Najnowsze wiadomości
każde święto robię
Na każde święto robię stroiki dla trzech domów: wieńce adwentowe, palmy, koszyczki - „nikt nie uwije jak ty". W Niedzielę Palmową byłam w Dębkach; palmę miałam jedną, własną, kupioną pod kościołem od koła gospodyń. Rodzina wzięła swoje z marketu
teatrze seniora dostałam
W teatrze seniora dostałam rolę Dulskiej. Rodzina: „na pewno przyjdziemy". Na premierze w pierwszym rzędzie: Edward z różą, Irena, Lodzia i pół naszej klatki. Rodziny brak - „coś wypadło". Bisowaliśmy dwa razy. Róża stoi w wazonie. Zdjęcia z premiery
Wnuk podał telefon,
Wnuk podał mi telefon, żeby pokazać zdjęcia z wakacji. Na ekran wyskoczyło powiadomienie: grupa „Rodzinka 2.0", wiadomość od synowej: „tylko nie piszcie o tym przy babci". Nasza wspólna grupa nazywa się „Rodzinka". Na dwa zero widocznie nie zasłużyłam
Poprosili zwrot klucza
Poprosili o zwrot klucza do ich mieszkania - „prywatność, mamo, rozumiesz". Zrozumiałam. Miesiąc później stałam czterdzieści minut na ich klatce z gorączkującym Stasiem na rękach, bo „zaraz któreś podjedzie". Klucz oddałam, zdrowego rozsądku nie: chore
MOPS-u przyszło pismo:
Z MOPS-u przyszło pismo: „weryfikacja świadczenia opiekuńczego" - córka pobiera je na mnie od roku. Opieka: telefon w niedzielę, siatka przy okazji. Pani z wywiadu spytała o godziny tygodniowo - powiedziałam prawdę: półtorej. Świadczenie cofnęli. Córka
Zięć „optymalizuje" moje
Zięć „optymalizuje" moje wydatki: przywozi hurt - dwadzieścia cztery rolki, sześć zgrzewek wody, proszek na rok. Balkon wygląda jak zaplecze Biedronki, a ja mieszkam sama i piję z kranu. Połowę oddałam do sąsiedzkiej szafy „weź-zostaw". Zięć
Syn trzyma moim
Syn trzyma w moim garażu swoje „zimowe" auto - piąty rok. Sąsiad z bloku dopytywał, czy nie wynajmę miejsca. Wynajęłam. Jemu. Syn dowiedział się, kiedy pilot przestał otwierać bramę. „Mamo, jak mogłaś bez uprzedzenia?!" Mogłam. Uprzedzałam cztery zimy z
„To alergia, mamo,
„To alergia, mamo, pediatra przyjmuje dopiero w piątek" - i zostawili mi gorączkującego wnuka. Za uszami znalazłam krostki. Wychowałam troje dzieci: ospa, jak w zegarku. Zadzwoniłam po rodziców i do przychodni. Przedszkole tydzień później ogłosiło to, co
Odrabianie lekcji przeszło
Odrabianie lekcji przeszło na mnie: ułamki, czytanki, niemiecki - od poniedziałku do czwartku, bo „ty masz cierpliwość, mamo". Cierpliwość skończyła się w maju, przed klasówką z procentów. Wyjechałam do Stegny - na leżaku liczyłam procent składany: ile
roku pierwszego listopada
Co roku pierwszego listopada kwestuję na renowację starych nagrobków. Synowa prosiła: „niech pani chociaż stanie dalej od bramy, ludzie patrzą". W tym roku w gazecie lokalnej wyszło zdjęcie: ja, puszka i aktor z serialu, który kwestował obok. Wnuk
zebranie poszłam rodzice
Na zebranie poszłam ja - rodzice „w pracy po godzinach". Wychowawczyni prosiła: pilnie okulista, chłopiec przepisuje z tablicy na ślepo. Przekazałam. Usłyszałam: „pani zawsze coś wyolbrzymia". Po świadectwie z trójkami okulista jednak się znalazł
Syn przyniósł kolorową
Syn przyniósł kolorową ulotkę: „renta dożywotnia za mieszkanie - tysiąc miesięcznie ekstra, mamo". Mecenas z bezpłatnych porad policzył: mieszkanie warte pół miliona oddane za ułamek, jeśli pożyję osiem lat. Ulotkę zwróciłam synowi - z notatkami mecenasa
Synowa „pomogła" świętami:
Synowa „pomogła" mi przed świętami: wyniosła na śmietnik pudło bombek - „poobijane badziewie, kupi się nowe". To były bombki z mojego dzieciństwa. Ocalał bałwanek, którego Zosia trzymała akurat w rączkach. Objechałyśmy z Ireną trzy targi staroci. Choinka
Księgowość firmy syna
Księgowość firmy syna „ogarniam" od trzech lat - faktury, terminy, urząd skarbowy - za darmo, bo „mamo, ty się na tym znasz". W czerwcu, przed samym rozliczeniem, pojechałam do Jarosławca. Telefon włączyłam po tygodniu: czternaście nieodebranych i jedno
Wigilii córka rozesłała
Po Wigilii córka rozesłała rozliczenie z aplikacji: karp, prezenty, obrusy - „wychodzi po sto osiemdziesiąt od osoby". Ode mnie też. Gotowałam trzy dni, uszka lepiłam sama, po nocy zmywałam. Mojej pracy w tabelce nie ma.
Druga babcia, Marta,
Druga babcia, Marta, zadzwoniła szeptem, jakby zdradzała państwo: „nauczy mnie pani tego krupniku? U mnie wnuki tylko dziobią". Gotowałyśmy u mnie, w tajemnicy przed wszystkimi. Teraz rodzina głowi się, czemu u babci Marty nagle smakuje jak u babci
wtorek zostałam prababcią
We wtorek zostałam prababcią. Na porodówce wnuczka podała mi zawiniątko: „babciu, poznaj Zosię". Pomyślałam, że moja babcia tak samo trzymała mnie, ja - córkę, córka - wnuczkę. Cztery pokolenia kobiet w jednej sali. Zosia ziewnęła na nas wszystkie.
czterdziestu latach oddałam
Po czterdziestu latach oddałam Wigilię. Sama, bez wymuszenia: zadzwoniłam do córki we wrześniu - „w tym roku u was, przepisy prześlę". Cisza w słuchawce była dłuższa niż opłatek. Przepisy wysłałam, karpia nie tknę, choinkę ubiorę z Henrykiem. Przyniosę
Stacjonarny syn „unowocześnił":
Stacjonarny syn mi „unowocześnił": przekierowanie na jego komórkę - „nic nie przegapisz, mamo". Przegapiłam pół roku: Irena trafiała na zajętego pana, Gienia na pocztę głosową - przestały dzwonić. Prawda wyszła przy brydżu: „myślałyśmy, że już nie chcesz
Wnuczka wybrała matkę
Wnuczka wybrała mnie na matkę chrzestną małej - „kto, jak nie ty". Jej teściowie protestowali: „po siedemdziesiątce? chrzestna ma być na lata". Ksiądz w kancelarii uciął: „metryki nie chrzczą - chrzczą ludzie z wiarą". Trzymałam małą w niedzielę. Na
osiedlowym kiermaszu synowa
Na osiedlowym kiermaszu synowa sprzedawała „autorski sernik według rodzinnej receptury". Kratka - moja, co do paska. W opisie: „sekretny składnik - cynamon". U mnie od czterdziestu lat sekretem jest skórka pomarańczowa. Kupiłam kawałek i pochwaliłam
"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie" Uroda

"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie"

Wiadomości

Zdrowie

Psychologia

Rodzina

Coś osobistego

każde święto robię Dom

Na każde święto robię stroiki dla trzech domów: wieńce adwentowe, palmy, koszyczki - „nikt nie uwije jak ty". W Niedzielę Palmową byłam w Dębkach; palmę miałam jedną, własną, kupioną pod kościołem od koła gospodyń. Rodzina wzięła swoje z marketu

Dumna polka

Stefanie został ostatni Dom

Po Stefanie został ostatni słoik jego dżemu - etykieta jego ręką: „Pigwa, paźdz. 2019". Stał nietykalny szósty rok. Na osiemnastce wnuczki mała powiedziała: „babciu, dziadek robił dżemy do jedzenia, nie do żałoby". Otworzyliśmy: po łyżeczce dla każdego

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia Celebryci

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia