Najnowsze wiadomości
Basią dzwoniłyśmy siebie
Z Basią dzwoniłyśmy do siebie w każdą środę o siedemnastej - od czasów internatu. W marcu Basia odeszła. W środy o siedemnastej i tak siadam przy telefonie. Tydzień temu o tej porze zadzwoniła jej córka: „mama prosiła, żebym sprawdzała, czy pani nie
rozmawiają głośno wszystkim
Przy mnie rozmawiają głośno i o wszystkim - „mama i tak nie słyszy". Aparat, który kupiła mi wnuczka, działa lepiej, niż im powiedziałam. Wiem o kredycie, o Grecji na wrzesień i o „wkładzie z mieszkania mamy". Słucham dalej.
Syn oprowadzał nowym
Syn oprowadzał mnie po nowym domu: sto osiemdziesiąt metrów, gabinet, pokój gier, siłownia w piwnicy. Zażartowałam, gdzie będę spała, jak przyjadę na święta. Synowa, nie odwracając się od blatu: „teraz wszędzie są tanie hoteliki, mamo".
przychodni pani spytała
W przychodni pani spytała wnuka, jak babcia ma na imię - potrzebne do karty. Ośmiolatek, bystry, zawahał się i spojrzał na mnie. Podpowiedziałam: Jadwiga. „Babciu, ty naprawdę masz imię?".
Wnuczka napisała konkurs
Wnuczka napisała na konkurs pracę „Najciekawszy człowiek, jakiego znam" - o mnie. O maglu, o kolejkach, o sukience uszytej z zasłony w osiemdziesiątym piątym. Wygrała powiat. Rodzice na rozdaniu dowiedzieli się, że „ta babcia z pracy" to ja.
Kiedy córka panną,
Kiedy córka była panną, schowałam przed nią listy od chłopaka z wojska - „dla jej dobra". W piątek, po czterdziestu latach, przyznałam się. Długo milczała. Potem położyła na stole zdjęcie wnuków: „gdyby nie ty, nie byłoby ich".
Mały domu „nie
Mały w domu „nie je nic", w przedszkolu dziobie. U mnie zjada dwa talerze pomidorowej i prosi o dokładkę. Synowa zamiast się cieszyć, przyszła z pretensją i pustym słoikiem: „to niech mi pani chociaż da ten przepis". Dałam. Przepis brzmi: siadam z nim
Wnuczka dostała pierwszą
Wnuczka dostała pierwszą pensję i zabrała mnie do restauracji: „dziś ja stawiam - ty mnie stawiałaś dwadzieścia lat". Zamawiała pewnie, płaciła kartą z miną ministra finansów. Przy wyjściu zostawiła napiwek i szepnęła: „zawsze chciałam tak zrobić". Ja
Wnuczka odwołała ślub
Wnuczka odwołała ślub trzy tygodnie przed terminem. Rodzina huczy: wstyd, zaliczki przepadną, „co ludzie powiedzą". Przyszła do mnie z rozmazanym tuszem, usiadła przy kuchennym stole. Zrobiłam kakao jak dawniej i powiedziałam: „lepszy wstyd teraz niż
cyrk kupiłam bilety
Na cyrk kupiłam bilety miesiąc wcześniej - nasz obiecany „dzień babci i Stasia", z watą cukrową w planie. W sobotę rano przyszedł SMS: „zmiana planów, jedziemy do Ikei, Staś musi wybrać łóżko". Bilet Stasia oddałam dziewczynce spod szóstki. Wieczorem
Dwudziestoletni wnuk przyszedł
Dwudziestoletni wnuk przyszedł w środku tygodnia i długo mieszał herbatę. „Babciu, chodzę do psychologa. Rodzicom nie mów - tata powie, że przesadzam". Powiedziałam po swojemu: „dobrze robisz. Dziadek całe życie nosił wszystko w sobie - i nie skończyło
listopadzie dzieci ustalały
W listopadzie dzieci ustalały przy stole, „kto bierze mamę na święta". Syn zaproponował: „ciągnijmy zapałki, będzie sprawiedliwie". Ciągnęli przy mnie, z powagą. Wstałam i podziękowałam za grę: „święta spędzę u siebie. Wygrały zapałki".
Czteroletnia Zosia zarządziła
Czteroletnia Zosia zarządziła w ogrodzie „ślub babci i pana Henryka": welon z firanki, obrączki z trawy, marsz weselny na grzebieniu. Henryk spojrzał na mnie nad głową małej inaczej niż zwykle. „To co, Anielo - może kiedyś naprawdę?". Zosia krzyknęła
domu kultury szukali
W domu kultury szukali seniorów na plan filmowy - statystów do sceny na targu. Poszłyśmy z Ireną dla hecy. Reżyser dał mi zdanie do powiedzenia, jedno, o pomidorach. Mam teraz „rolę mówioną", sto pięćdziesiąt złotych i wnuka, który pokazuje wszystkim
miesiąc daję synowej
Co miesiąc daję synowej sto złotych „na drobne przyjemności dla małych". W środę wnuczka pochwaliła się: „mama dała mi na lody!". Spytałam synową. Wzruszyła ramionami: „przecież bez różnicy, od kogo, ważne, że mają". Dla mnie różnica. Od września lody
Wielkanoc syn ogłosił
Na Wielkanoc syn ogłosił zasadę: „mamo, nie komentujesz naszego wychowania, umowa?". Umowa - milczałam wzorowo pół roku. W piątek o trzeciej w nocy telefon: mały z gorączką, „mamo, co robić, ty zawsze wiedziałaś!". Wiedziałam. Powiedziałam. Rano znów
Wynajęłyśmy klubem seniora
Wynajęłyśmy z klubem seniora autokar - trasa: nasze panieńskie adresy. Pod każdym blokiem jedna z nas opowiadała swoją młodość: pierwsza randka, okno panny, sklep, którego nie ma. Pod moim dawnym oknem na Lipowej ktoś teraz suszy pieluchy. Życie kręci
niedzielnym stole wnuki
Przy niedzielnym stole wnuki zaczęły się spierać, u kogo zamieszkam, „jak już nie będę dawać rady": Kuba ma większy dom, Ola „więcej cierpliwości". Siedziałam między nimi z herbatą. Zapytałam: „a może ja słyszę?". Zdziwili się szczerze: „przecież mówimy
niedzielnym obiedzie syn
Przy niedzielnym obiedzie syn z synową zaczęli się kłócić o pieniądze - głośno, nad głową małego. Wstałam, ubrałam go: „idziemy karmić kaczki, wrócimy za godzinę". Nad stawem zapytał: „babciu, a u ciebie się nie krzyczy?". Nie, Stasiu - u mnie się karmi
Zawiozłam wnuczce szkoły
Zawiozłam wnuczce do szkoły zapomniany strój na WF. Przy bramie wzięła worek szybko i poprosiła szeptem, żebym już szła, „bo dziewczyny patrzą". Jeszcze jej machałam, kiedy to mówiła. Wracałam piechotą, cztery przystanki.
weselu wnuka wodzirej
Na weselu wnuka wodzirej czytał podziękowania: rodzicom, chrzestnym, cioci „za pomoc". O babci, u której mieszkał trzy lata studiów, słowa nie było. Przy torcie podszedł sam: „tobie dziękuję osobno, babciu - całe życie". Wyjął zawiniątko: moje klucze od
"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie" Uroda

"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie"

Wiadomości

Zdrowie

Psychologia

Rodzina

Coś osobistego

Basią dzwoniłyśmy siebie Dom

Z Basią dzwoniłyśmy do siebie w każdą środę o siedemnastej - od czasów internatu. W marcu Basia odeszła. W środy o siedemnastej i tak siadam przy telefonie. Tydzień temu o tej porze zadzwoniła jej córka: „mama prosiła, żebym sprawdzała, czy pani nie

Dumna polka

Wnuk zdał prawo Dom

Wnuk zdał prawo jazdy w maju. Pierwszą samodzielną trasę zaplanował sam: „babciu, jedziemy do dziadka". Prowadził ostrożnie, obie ręce na kierownicy, jak by dziadek kazał - choć nie zdążył go uczyć. Przy grobie powiedział: „no to zdałem, dziadek. Od

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia Celebryci

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia