Najnowsze wiadomości
niedzielnym stole syn
Przy niedzielnym stole syn podniósł głos na żonę: „ty nawet rosołu porządnego nie umiesz". Wstałam i powiedziałam, że przy mnie żadna kobieta nie będzie tak traktowana - jego ojciec przez czterdzieści lat ani razu sobie nie pozwolił. Zrobiło się cicho
pięciu lat miesiąc
Od pięciu lat co miesiąc wpłacam pięćdziesiąt złotych na hospicjum, w którym odchodził mąż. W zeszłym miesiącu przysłali kartkę: „to już sześćdziesiąta wpłata, dziękujemy". Dzieci nazywają mnie przy wnukach „oszczędną inaczej", bo nie dokładam do ich
Kiedy leżałam dwa
Kiedy leżałam dwa dni na zabiegu, synowa „odświeżyła" mi mieszkanie. Moje fiołki i pelargonie - cały parapet, czterdzieści doniczek - wylądowały przy śmietniku: „wnuk ma alergię, mamo, i tak by zimy nie przeżyły". Hodowałam je od ślubu. Sąsiadki
Przez uchylone drzwi
Przez uchylone drzwi słyszałam, jak syn mówi do kolegi: „moja matka to najtwardsza kobieta, jaką znam. Wszystko nam oddała". Przy mnie od lat rozmawia tylko o rachunkach i terminach odbioru dzieci. Cofnęłam się do kuchni, zanim skończyli. Niech nie wie
Sąsiadka parteru zmarła
Sąsiadka z parteru zmarła we wtorek. W czwartek pod blokiem stały już trzy auta jej dzieci - wynosili meble, mierzyli okna do wymiany. Za życia bywali u niej na Wielkanoc. Od piątku rozdaję koleżankom moje kryształy i serwety - wolę sama wybrać, komu.
Synowa wychowuje „bezstresowo":
Synowa wychowuje „bezstresowo": małemu nie mówi się „nie", tylko „spróbujmy inaczej". W piątek wnuk rzucił we mnie klockiem, więc powiedziałam twardo: nie wolno. Wieczorem dostałam SMS: „prosiliśmy - u nas nie istnieje słowo NIE. Proszę to uszanować albo
wiosny wnuczka odwiedza
Od wiosny wnuczka odwiedza mnie co tydzień - ciasto, herbata, opowieści. W środę wygadała się niechcący: za każdą wizytę rodzice płacą jej dwadzieścia złotych, „motywacyjnie". Nie pokazałam po sobie nic. Odkładam teraz do koperty po dwadzieścia złotych
Wnuczka uparła się,
Wnuczka uparła się, że do ślubu pójdzie w moim welonie z sześćdziesiątego dziewiątego roku. Jej mama kręciła nosem: „stare rzeczy przynoszą pecha". Wnuczka ucięła krótko: „babcia z dziadkiem przeżyli razem pięćdziesiąt jeden lat. To mi wróży, mamo - nie
tłusty czwartek mąż
W tłusty czwartek mąż co roku stawał po ciemku w kolejce do cukierni na Dolnej - sześć pączków z różą, ani jednego więcej. W tym roku wstałam o szóstej i poszłam sama. Pani zza lady poznała mnie od progu: „dla pana Stefana jak zwykle sześć?". Jak zwykle
czwartek wyszłam rodzinnej
W czwartek wyszłam z rodzinnej grupy na komunikatorze - jedno kliknięcie, bez pożegnań. Przez trzy dni nikt nie zauważył. Czwartego zadzwoniła córka: „mamo, coś ci się popsuło w telefonie?". Nic się nie popsuło. Teraz kto chce rozmawiać, dzwoni - wnuk
Kupiłam sobie odłożone
Kupiłam sobie za odłożone rower elektryczny - do sklepu, do przychodni, kolana odpoczywają. Syn pukał się w czoło: „w twoim wieku? przecież się połamiesz". Miesiąc później przyjechał go „pożyczyć na weekend" dla synowej. Odzyskałam go po żniwach, z pustą
Córce zabroniłam kiedyś
Córce zabroniłam kiedyś liceum plastycznego - „z malowania się nie wyżyje". Została księgową, jak chciałam. Sztalugi po niej stoją w mojej piwnicy czterdzieści lat. Na urodziny kupiłam jej pudło farb i napisałam na kartce: „przepraszam, że nie uwierzyłam
grób rodziców jeżdżę
Na grób rodziców jeżdżę co dwa tygodnie: znicze, pielenie, mycie płyty szczotką. Brat był w tym roku raz, w październiku - postawił znicz i zrobił zdjęcie. Wisiało potem na jego Facebooku z podpisem: „Rodzicom. Pamiętamy ❤". Sto dwadzieścia polubień.
Babcia Marta „lepsza",
Babcia Marta - ta „lepsza", od strony synowej - zadzwoniła do mnie pierwszy raz w życiu: „Pani Aniu, oni mnie też przestali potrzebować, odkąd mały poszedł do szkoły. Może kawa?". Przesiedziałyśmy trzy godziny w cukierni. Obie czekamy przy telefonach
klubie seniora potańcówki
W klubie seniora są potańcówki w pierwszą sobotę miesiąca. W maju zostałam „królową walca" - mam dyplom i szarfę. Córka zobaczyła zdjęcia w kronice klubu: „mamo, ogarnij się, ludzie się śmieją". W czerwcu znowu tańczyłam. Niech się śmieją - ja się bawię.
Moja klasa zrobiła
Moja klasa zrobiła zjazd na pięćdziesięciolecie matury, w Toruniu, z noclegiem. Córka kręciła nosem: „a kto zostanie z dziećmi, przecież mieliśmy plany". Pojechałam - pierwszy raz odmówiłam cudzym planom. Przy stole Jurek z ostatniej ławki przyznał się
Pan Edward spod
Pan Edward spod siódemki owdowiał w zimie. Mijam go przy śmietniku - za duża kurtka, jedna siatka, oczy w ziemię. W niedzielę ugotowałam podwójny rosół i zapukałam z garnkiem. Otworzył, popatrzył i rozpłakał się w progu. Od środy gramy w remika, we
tym roku odprowadziłam
W tym roku odprowadziłam już trzy koleżanki. Gdy powiedziałam córce o piątkowym pogrzebie Irenki, westchnęła: „mamo, ty ostatnio żyjesz od pogrzebu do pogrzebu, znajdź sobie coś weselszego". Z Irenką siedziałyśmy w jednej ławce od pierwszej klasy
siedemdziesiątkę dzieci zapowiadały
Na siedemdziesiątkę dzieci zapowiadały „duży wspólny prezent, zbieramy się całą rodziną". Urodziny były w maju. O prezencie nikt więcej nie wspomniał, tylko synowa przy obiedzie przypomniała, że „przecież dorzucili się do naprawy pieca". Piec naprawiłam
Wnuczka przewróciła moją
Wnuczka przewróciła moją szafę: „babciu, to jest vintage, tego się teraz szuka!". Wyszła na miasto w moim płaszczu z osiemdziesiątego roku i mojej apaszce. Wieczorem pokazała zdjęcia z podpisem: „ikona stylu - moja babcia". Trzysta osób polubiło mój
Mam czworo wnucząt
Mam czworo wnucząt i wiem, że tak nie wolno, ale z Frankiem rozumiemy się bez słów, odkąd był mały. Reszta wpada po pieniądze na urodziny. Franek przychodzi „posiedzieć". W piątek zasnął u mnie na kanapie - trzydziestolatek ze swoimi zmartwieniami, a
"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie" Uroda

"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie"

Wiadomości

Zdrowie

Psychologia

Rodzina

Coś osobistego

pięciu lat miesiąc Dom

Od pięciu lat co miesiąc wpłacam pięćdziesiąt złotych na hospicjum, w którym odchodził mąż. W zeszłym miesiącu przysłali kartkę: „to już sześćdziesiąta wpłata, dziękujemy". Dzieci nazywają mnie przy wnukach „oszczędną inaczej", bo nie dokładam do ich

Dumna polka

tym roku odprowadziłam Dom

W tym roku odprowadziłam już trzy koleżanki. Gdy powiedziałam córce o piątkowym pogrzebie Irenki, westchnęła: „mamo, ty ostatnio żyjesz od pogrzebu do pogrzebu, znajdź sobie coś weselszego". Z Irenką siedziałyśmy w jednej ławce od pierwszej klasy

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia Celebryci

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia