Najnowsze wiadomości
prawnuczkę uszyłam becik
Na prawnuczkę uszyłam becik z mojej sukni ślubnej - sześćdziesiąt lat czekała w szafie. Koronka z rękawów poszła na falbanki, atłas na podszewkę. Wnuczka rozpakowała i zaniemówiła: „babciu, przecież to TWOJA suknia". Moja. Teraz jest jej początkiem.
rodzinie losujemy prezenty:
W rodzinie losujemy prezenty: „po jednym, mądrze". Mój dla synowej: szal, który podziwiała we wrześniu - trafiony. Mnie wylosował zięć: „nie zdążyłem, oddam po świętach". Minęło osiem tygodni. Szal widuję co niedzielę. Swojego losu - jeszcze nie.
piątek objeżdżam trzy
Co piątek objeżdżam trzy domy z wałówką: słoiki, swojskie z targu, chleb na zakwasie - taksówka-babcia z prowiantem. W ten piątek pojechałam w czwartą stronę: do Trzęsacza. Wałówkę spakowałam sobie: chleb, ser, termos, koc. Piknik na klifie, przy ruinach
Wspólnota przegłosowała: trzepak
Wspólnota przegłosowała: trzepak do likwidacji - „relikt, szpeci osiedle". Czterdzieści lat wietrzyło się przy nim wszystko: dywany, plotki, żale. W ostatnią sobotę przyszłyśmy z Ireną i Halinką - trzy dywaniki, ostatnie trzepnięcie, zdjęcie. Trzepak
sylwestra rodzina planowała
Na sylwestra rodzina planowała „skromnie u nas - przyniesiesz uszka i sałatkę, mamo?". Klub wynajął salkę z DJ-em, składka pięćdziesiąt. O 00:03 oddzwoniłam na czwarte nieodebrane połączenie córki: „gdzie ty JESTEŚ?!" - „Na parkiecie. Sałatka w lodówce
Wnuk robi zakupy
Wnuk robi mi zakupy moją kartą. Na paragonach zaczęły rosnąć dopiski: energetyk, chipsy, doładowanie - „sam się poczęstowałem za fatygę". Usiedliśmy jak dorośli: stawka za kurs - piętnaście złotych, jawnie, od ręki. Paragony zrobiły się czyste, kursy
Syn mieszka nade
Syn mieszka nade mną i naciska na zamianę: „wam parter zbędny, a my z wózkiem - logiczne, mamo". Parter to moje kolana po endoprotezie i ogródek pod oknem. Odmówiłam i złożyłam do wspólnoty wniosek o platformę przy schodach - przeszedł w głosowaniu
stole nas mówią
Przy stole u nas mówią wszyscy naraz - przekrzykiwanie to sport rodzinny. W niedzielę szesnastoletni wnuk wstał i uciszył salę: „moment! Babcia jeszcze nie powiedziała, co myśli". Cisza zrobiła się pierwsza od lat. Powiedziałam - zdążyłam przemyśleć
Zrobiłam listę „Już
Zrobiłam listę „Już nie muszę": udawać, że lubię wątróbkę; brać telefon przed szóstym dzwonkiem; piec na cztery blachy; zgadzać się dla świętego spokoju; prasować pościel. Wisi przy lustrze, dopisuję punkt miesięcznie. Rodzina czyta ukradkiem i czegoś
Pięć lat temu
Pięć lat temu przepisałam dzieciom połowę mieszkania - „a my będziemy blisko, mamo". Blisko bywali w święta. W październiku przyszli „dokończyć formalności" - po drugą połowę. Dokończyłam po swojemu, u notariusza: druga połowa testamentem dla wnuczki
poniedziałek domofon: „dzień
W poniedziałek domofon: „dzień dobry, jestem Switłana, od dziś pani opiekunka - syn podpisał umowę". Opieki nie zamawiałam, umowy nie widziałam. Switłanę zaprosiłam na herbatę - cudza decyzja to nie jej wina. Synowi wypowiedziałam „usługę" jednym
niedzielnym obiedzie wyszłam
Po niedzielnym obiedzie wyszłam do ogrodu: wbite paliki, rozciągnięty sznurek - syn „orientacyjnie wytyczył", co czyje będzie, „żeby potem nie było kłótni". Za mojego życia ogród ma jedną właścicielkę. Paliki wyrwałam, sznurkiem podwiązałam pomidory
Henryk oświadczył się
Henryk oświadczył mi się w Ciechocinku, w kolejce do tężni. Jego dzieci od razu pytały, dokąd jedziemy w podróż poślubną. Moja córka przyszła z projektem intercyzy: „dla spokoju wszystkich, mamo, nie bierz tego do siebie".
Zięć zarejestrował firmę
Zięć zarejestrował firmę pod moim adresem - „tylko do korespondencji, mamo, nic się nie zmieni". Listy odkładałam mu na komodę. W poniedziałek o ósmej przyszedł komornik i spisał mój telewizor. Córka przez telefon: „mamo, a po co mu otwierałaś?".
Wnuczka ogłosiła „detoks
Wnuczka ogłosiła mi „detoks cyfrowy": tydzień bez telefonu, „badania mówią, że to odmładza mózg". Aparat zamknęła w pudełku z kłódką - „dla twojego dobra, babciu". W czwartek Irena po zabiegu czekała na mój głos i płakała, że zapomniałam. Pudełko
Wnuczka przyszła pochwalić
Wnuczka przyszła pochwalić się wypracowaniem na szóstkę: „Mój wymarzony pokój". Okno na park, regał z książkami, fotel po dziadku - opisała mój pokój co do lampki. Ostatnie zdanie: „mama mówi, że już niedługo, jak babcia przeprowadzi się do
Klucz garażu Stefanie
Klucz do garażu po Stefanie syn wziął „na chwilę, przechowam rower". Wczoraj zapukał obcy pan z kopertą: „za garaż, syn pani nie odbiera". W środku trzysta złotych i karteczka: „za październik, jak zawsze". Od listopada płaci już mnie.
Syn kupił zegarek
Syn kupił mi zegarek „z wykrywaniem upadku - dla bezpieczeństwa, mamo". W sobotę zadzwonił: „co ty robiłaś trzy godziny w galerii?". Zegarek wysyła im, gdzie jestem - teraz leży na parapecie. Według aplikacji od miesiąca nie wychodzę z domu.
Synowa wzięła wnuków
Synowa wzięła do wnuków opiekunkę z ogłoszenia: „mama już nie ma siły na dwójkę, to nie na mamy lata". Poznałam ją na placu zabaw - miła, zadbana, huśtawkę pcha jak młoda. Pani Ewa ma sześćdziesiąt osiem lat. Rok więcej niż ja.
Synowa zrobiła rodzinnej
Synowa zrobiła w rodzinnej grupie świąteczne losowanie: „każdy kupuje jeden prezent, będzie sprawiedliwie". Mnie na liście nie było - „mama i tak kupuje wszystkim". Kupuję - jedenaście paczek, od dwudziestu lat. W tym roku wylosowałam sama siebie.
Syn rozwodzie wprowadził
Syn po rozwodzie wprowadził się „na miesiąc". Mija trzynasty: w przedpokoju stoi osiem par jego butów i dwie moje, a do własnej łazienki pukam. Znalazłam mu kawalerkę dwie ulice dalej; zadatek wręczyłam w kopercie urodzinowej. „Wyrzucasz mnie?!"
"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie" Uroda

"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie"

Wiadomości

Zdrowie

Psychologia

Rodzina

Coś osobistego

rodzinie losujemy prezenty: Dom

W rodzinie losujemy prezenty: „po jednym, mądrze". Mój dla synowej: szal, który podziwiała we wrześniu - trafiony. Mnie wylosował zięć: „nie zdążyłem, oddam po świętach". Minęło osiem tygodni. Szal widuję co niedzielę. Swojego losu - jeszcze nie.

Dumna polka

Klucz garażu Stefanie Dom

Klucz do garażu po Stefanie syn wziął „na chwilę, przechowam rower". Wczoraj zapukał obcy pan z kopertą: „za garaż, syn pani nie odbiera". W środku trzysta złotych i karteczka: „za październik, jak zawsze". Od listopada płaci już mnie.

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia Celebryci

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia