Najnowsze wiadomości
środę przyszedł syn:
W środę przyszedł syn: „powiedz jasno, że mieszkanie moje - ja bliżej". W piątek córka: „mama wie, kto naprawdę pomaga". Oboje prosili o jedno: żebym wybrała. Wybrałam u notariusza: dożywocie dla mnie, po mnie - po równo, kopie aktu poleconym do obojga
Wigilię piętnastej zadzwonił
W Wigilię o piętnastej zadzwonił syn: „mamo, przyjedziesz do nas? Rodzice Kasi jednak wybrali góry". Barszcz przelałam do słoików, jeszcze parował. Pierwszy raz od trzech lat siedziałam przy ich świątecznym stole. Całą drogę się cieszyłam - i trochę
Mały błaga psa,
Mały błaga o psa, rodzice: „nie, cała odpowiedzialność spadnie na nas". Zaproponowałam staż: pół roku etatu przy Barnabie - sobotnie spacery, miska, czesanie, dyżur przy kąpieli. Prowadzi psi dzienniczek, sam z siebie. Po pięciu miesiącach rodzice
Pani Jadzia okienka
Pani Jadzia z okienka numer cztery obsługuje mnie dwadzieścia lat: wie o wdowieństwie, o waloryzacjach, o wnukach. W piątek okienko stało puste - pani Jadzia przeszła na własną emeryturę. U dyrekcji zostawiłam bukiecik z karteczką: „dla najlepszego
Rodzice ogłosili „weekend
Rodzice ogłosili „weekend odpieluchowania": metoda z internetu, trzy dni, tabela sukcesów na lodówce. Mały spinał się z każdą kreską. U mnie we wtorek poszło samo, przy okazji, po obiedzie: „babciu, ja chyba muszę... SAM!". Zadzwoniłam z raportem. Cisza
zdjęć sprzedażowych ich
Do zdjęć sprzedażowych ich mieszkania pożyczyli ode mnie dywan po rodzicach i obraz z żurawiami - „staging, mamo, podnosi cenę o dziesięć procent". Sprzedało się w miesiąc. Dywan i obraz „poszły w komplecie, kupujący się uparł". Dziesięć procent wzięli
rodzinnym urzędem: poczta,
Jestem rodzinnym urzędem: poczta, ZUS, reklamacje, odstane kolejki po numerek - „ty masz czas, mamo". W poniedziałek wzięłam numerek tylko dla siebie: bilet na Hel. Sprawy rodziny zostały w teczce - teczka się nie spieszy. Na Helu kolejka była tylko po
Ogłosiłam warunki: prawnukiem
Ogłosiłam warunki: prawnukiem zajmę się we wtorki i czwartki, osiemset miesięcznie - połowa ceny przedszkola, serce w gratisie. Synowa: „rodzina nie bierze pieniędzy!". Rodzina brała ode mnie zawsze - teraz zmienił się kierunek. Umowa spisana na kartce w
zawale dostałam wypis
Po zawale dostałam wypis z zaleceniami: „tryb oszczędzający, unikać dźwigania, stres przeciwwskazany". Powiesiłam go na lodówce, na widoku. W sobotę przywieźli pranie i małych „na chwilę". Kartka wisi. Może za małe litery - powiększę w punkcie ksero, na
spódnicy pani administracji
Po spódnicy dla pani z administracji ruszyła lawina: siostra synowej - zwężanie, jej koleżanka - sukienka, „pani przecież i tak szyje". Za darmo, bo „rodzina". Wywiesiłam przy maszynie cennik: „poprawki - 30 zł. Dla rodziny: uśmiech i wizyta. Uwaga
Pamiętnik piszę śmierci
Pamiętnik piszę od śmierci Stefana - zeszyt w kwiatki, szuflada pod bielizną. W niedzielnej kłótni córka krzyknęła: „sama napisałaś, że czujesz się ciężarem - to po co udajesz mocną?!". Zamilkłyśmy obie: ona, bo się zdradziła; ja, bo pojęłam, że szuflada
Syn „uporządkował" moje
Syn „uporządkował" moje opłaty i wypowiedział ubezpieczenie mieszkania: „czterdzieści lat nic się nie stało, wyrzucane pieniądze". W październiku pękła rura u sąsiada z góry - sufit w kuchni do wymiany. Kosztorys: cztery tysiące. Składka, której było
obiedzie padło: „sprzedajemy
Na obiedzie padło: „sprzedajemy działkę, mamo, nikt nie jeździ". Nikt? Położyłam na stole zeszyt działkowy: Stefanówka - trzydzieści dwa krzaki, nasze trzy dęby, jabłka na przetwory dla czterech rodzin z bloku. Obok leżała ich „oferta od pośrednika". Syn
Lodzia wróciła operacji
Lodzia wróciła po operacji biodra. Łańcuszek przeszedł na tryb specjalny: ja - obiady, Irena - apteka, Edward - śmieci, licealista - zakupy. Jej córka przyjechała z Krakowa „ogarnąć opiekę" i zastała grafik na drzwiach: wszystko obsadzone. „To kto tu
Wnuczka-fotografka poprosiła mieszkanie
Wnuczka-fotografka poprosiła o mieszkanie na sesję: „twoje meble to złoto, vintage klimat". Zgodziłam się - i zostałam statystką we własnym domu: „babciu, odsuń się z kadru". Przy kredensie modelka spytała: „a kim jest ta pani?". Właścicielką klimatu
formularzu żłobkowym rubryka
W formularzu żłobkowym jest rubryka „plan opieki awaryjnej". Synowa wpisała: „babcia - dostępna zawsze, 15 minut od placówki". Dowiedziałam się, gdy żłobek zadzwonił w środę: „mały ma gorączkę, mama nie odbiera, pani jest planem B". Pojechałam
Syn zamontował krzesełko
Syn zamontował mi krzesełko schodowe - „prezent, mamo, kiedyś podziękujesz". Za „prezent" zapłaciła moja lokata: dwanaście tysięcy. Po schodach chodzę szybciej niż on z siatkami, krzesełko jeździ puste raz w miesiącu, na próbę. Syn niezrażony: „przecież
Nowy lekarz przychodni
Nowy lekarz w przychodni mówił do mnie „babciu": „babciu, bierzemy leki?", „babciu, nie panikujemy". Mam imię i pięćdziesiąt lat składek. Po trzeciej wizycie przeniosłam kartę na Polną - doktor Maj mówi „pani Weroniko" i pyta, co ja na to. Na to mówię
rodzinnych imprezach mam
Na rodzinnych imprezach mam stałe stanowisko: zlew. Na jubileuszu kuzynów fotograf zrobił zdjęcie grupowe - wszyscy z kieliszkami przy torcie, w głębi kadru ja, w rękawicach, z brytfanną. W albumie ktoś podpisał: „a w tle nasza niezastąpiona".
Blok głosuje dociepleniem
Blok głosuje nad dociepleniem - rata na dziesięć lat. Syn: „głosuj na nie, mamo, po co ci to - a my potem odziedziczymy koszty". Zagłosowałam na tak: „po co mi to? Mieszkam tu. I zamierzam mieszkać ciepło". Syn obraził się o koszty. Odziedziczy ocieplony
Moje mieszkanie rodzinny
Moje mieszkanie to rodzinny hotel: kuzyni przejazdem, wnuki na egzaminy, „prześpimy się u ciebie, po drodze". Pościel zmieniam częściej niż pensjonat. W szczycie sezonu wywiesiłam na drzwiach kartkę „brak miejsc" i pojechałam do Świnoujścia - spać w
"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie" Uroda

"Wiele zmieniłam dla siebie: dziś wyglądam idealnie"

Wiadomości

Zdrowie

Psychologia

Rodzina

Coś osobistego

Mały błaga psa, Dom

Mały błaga o psa, rodzice: „nie, cała odpowiedzialność spadnie na nas". Zaproponowałam staż: pół roku etatu przy Barnabie - sobotnie spacery, miska, czesanie, dyżur przy kąpieli. Prowadzi psi dzienniczek, sam z siebie. Po pięciu miesiącach rodzice

Dumna polka

sanatorium wróciłam przetrzebionej Dom

Z sanatorium wróciłam do przetrzebionej piwnicy - córki „zrobiły garażówkę, i tak wszystko stało". W sobotę Basia przyniosła karton: maselnica po mamie, żelazko z duszą, nasza ślubna ramka. „Odkupiłam, jak zobaczyłam, co sprzedają. Dwadzieścia złotych

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia Celebryci

"Podejrzewałam męża o zdradę. Wzięłam dzień wolny, cały dzień śledziłam z samochodu. A oto i piękna pani dosiadła się na obiad w restauracji": z życia