Najnowsze wiadomości
Syn robi zakupy
Syn robi mi zakupy moją kartą - „mamo, po co masz dźwigać". Przynosi chleb, mleko, leki i paragon. W banku poprosiłam o wydruk z pół roku. Przy każdych zakupach dla mnie są dwie płatności, minuta po minucie. Paragon przynosi z jednej.
Przez czterdzieści lat
Przez czterdzieści lat mąż obchodził tylko swoje imieniny - koledzy, wódka, moja galareta. Moje? „Zrób sobie coś, Grażynko". W tym roku zrobiłam: trzy dni w Sopocie z koleżankami. Mąż zadzwonił drugiego dnia: „a gdzie my trzymamy talerze?"
oblodzonym chodniku upadłam
Na oblodzonym chodniku upadłam i nie mogłam wstać. Dzwoniłam do syna trzy razy, odpisał SMS-em: „nie mogę, oddzwonię". Podniósł mnie kurier, sąsiadka zawiozła na SOR. W niedzielę syn z wyrzutem: „mamo, czemu nie dałaś znać?". Ten SMS mam do dziś.
Wigilie urządzamy „rotacyjnie"
Wigilie urządzamy „rotacyjnie" - raz u córki, raz u syna, raz u mnie, tak ustalili po śmierci Stefana. W tym roku wypadało u mnie. W listopadzie córka ogłosiła przy niedzieli: „robimy u nas, mamy większy stół". Stół po rodzicach, rozkładany na dwanaście
dwudziestu latach padła
Po dwudziestu latach padła mi pralka. Syn obiecał: „pożyczymy ci na nową, mamo, tylko po pierwszym". Pierwszy minął, drugi też. Piorę w wannie. W niedzielę synowa pochwaliła się nowym ekspresem: „cztery tysiące, ale za to jaka pianka".
Zięć namówił „pewną
Zięć namówił mnie na „pewną inwestycję" - dwadzieścia tysięcy z lokaty, „po roku będzie trzydzieści, mamo". Po roku: „rynek spadł, trzeba przeczekać". Czekam. W lipcu przyjechali do mnie nowym autem, prosto z salonu.
Synowa przysłała trzy
Synowa przysłała mi trzy linki: „prezenty od babci na Mikołaja, żeby się nie dublowało". Razem tysiąc dwieście złotych. Odpisałam, że od babci będą swetry, jak co roku - już robię na drutach. Synowa: „mamo, swetry to nie prezent, to ubranie".
Tydzień pogrzebie Stefana
Tydzień po pogrzebie Stefana poszłam do banku po rzeczy z jego skrytki. Kasetka była pusta. Pani sprawdziła w systemie: „syn otwierał ją dzień po pogrzebie - miał upoważnienie od ojca". O śmierci Stefana bank dowiedział się dopiero ode mnie.
czterech lat rano
Od czterech lat co rano jeżdżę do teściowej: opatrunki, leki, obiad, w sobotę kąpiel. Szwagier Marek wpada raz w roku, na jej urodziny. W tym roku teściowa złapała go za rękę: „Mareczku, tylko ty o mnie pamiętasz". Tort kroiłam ja.
skierowanie Ciechocinka czekałam
Na skierowanie do Ciechocinka czekałam dwa lata. Termin wypadł w lutym, akurat w ferie. Córka: „mamo, przesuń, kto przypilnuje dzieci? Sanatorium nie ucieknie". Przesunęłam. Następny termin za dziewiętnaście miesięcy. Ferie trwały dwa tygodnie.
Dzień Babci Ola
Na Dzień Babci Ola narysowała nas obie: babcię Ewę, mamę synowej, na nartach, a mnie przy garnku z pierogami. Synowa powiesiła go na lodówce - „jak trafnie!". W ferie zapisałam się na kurs narciarski dla seniorów. Zdjęcie z Białki wysłałam Oli.
dwóch lat słabo
Od dwóch lat słabo słyszę. Dzieci uznały, że aparat za cztery tysiące to przesada - „mamo, słyszysz, co trzeba". W październiku kupiłam go sama, z dopłatą NFZ, i nikomu nie powiedziałam. Na imieninach córki usiadłam w kącie. Słyszałam wszystko.
tym roku syn
W tym roku syn nie dołożył mi do węgla - „mamo, ceny, u nas teraz krucho". Grzeję jednym piecem i śpię w swetrze. W październiku przyjechał po ziemniaki nowym SUV-em. Pierwszy raz wszystkie trzy worki zmieściły mu się w bagażniku.
Mąż lat oddaje
Mąż od lat oddaje mi na dom „całą emeryturę, co do grosza". Wiosną przyszły z ZUS-u dwie jednakowe koperty i przez pomyłkę otworzyłam jego. Jego emerytura jest o tysiąc dwieście wyższa. Co do grosza.
świątecznym stole rodzina
Przy świątecznym stole rodzina ułożyła mi listę postanowień noworocznych: „schudniesz, zapiszesz się na gimnastykę, przestaniesz dźwigać zakupy". Wysłuchałam do końca. Wstałam z kieliszkiem kompotu: „za rok, w którym każdy pilnuje własnych postanowień"
Wigilię syna przywiozłam
Na Wigilię u syna przywiozłam pierogi, uszka i barszcz w słoikach. Synowa przełożyła wszystko na swoje półmiski. Jej mama spróbowała uszek: „Agnieszko, jak ty je robisz, że takie cienkie?". Agnieszka nie mrugnęła: „cała tajemnica w wałkowaniu".
siedemdziesiątych piątych urodzin
Od siedemdziesiątych piątych urodzin ZUS dopłaca mi dodatek pielęgnacyjny. Syn uznał, że to „na opiekę, a opiekujemy się przecież my", i co miesiąc odbiera go w kopercie. Opieka to telefon w niedzielę i zakupy, za które i tak oddaję.
Wnuk poprosił, żebym
Wnuk poprosił, żebym poręczyła mu kredyt na auto - „formalność, babciu, nawet nie zauważysz". Spłacał pół roku. Auto stoi pod jego blokiem, umyte, a mnie bank wzywa do zapłaty jako poręczycielkę: trzydzieści osiem tysięcy.
Wróciłam szpitala, syn
Wróciłam ze szpitala, a syn z synową zrobili mi niespodziankę: remont. Meblościankę, kupioną ze Stefanem na talon w siedemdziesiątym dziewiątym, wywieźli do kontenera. „Mamo, wreszcie normalnie". W dolnej szufladzie były listy Stefana z wojska.
Mąż odszedł młodszej,
Mąż odszedł do młodszej, kiedy dzieci były małe. Alimenty ściągał komornik. Teraz ma siedemdziesiąt cztery lata, jest po udarze, a młodsza odeszła. Córka: „mamo, weź go do siebie, on już nikogo nie ma". Miał. Dwadzieścia trzy lata temu.
Syn dzwoni miesiąc
Syn dzwoni co miesiąc dwudziestego - w dzień, kiedy ZUS przelewa mi emeryturę. Zawsze z prośbą „na chwilę, mamo, do pierwszego". W styczniu przeniosłam wypłatę na szóstego i nikomu nie powiedziałam. Szóstego lutego o ósmej rano zadzwonił syn.
"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie" Uroda

"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie"

Wiadomości

Zdrowie

Psychologia

Rodzina

Coś osobistego

Syn robi zakupy Dom

Syn robi mi zakupy moją kartą - „mamo, po co masz dźwigać". Przynosi chleb, mleko, leki i paragon. W banku poprosiłam o wydruk z pół roku. Przy każdych zakupach dla mnie są dwie płatności, minuta po minucie. Paragon przynosi z jednej.

Dumna polka

Edward zadławił się Dom

Edward zadławił się orzechem przy brydżu - na kursie pierwszej pomocy ćwiczyłam to na fantomie. Trzy uciśnięcia i orzech wyskoczył na stół, prosto na damę kier. Ratownicy pochwalili, Edward odzyskał głos przy herbacie. Kurs kosztował sześćdziesiąt

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia Celebryci

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia