Najnowsze wiadomości
ścianie syna wisiało
Na ścianie u syna wisiało nasze zdjęcie z czterdziestolecia ślubu - obok ich ślubnych i dzieci. Po remoncie ściana jest „galeryjna": dwadzieścia jednakowych ramek. Naszej nie ma. Synowa wyjaśniła przez ramię: „nie pasowała do sepii".
„Nie jeźdź autobusem,
„Nie jeźdź już autobusem, mamo, ludzie różni, przewrócisz się" - dzieci zgodnym chórem. W środę ten sam syn zadzwonił: „skoczysz do Lidla po pieluchy? nam nie po drodze". Skoczyłam - autobusem, tym niebezpiecznym. Pieluchy odebrali z uśmiechem
Syn zadzwonił „kieszenią"
Syn zadzwonił „kieszenią" - z baru, niechcący. Zanim się rozłączył, zdążyłam usłyszeć czterdzieści sekund: „stara się trzyma, z mieszkaniem jeszcze trzeba poczekać". Oddzwonił po godzinie: „mamo, wybrało samo, sorki". Wybrało samo. I powiedziało wszystko.
zeszycie kratkę prowadzę
W zeszycie w kratkę prowadzę od trzydziestu lat rodzinne pożyczki: kto, ile, „odda po pierwszym". Połowa rubryk pusta od dekady. W niedzielę przy rosole ogłosiłam: „bank zamknięty". Cisza była taka, że słychać było łyżki.
parapecie suszę majeranek,
Na parapecie suszę majeranek, lubczyk i miętę - jak uczyła mama, w płóciennych woreczkach. Synowa chwaliła się przy obiedzie „ziołami z targu eko, osiemnaście złotych słoiczek". Mój lubczyk, który im dałam, stoi w ich szafce trzeci rok. Podpisany moją
Syn założył piwnicę
Syn założył na piwnicę nową kłódkę - „trzymamy rowery, mamo, po co ci tam chodzić". Moje kompoty wystawił na klatkę w kartonach: „weź, co chcesz, resztę wyniosę". Sąsiedzi rozebrali słoiki w godzinę. Zostały puste kartony i klucz od kłódki - u syna
wnukach mam wspominać:
Przy wnukach mam nie wspominać: dziadka („będzie im smutno"), szpitala i dawnych czasów. W niedzielę mały poprosił: „babciu, opowiedz, jak dziadek złowił szczupaka". Spojrzałam na córkę - kiwnęła niechętnie. Szczupak urósł do metra, mały piał z radości
piętnastoletnim wnukiem mamy
Z piętnastoletnim wnukiem mamy szyfr: kiedy jest mu naprawdę źle, pisze „babciu, daj przepis na naleśniki". We wtorek przyszło o dwudziestej trzeciej. Rozmawialiśmy do drugiej - o czym, zostanie między nami. Rano dopisał: „naleśniki wyszły".
Wnuczka zrobiła stole
Wnuczka zrobiła przy stole quiz „co wiemy o babci": ulubiony kwiat, film, kolor, danie. Syn zdobył dwa punkty na dziesięć, córka trzy, wnuczka - dziewięć. W ciszy syn spróbował żartem: „no bo mama nigdy nie mówi o sobie". Mówię, syneczku, od
Moja polonistka liceum
Moja polonistka z liceum żyje - dziewięćdziesiąt dziewięć lat, dom opieki w Radomiu. Pojechałam po sześćdziesięciu latach, z bukietem. Poznała mnie po głosie: „Aniela z drugiej ławki, wypracowanie o Niemnie, piątka z plusem". Siedziałyśmy dwie godziny
Wnuczka wystawiła internecie
Wnuczka wystawiła w internecie moje haftowane serwetki - „ludzie za to płacą, babciu, zobaczysz". Sprzedało się wszystko w tydzień. Przyniosła kopertę i zeszycik rozliczeń: „twoje siedemdziesiąt procent, umawiamy się jak firmy". Haftuję nową partię - mam
klubie nas osiem
W klubie jest nas osiem babć z wnukami dorosłymi albo dalekimi. Na drutach zrobiłyśmy czterdzieści par skarpet dla domu dziecka. Wychowawczyni odpisała jednym zdaniem: „dzieci pytają, czy babcie przyjadą, bo skarpety pachną ciastem". Jedziemy w sobotę
tym, siostra przeleżała
O tym, że siostra przeleżała sześć tygodni na onkologii, dowiedziałam się w Rossmannie od bratowej: „myślałam, że wiesz, przecież cała rodzina jeździła". Cała rodzina. Ja woziłam jej rosół przy każdej grypie, całe życie.
rejestracji usłyszałam, sama
W rejestracji usłyszałam, że sama odwołałam wizytę przez internet. Nie odwołałam - do mojego konta pacjenta dostęp ma córka, „na wszelki wypadek". Wieczorem wyjaśniła: „ten kardiolog przesadza, tylko byś się nadenerwowała". Następny wolny termin: za pięć
Zamieniłam trzy pokoje
Zamieniłam trzy pokoje na kawalerkę przy rynku - bliżej apteki, kina i Ireny. Syn zaniemówił: „a gdzie my się zatrzymamy, jak przyjedziemy?". Przez ostatnie osiem lat przyjechali cztery razy. Hotel jest przy dworcu, podobno tani.
Okulary kupiłam końcu
Okulary kupiłam w końcu sama, na raty. W niedzielę zobaczyłam wnuki ostro, pierwszy raz od roku: piegi małej, wąsik Stasia, zmarszczkę córki, której nie znałam. „Babciu, czemu tak patrzysz?". Bo widzę, dziecko. Widzę wreszcie, ile mi umknęło przez rok we
Wnuk pisze aplikację
Wnuk pisze aplikację dla seniorów i zatrudnił mnie: klikam i mówię, gdzie litery za małe, a gdzie strach nacisnąć. W czwartek aplikacja weszła do sklepu. W opisie, czarno na białym: „główna konsultantka - moja babcia Helena". W klubie pokazałam wszystkim
Córka zapisała wolontariat
Córka zapisała mnie na wolontariat w schronisku - „mamo, masz za dużo czasu, a oni potrzebują". Nie pytała. Poszłam z ciekawości: wyprowadzam trzy psy w środy, Barnaba trochę zazdrosny. Córka dzwoni sprawdzić: „i jak, wdzięczna?". Wdzięczna - psom. One
siedemdziesiąte piąte urodziny
Na siedemdziesiąte piąte urodziny przyjechał kurier: tort z cukierni, balon z helem i kartka „Kochamy! Widzimy się w weekend, dziś masakra". Chłopak zobaczył moją minę i powiedział: „to ja odśpiewam". Odśpiewał w przedpokoju, z czapką w ręce. Weekend
niedzielę zdaję Stefanowi
Co niedzielę zdaję Stefanowi raport przy grobie - krótko, jak lubił: co u dzieci, co w bloku, ile wyszło rachunków. Wczoraj raport był inny: „pogodziłam się z twoim bratem. Kasia mówi mi mamo. Wnuk nosi twój sygnet". Stefan dobre wieści kwitował zawsze
Chora wnuczka poprosiła
Chora wnuczka poprosiła rodziców, żeby odwieźli ją... do mnie: „u babci można chorować powoli". U nich choroba to logistyka: kto weźmie wolne, które zwolnienie. U mnie to kisiel, leżenie i ręka na czole. Rodzice się obrazili, mała wyzdrowiała w trzy dni
"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie" Uroda

"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie"

Wiadomości

Zdrowie

Psychologia

Rodzina

Coś osobistego

ścianie syna wisiało Dom

Na ścianie u syna wisiało nasze zdjęcie z czterdziestolecia ślubu - obok ich ślubnych i dzieci. Po remoncie ściana jest „galeryjna": dwadzieścia jednakowych ramek. Naszej nie ma. Synowa wyjaśniła przez ramię: „nie pasowała do sepii".

Dumna polka

Przez dwadzieścia lat Dom

Przez dwadzieścia lat synowa zwracała się do mnie bezosobowo: „a może by się zjadło", „a czy dałoby się". Ani „mamo", ani „Anielo" - nijak. W sobotę przy lepieniu uszek powiedziałam: „mów mi Aniela albo mamo, co ci bliżej. Nijak już mi nie mów". Wybrała

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia Celebryci

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia