Najnowsze wiadomości
weselu kuzynki usadzili
Na weselu kuzynki usadzili mnie „przy spokojnym stoliku, żeby babcia odpoczęła". Odpoczęłam dwa kwadranse i poszłam w tany - oberek z wujkiem Frankiem, potem cała sala w kółeczku. O północy synowa szukała mnie po salach: „gdzie babcia?!". Babcia była na
Grafik małego zaczyna
Grafik małego zaczyna się o 6:15 - basen przed szkołą, „wtedy lepiej przyswaja". U mnie w soboty obowiązuje inna metodologia: śpimy do oporu, śniadanie w piżamach o dziesiątej. Synowa: „rozregulowuje mu pani rytm". Możliwe. Ale w piątki mały pyta
jasełkach mały dostał
W jasełkach mały dostał rolę... dziadka. Rodzice zmartwieni: „taka mała rólka". Przyszedł do mnie na „badania nad rolą": jak dziadek siadał, jak mrużył oko, jak mówił „no". Zagrał Stefana - laską, mruganiem lewym okiem i jednym „no" na całą salę
Kiedy wnuki mają
Kiedy wnuki mają gorączkę, jadę z syropem i tortem cebulowym - „mamo, ratuj, my do pracy". W zeszłym tygodniu gorączkę miałam ja. „Nie przyjedziemy, bo jeszcze przyniesiemy dzieciom" - grypa podobno działa w jedną stronę. Zupę przyniosła Renia. Zdrowa w
drzwiach kuchni powiesiłam
Na drzwiach kuchni powiesiłam kartkę: „Kuchnia czynna: wtorek, czwartek, niedziela. Poza godzinami - chleb i humor własny". Rodzina myślała, że żart. W sobotę syn zastał kanapki i kartkę - zjadł kanapki. Od października przychodzą we wtorki, czwartki i
Stasia odeszła wtorek
Stasia odeszła we wtorek - pięćdziesiąt lat przyjaźni. Płakałam trzy dni; córka pocieszała po swojemu: „mamo, no przecież to nie rodzina". Stasia trzymała mnie za rękę przy porodzie i przy trumnie Stefana. Rodzinę się dostaje. Stasię się miało.
Wnuczka „ożywiła" zdjęcie
Wnuczka „ożywiła" zdjęcie Stefana aplikacją: dziadek na ekranie mruga, obraca głowę, „uśmiecha się jak żywy!". Rodzina podawała sobie telefon zachwycona. Wyszłam do kuchni. Stefan mrugał inaczej - wolniej, z przekorą, zawsze lewym okiem. Aplikacja mruga
Córka porządkach znalazła
Córka przy porządkach znalazła mój pamiętnik z sześćdziesiątego ósmego - i przeczytała całość, bez pytania. Przyszła czerwona: „mamo... ty w moim wieku myślałaś dokładnie to, co ja teraz". Gniewam się o naruszenie - dla zasady, do jutra. Wieczorem
Wnuczka-architektka dostała zadanie:
Wnuczka-architektka dostała zadanie: „dom dla seniora". Przyszła z dyktafonem: „opowiedz, czego domy nie rozumieją o starości". Opowiedziałam: parapet do siedzenia, gniazdka wyżej, próg zero, kuchnia z oknem na podwórko - żeby widzieć życie. Projekt
Córka odbiera zegarkiem:
Córka odbiera z zegarkiem: „do rzeczy, mamo, mam dwie minuty". Przestałam się mieścić w dwóch minutach - wysłałam list, cztery strony, o wszystkim i o niczym. Odpisała po tygodniu SMS-em: „przeczytałam trzy razy. Zadzwonię w niedzielę - bez zegarka"
Usiedliśmy Henrykiem „testamentem
Usiedliśmy z Henrykiem nad „testamentem ogrodowym": jeśli ja pierwsza - on podlewa begonie i pilnuje Stefanówki; jeśli on - przejmuję róże i karmię sikorki z jego balkonu. Podpisaliśmy przy herbacie, świadkowała Irena. Prawnik by się uśmiał. Ogród by
Sąsiad dołu poskarżył
Sąsiad z dołu poskarżył się administracji: „po dwudziestej ktoś stuka - maszyna do szycia?!". Zgadza się: Singer, kostiumy na jasełka, termin gonił. Administracja przyszła z pismem, wyszła z zamówieniem na spódnicę sylwestrową. Sąsiadowi uszyłam
pierwszej nocy telefon
O pierwszej w nocy telefon - obcy numer, młody głos: „mama?...". Pomyłka. Nie odłożyłam: „nie mama, ale słucham". Płakał pół godziny - o pracy, o dziewczynie, o mamie, której nie ma od marca. Na koniec: „przepraszam, że nie tam trafiłem". Może właśnie
Firma syna zarejestrowana
Firma syna jest zarejestrowana u mnie - „tylko adres, mamo, formalność". Formalność przynosi listy ze skarbówki i ZUS-u, a we wtorek zapukał pan z pieczątką: „czy zastałem prezesa?". Prezes nie mieszka tu od dwudziestu lat. Ja tu mieszkam. Z jego pocztą.
Hania Kuby dziesięć
Hania Kuby ma dziesięć miesięcy. W środę, przy kaszce w mojej kuchni, powiedziała pierwsze słowo. Nie „mama", nie „tata" - „baba". Kuba udał zazdrość: „ja przy porodzie mdlałem, a sława dla pani Anieli". Ola nagrała i rozesłała wszystkim. Metryki milczą
Jako pielęgniarka środowiskowa
Jako pielęgniarka środowiskowa mam czterdzieści adresów. Pod dwudziestym trzecim pani Waleria od rana „czeka na wizytę": obrus, herbata, pytania o moje dzieci. Ciśnienie mierzę pięć minut, siedzę czterdzieści. Dziś w karcie zamiast „bez zmian" zapisałam
Córka każdej wizycie
Córka przy każdej wizycie robi „przegląd lodówki dla zdrowia": znika smalec, masło, swojska kiełbasa. Doktor Lipska na bilansie rozłożyła ręce: „wyniki wzorowe, niczego nie zmieniać". Wydruk przykleiłam na lodówce, magnesem z Krynicy. Masło wróciło na
Przyznaję: raz parę
Przyznaję: raz na parę miesięcy mówię przez telefon, że „coś słabiej się czuję" - choć czuję się dobrze. Wtedy przyjeżdżają w komplecie, z zakupami, wnuki całują w oba policzki. „Coś słabiej się czuję" działa zawsze. „Przyjedźcie po prostu" - nie
Wycieczkę Rzymu opłaciliśmy
Wycieczkę do Rzymu opłaciliśmy zimą - Stefan całe życie chciał zobaczyć Kaplicę Sykstyńską. Umarł w marcu; biuro zwróciło połowę, „regulamin". W maju poleciałam sama, z jego biletem w torebce. W Kaplicy stałam za nas dwoje - na to regulaminu nie mają.
roku nagrywam bibliotece
Od roku nagrywam w bibliotece audiobooki dla niewidomych - wtorki i piątki, po cichu. Wydało się przez radio regionalne. Syn zdziwiony: „ty? do mikrofonu?". W czwartek bibliotekarka przetłumaczyła mi list pisany brajlem, od pani Basi: „pani głos to mój
mamie było jej
Przy mamie nie było mnie w jej ostatnią noc - miałam zmianę w przędzalni i strach przed zwolnieniem; czterdzieści lat to noszę. W tym roku przy grobie powiedziałam głośno całą prawdę: o zmianie, o strachu, o dwudziestu sześciu latach. Wracałam lżejsza o
"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie" Uroda

"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie"

Wiadomości

Zdrowie

Psychologia

Rodzina

Coś osobistego

weselu kuzynki usadzili Dom

Na weselu kuzynki usadzili mnie „przy spokojnym stoliku, żeby babcia odpoczęła". Odpoczęłam dwa kwadranse i poszłam w tany - oberek z wujkiem Frankiem, potem cała sala w kółeczku. O północy synowa szukała mnie po salach: „gdzie babcia?!". Babcia była na

Dumna polka

Każde dzieci swój Dom

Każde z dzieci ma u mnie swój sekret: syn - kredyt, o którym nie wie synowa; córka - papiery rozwodowe w mojej szufladzie; wnuk - kierunek studiów ukrywany przed rodzicami. Przy wspólnym stole wszyscy mówią swobodnie, tylko ja ważę każde słowo. W środę

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia Celebryci

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia