Najnowsze wiadomości
kardiologii ordynator przeczytał
Na kardiologii ordynator przeczytał moje nazwisko i zapytał, czy to ja mieszkałam kiedyś na Lipowej. To Marek - chłopiec, któremu w osiemdziesiątych latach nalewałam zupę, kiedy u niego w domu było źle. „Teraz ja się panią zajmę".
Wymienili kuchenkę indukcyjną
Wymienili mi kuchenkę na indukcyjną - „gaz w twoim wieku to ryzyko, mamo". Moje garnki, te emaliowane po mamie, na indukcji nie działają. Gotuję wszystko w jednym nowym rondlu. Rosół z rondelka to nie rosół - ale podobno bezpieczny.
siedemdziesiąte szóste urodziny
Na siedemdziesiąte szóste urodziny zrobiłam sobie tatuaż - małą jaskółkę na przedramieniu. Stefan całe życie mówił na mnie „jaskółka". Córka złapała się za głowę: „mamo, co ludzie powiedzą?!". Ludzie w moim wieku mówią głównie o chorobach. Ja wolę mówić
Kiedy mały leżał
Kiedy mały leżał z zapaleniem płuc, czuwałyśmy z synową na zmianę przy łóżeczku. O trzeciej nad ranem, przy termometrze, powiedziała nagle w ciemność: „boję się, mamo". Pierwszy raz w życiu nazwała mnie mamą. Trzymałyśmy się za ręce do świtu. Mały
Moja mama dziewięćdziesiąt
Moja mama ma dziewięćdziesiąt sześć lat. W czwartki jeżdżę do niej dwoma autobusami - ja, emerytka, do swojej mamy. Czeszę ją, trzymam za rękę i przez godzinę znowu jestem czyjąś córką. Dzieci wzdychają: „po co się męczysz co tydzień". Bo mam jeszcze do
Syn wymienił żarówki
Syn wymienił mi żarówki na „inteligentne", sterowane z telefonu - „nowocześnie, mamo". W czwartek aplikacja się wylogowała i do dziewiątej siedziałam po ciemku, bo infolinia „chwilowo niedostępna". W piątek wkręciłam z powrotem zwykłe, z szuflady. Świecą
Wnuczka poprosiła, żebym
Wnuczka poprosiła, żebym nagrała bajki dla Zosi - „na wieczory, kiedy babcia nie może przyjechać". Nagrywałyśmy cały tydzień: o sierotce Marysi, o szewczyku, o lipie. Zosia zasypia teraz przy moim głosie trzysta kilometrów stąd. Będę jej czytać zawsze
zjeździe klasowym, pierwszym
Na zjeździe klasowym, pierwszym od pięćdziesięciu lat, Janek wyjął z portfela zdjęcie z naszej studniówki. Nosił je tam całe życie. W czwartek idziemy na kawę do Grand Hotelu. Dzieciom jeszcze nie mówię.
kwiaciarni rynku pani
W kwiaciarni przy rynku pani uśmiechnęła się do męża: „to co zwykle, czerwone?". Kupuje tam co piątek - od roku, dodała. Mnie przynosi kwiaty raz w roku, na imieniny. Zawsze białe.
Panoramę zębów wysłałam
Panoramę zębów wysłałam synowi w marcu - „mam kolegę stomatologa, mamo, załatwię konsultację od ręki". Kolega od czterech miesięcy „w rozjazdach", ząb czekał. Zapisałam się prywatnie, za trzysta pięćdziesiąt, przyjęli w czwartek. Syn się obruszył
klubie seniora założyliśmy
W klubie seniora założyliśmy „bank czasu": ja ceruję i uczę szydełkowania, pan Edward naprawia gniazdka, Lodzia rozlicza wszystkim PIT-y. Córka prychnęła: „kołchoz sobie zrobiliście". W piątek Edward wymienił mi zamek w drzwiach - za dwa berety dla
styczniowy blackout tylko
W styczniowy blackout tylko ja na klatce miałam kuchenkę gazową i świece - te „przedpotopowe", z których dzieci się śmiały. Do dziesiątej wieczór przez moją kuchnię przewinęło się pół pionu: zupa, herbata, ciepło. Syn zadzwonił nazajutrz: „mamo
urodziny dostałam robota
Na urodziny dostałam robota kuchennego za dwa tysiące - „żebyś miała lżej, mamo". Od tamtej pory zamówienia urosły: krokiety na ich imprezy, ciasta na zrzutki w pracy, „przecież teraz masz robota". Robot stoi nierozpakowany do końca. Krokiety i tak robię
naszym domu mówiło
W naszym domu nie mówiło się „kocham" - kochanie wyglądało jak kanapki do szkoły, cerowane skarpety, czekanie z obiadem. W urodziny syna powiedziałam mu to pierwszy raz, przez telefon: „kocham cię, synku". Cisza trwała długo. „Ja ciebie też, mamo
Syn przyszedł pożyczkę
Syn przyszedł po pożyczkę - „ostatni raz, mamo, słowo". Trzeci „ostatni raz" w tym roku. Postawiłam warunek: usiądziemy razem i pokażesz mi wasz budżet, co wchodzi, co wychodzi. Obraził się, trzasnął drzwiami - wrócił po tygodniu z zeszytem. Siedzieliśmy
Przez lata pisałam
Przez lata pisałam listy, których nie wysyłałam - z żalami do córki, do syna, do losu. Uzbierała się cała szuflada. W sobotę spaliłyśmy je z Ireną w ognisku na działce, kartka po kartce, bez czytania. Popiół przekopałam pod nową różę. Odmiana nazywa się
Pan Henryk pożegnanie
Pan Henryk na pożegnanie pocałował mnie w rękę, a potem, niespodziewanie, w policzek. W domu płakałam przy zdjęciu Stefana: „nie gniewaj się". Nad ranem mi się przyśnił - machnął ręką jak zawsze: „Anielka, no co ty, przecież masz żyć". Zaproszenie na
Odkąd młodzi mieszkają
Odkąd młodzi mieszkają u mnie „przejściowo", koleżanki przestały wpadać na czwartkowe kawy. W środę Irena wyznała mi czemu: synowa powiedziała jej na klatce, że „mama nie ma już siły na gości, prosimy nie męczyć". Siłę mam. Nie mam tylko własnego progu
rozwodzie syna synowa
Po rozwodzie syna była synowa odcięła mnie od wnuków - rok bez spotkań. Wnuczka-aplikantka znalazła przepis: dziadkowie mają prawo do kontaktów. Sąd rodzinny przyznał mi drugą sobotę miesiąca. Na pierwszym widzeniu młodszy wybiegł zza drzwi i wpadł na
Zostałam żyrantką kredytu
Zostałam żyrantką kredytu studenckiego wnuczki. Rodzina pukała się w czoło: „naiwna jesteś, mamo, zostaniesz z długiem". Wnuczka spłaca trzeci rok, co miesiąc, zawsze dzień przed terminem. Przy ostatniej racie przyszła z tortem i kartką: „babciu, ty
Ławka sprzed bloku
Ławka sprzed bloku wróciła - nowa, z oparciem. Pół roku pisałyśmy z Lodzią pisma do spółdzielni, w końcu pomogła pani z gazety osiedlowej. Na pierwsze siedzenie przyszło jedenaście osób i pies Barnaba. Córka - ta od podpisu pod skargą - minęła nas
"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie" Uroda

"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie"

Wiadomości

Zdrowie

Psychologia

Rodzina

Coś osobistego

zjeździe klasowym, pierwszym Dom

Na zjeździe klasowym, pierwszym od pięćdziesięciu lat, Janek wyjął z portfela zdjęcie z naszej studniówki. Nosił je tam całe życie. W czwartek idziemy na kawę do Grand Hotelu. Dzieciom jeszcze nie mówię.

Dumna polka

Zawsze mówiłam koleżankom, Dom

Zawsze mówiłam koleżankom, że syn mógł trafić lepiej. Po operacji biodra ktoś przez trzy tygodnie przywoził mi obiady i zabierał pranie. Córka była „w rozjazdach". Synowa nie powiedziała o tym nikomu - dowiedziałam się od sąsiadki.

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia Celebryci

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia