę" i zeszyt przy cukiernicy. Neurolog kazał ćwiczyć i nie panikować. Słowa

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia Celebryci

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia