Najnowsze wiadomości
Skierowanie Ciechocinka czekało
Skierowanie do Ciechocinka czekało dwa lata; rodzina zdążyła zaplanować mi na ten czas „pilnowanie Frania, bo przedszkole zamknięte". Pojechałam. Zabiegi rano, dancing w czwartki, inhalacje, spacery. Pod koniec turnusu przedłużyłam pobyt o tydzień
rozwodzie córki mały
Po rozwodzie córki mały Antek kursuje z plecakiem: u mamy wolno, u taty zakazane, i odwrotnie. Każde wypytuje go po powrocie - i mnie też: „co tam u niej?", „co on mówił?". Odmówiłam obojgu. U babci jest trzecia strefa: zupa, kocyk i żadnych zeznań. Nie
Rok pogrzebie Stefana
Rok po pogrzebie Stefana rodzina wciąż mówi o mnie szeptem: „biedna, sama została". Synowa przyniosła ulotkę grupy wsparcia dla wdów. Poszłam. Wspierają się w czwartki na basenie, a w maju jadą w Bieszczady. Zapisałam się na jedno i drugie.
Odkąd pojechałam klubem
Odkąd pojechałam z klubem seniora do Wilna, synowa ma nowy żart: „nasza podróżniczka". To moja pierwsza wycieczka od czterdziestu lat - wcześniej były wnuki, działka i mama po udarze. Synowa była w tym roku na Teneryfie. Dwa razy.
operacją woreczka napisałam
Przed operacją woreczka napisałam na rodzinnej grupie. Dostałam dwa kciuki w górę. Trzy dni w szpitalu - telefon milczał. W czwartek córka: „mamo, czemu nie odbierasz?! Kto jutro odbierze Zosię z przedszkola?".
grupie rodzinnej córka
Na grupie rodzinnej córka ogłosiła: „Sylwester jak co roku - dzieci u babci, my na balu". Mnie nikt nie pytał. Odpisałam: „babcia też idzie na bal - Dom Kultury, stolik siódmy, sukienka gotowa". Córka zadzwoniła po minucie: „a dzieci to z kim?!".
gościach zięć rzucił:
Przy gościach zięć rzucił: „teściowa pół roku mieszkała u nas za darmo, ale my nie liczymy". Ja liczę: co miesiąc przelew osiemset złotych, w tytule „pokój i media". Na następny obiad przyniosłam wydruk z banku. Sześć przelewów, numer konta - jego.
Wnuk obiedzie: „tata
Wnuk przy obiedzie: „tata mówi, że babcia nie umie w internet, dlatego ma babci hasło do banku". Przy deserze zmieniłam hasło - minuta roboty. Wnuk szepnął: „a tacie powiesz?". Nie powiem. Dowie się przy logowaniu.
„Dniu Babci" przedszkolu
O „Dniu Babci" w przedszkolu dowiedziałam się po fakcie - od Zosi: „czemu cię nie było? Wszystkie babcie były". Zaproszenie utknęło u rodziców: „wyleciało z głowy, tyle się dzieje". Pani z przedszkola zaprosiła mnie we wtorek osobno: Zosia wyrecytowała
dwudziestu lat lepię
Od dwudziestu lat lepię na święta pierogi dla całej rodziny - trzysta sztuk, porcje z imionami. Tym razem napisałam: „lepimy razem, sobota, dziesiąta, mąka jest". Przyszła tylko wnuczka. Wieczorem córka: „mamo, a nasze porcje kiedy będą?".
Rodzice ogłosili konsekwencję:
Rodzice ogłosili konsekwencję: „nie dbasz o chomika - oddajemy". Rysio zamieszkał u mnie, na emigracji. Wnuk przyjeżdża „do Rysia" trzy razy w tygodniu: czyści klatkę, przy klatce odrabia lekcje, przy lekcjach zjada obiad. Rodzice chcieli nauczyć
prawnuczkę uszyłam becik
Na prawnuczkę uszyłam becik z mojej sukni ślubnej - sześćdziesiąt lat czekała w szafie. Koronka z rękawów poszła na falbanki, atłas na podszewkę. Wnuczka rozpakowała i zaniemówiła: „babciu, przecież to TWOJA suknia". Moja. Teraz jest jej początkiem.
rodzinie losujemy prezenty:
W rodzinie losujemy prezenty: „po jednym, mądrze". Mój dla synowej: szal, który podziwiała we wrześniu - trafiony. Mnie wylosował zięć: „nie zdążyłem, oddam po świętach". Minęło osiem tygodni. Szal widuję co niedzielę. Swojego losu - jeszcze nie.
piątek objeżdżam trzy
Co piątek objeżdżam trzy domy z wałówką: słoiki, swojskie z targu, chleb na zakwasie - taksówka-babcia z prowiantem. W ten piątek pojechałam w czwartą stronę: do Trzęsacza. Wałówkę spakowałam sobie: chleb, ser, termos, koc. Piknik na klifie, przy ruinach
Wspólnota przegłosowała: trzepak
Wspólnota przegłosowała: trzepak do likwidacji - „relikt, szpeci osiedle". Czterdzieści lat wietrzyło się przy nim wszystko: dywany, plotki, żale. W ostatnią sobotę przyszłyśmy z Ireną i Halinką - trzy dywaniki, ostatnie trzepnięcie, zdjęcie. Trzepak
sylwestra rodzina planowała
Na sylwestra rodzina planowała „skromnie u nas - przyniesiesz uszka i sałatkę, mamo?". Klub wynajął salkę z DJ-em, składka pięćdziesiąt. O 00:03 oddzwoniłam na czwarte nieodebrane połączenie córki: „gdzie ty JESTEŚ?!" - „Na parkiecie. Sałatka w lodówce
Wnuk robi zakupy
Wnuk robi mi zakupy moją kartą. Na paragonach zaczęły rosnąć dopiski: energetyk, chipsy, doładowanie - „sam się poczęstowałem za fatygę". Usiedliśmy jak dorośli: stawka za kurs - piętnaście złotych, jawnie, od ręki. Paragony zrobiły się czyste, kursy
Syn mieszka nade
Syn mieszka nade mną i naciska na zamianę: „wam parter zbędny, a my z wózkiem - logiczne, mamo". Parter to moje kolana po endoprotezie i ogródek pod oknem. Odmówiłam i złożyłam do wspólnoty wniosek o platformę przy schodach - przeszedł w głosowaniu
stole nas mówią
Przy stole u nas mówią wszyscy naraz - przekrzykiwanie to sport rodzinny. W niedzielę szesnastoletni wnuk wstał i uciszył salę: „moment! Babcia jeszcze nie powiedziała, co myśli". Cisza zrobiła się pierwsza od lat. Powiedziałam - zdążyłam przemyśleć
Zrobiłam listę „Już
Zrobiłam listę „Już nie muszę": udawać, że lubię wątróbkę; brać telefon przed szóstym dzwonkiem; piec na cztery blachy; zgadzać się dla świętego spokoju; prasować pościel. Wisi przy lustrze, dopisuję punkt miesięcznie. Rodzina czyta ukradkiem i czegoś
Pięć lat temu
Pięć lat temu przepisałam dzieciom połowę mieszkania - „a my będziemy blisko, mamo". Blisko bywali w święta. W październiku przyszli „dokończyć formalności" - po drugą połowę. Dokończyłam po swojemu, u notariusza: druga połowa testamentem dla wnuczki
"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie" Uroda

"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie"

Wiadomości

Zdrowie

Psychologia

Rodzina

Coś osobistego

Odkąd pojechałam klubem Dom

Odkąd pojechałam z klubem seniora do Wilna, synowa ma nowy żart: „nasza podróżniczka". To moja pierwsza wycieczka od czterdziestu lat - wcześniej były wnuki, działka i mama po udarze. Synowa była w tym roku na Teneryfie. Dwa razy.

Dumna polka

Zięć zarejestrował firmę Dom

Zięć zarejestrował firmę pod moim adresem - „tylko do korespondencji, mamo, nic się nie zmieni". Listy odkładałam mu na komodę. W poniedziałek o ósmej przyszedł komornik i spisał mój telewizor. Córka przez telefon: „mamo, a po co mu otwierałaś?".

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia Celebryci

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia