Najnowsze wiadomości
dziesięciu lat mam
Od dziesięciu lat mam klucz do mieszkania syna - podlewam kwiaty, czekam z obiadem na dzieci. W piątek synowa poprosiła o zwrot: wymieniają zamek na taki na karty. Karty dostali wszyscy, nawet mama synowej. Ja mam dzwonić domofonem.
poniedziałek notariusza odwołałam
W poniedziałek u notariusza odwołałam darowiznę mieszkania - „za rażącą niewdzięczność", tak to się nazywa w kodeksie. Syn dowie się z poleconego. Pani notariusz spytała, czy na pewno. Jestem pewna od Wigilii, odkąd jem świąteczną kolację w kuchni
Wracając znad morza,
Wracając znad morza, syn z rodziną „wpadli na jedną noc". Zostali jedenaście dni. W niedzielę rano wyjechali, a na pralce czekała karteczka: „Mamusiu, wrzuciłam nasze rzeczy, odbierzemy wyprane w środę. Buziaki".
Wnuczka rozesłała zaproszenia
Wnuczka rozesłała zaproszenia na ślub. Na mojej kopercie ktoś zostawił dopisek ołówkiem, chyba nie dla mnie - poznałam pismo córki: „babcię posadzić przy cioci Loli, daleko od mikrofonu, bo lubi gadać".
Zięć trzeci rok
Zięć trzeci rok remontuje mi łazienkę. Zaczął od skucia kafelków, stanął na „czekamy na dobre ceny płytek". Myję się w misce przy zlewie, a on na imieninach opowiada wszystkim, jak dba o teściową. W piątek kupił sobie quada.
Wnuczka zrobiła „porządek
Wnuczka zrobiła mi „porządek w telefonie", żeby zmieściły się zdjęcia. Zniknęły nagrania z automatycznej sekretarki - trzy wiadomości, na których mąż jeszcze mówi. „Babciu, zajmowały najwięcej miejsca". Córka dodała, żebym „nie robiła afery, przecież mam
Zawiozłam pierogi niedzielę,
Zawiozłam im pierogi w niedzielę, bez zapowiedzi. Nikt nie otworzył, choć zza drzwi grał telewizor. W poniedziałek wnuk wygadał się przez telefon: „Ten nowy dzwonek pokazuje na komórce, kto stoi. Mama wtedy mówi: cicho, poczekamy, aż babcia sobie
śmierci brata dowiedziałam
O śmierci brata dowiedziałam się z klepsydry na drzwiach kościoła. Pogrzeb był dzień wcześniej, nikt z jego domu nie zadzwonił. Tydzień później przyszedł za to polecony od ich prawnika: sprawa spadkowa po rodzicach, „prosimy o kontakt".
Pies, którego syn
Pies, którego syn kupił dzieciom, mieszka u mnie „tymczasowo" drugi rok - karma, weterynarz, spacery o szóstej. W grudniu przyjechali go pożyczyć na jeden wieczór. Do zdjęcia na kartkę świąteczną: cała czwórka na kanapie i Burek w czapce Mikołaja.
strychu stało pudełko
Na strychu stało pudełko po butach: moje listy do męża z wojska, wszystkie. Ponumerowane jego ołówkiem - sto czterdzieści dwa. Przez czterdzieści lat nigdy nie wspomniał, że je trzyma. Czytam teraz po jednym dziennie, jak on kiedyś.
Teściowa znowu przywiozła
Teściowa znowu przywiozła słoiki, choć prosiłam, żeby nie robić mi ze spiżarni składu. Wystawiłam je na klatkę - może ktoś weźmie. Mąż mówi, że przesadzam, ale to nie on je potem myje. Zresztą nie wiem, po co ona tyle gotuje - przecież jest sama.
Sprzątając półki, znalazłam
Sprzątając półki, znalazłam w książce o pszczołach list pisany ręką męża. „Halinko, jeśli to czytasz, to znaczy, że odszedłem, a Ty robisz porządki. Muszę Ci wreszcie napisać o". Drugiej kartki w książce nie było. Przekartkowałam całą bibliotekę - nie ma.
sobotę odbierałam telefonu
W sobotę nie odbierałam telefonu - pojechałam z klubem seniora na koncert do Opolo, pierwszy od czterdziestu lat. Wróciłam po północy. Córka czekała na klatce: „Mamo, gdzie ty się szlajasz, mieliśmy plany!". Ja też miałam.
Syn poprosił, żebym
Syn poprosił, żebym podpisała „umowę użyczenia" mieszkania, które mu przepisałam - „żeby wszystko było zgodnie z prawem, mamo". W środę przyszło wypowiedzenie tej umowy: mam trzydzieści dni na opuszczenie lokalu. Pod pismem podpis mojego syna.
Mieszkanie przepisałam wnukowi,
Mieszkanie przepisałam wnukowi, bo on jeden do mnie dzwonił i wynosił mi śmieci. W październiku przyszło pismo z banku - lokal jest zabezpieczeniem pożyczki, której nie spłaca od pół roku. Dzwoniłam do niego siedem razy, nie odebrał ani razu.
Budzik dzwoni codziennie
Budzik dzwoni u mnie codziennie o wpół do szóstej, choć od dwóch lat nie muszę nigdzie wstawać. Wtedy szykowałam wnukom kanapki i odwoziłam ich do szkoły.
Policzyłam wszystko: dni
Policzyłam wszystko: dni z wnukami, obiady, odwożenia, noce przy chorych. Wyszło dwanaście lat. Wypisałam to na kartce, z cenami z ogłoszeń o opiekunkach, i położyłam córce na stole obok kluczy.
córki lodówce, magnesem
U córki na lodówce, pod magnesem z Zakopanego, wisiała kartka: meble dla nich, obrazy dla Tomka, „mieszkanie mamy sprzedajemy na pół". Wnuczka szybko ją zdjęła - „to taka zabawa, babciu". Mam siedemdziesiąt dwa lata i dobre zdrowie.
Kiedy pilnuję wnuka,
Kiedy pilnuję wnuka, podglądam go w aplikacji od niani elektronicznej. W piątek wieczorem, już u siebie, kliknęłam ją przez pomyłkę - kamera u nich wciąż chodziła. Usłyszałam synową: „Twoja matka znowu przestawiła mi słoiki. Od września ograniczamy te
Pierścionek mojej mamie
Pierścionek po mojej mamie dałam synowej na ślub - „niech zostanie w rodzinie". W niedzielę na chrzcinach zobaczyłam go na palcu jej siostry. Synowa wzruszyła ramionami: „U nas nikt takich starych rzeczy nie nosi."
Wnuczka zapytała stole,
Wnuczka zapytała przy stole, czy babcia będzie z nami na święta. Córka odpowiedziała za mnie, nie patrząc w moją stronę: „Babcia woli u siebie, ona nie lubi tłumu." Nikt nigdy mnie o to nie zapytał.
"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie" Uroda

"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie"

Wiadomości

Zdrowie

Psychologia

Rodzina

Coś osobistego

dziesięciu lat mam Dom

Od dziesięciu lat mam klucz do mieszkania syna - podlewam kwiaty, czekam z obiadem na dzieci. W piątek synowa poprosiła o zwrot: wymieniają zamek na taki na karty. Karty dostali wszyscy, nawet mama synowej. Ja mam dzwonić domofonem.

Dumna polka

sobotę odbierałam telefonu Dom

W sobotę nie odbierałam telefonu - pojechałam z klubem seniora na koncert do Opolo, pierwszy od czterdziestu lat. Wróciłam po północy. Córka czekała na klatce: „Mamo, gdzie ty się szlajasz, mieliśmy plany!". Ja też miałam.

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia Celebryci

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia