– Witaj. Tu Rustem – rozpoznaję głos mojego kolegi ze szkoły, z którym nie widziałem się od 15 lat.

Po obowiązkowych „ile to już lat, ile zim” mówi (z tamtej strony):

– Słuchaj, siedzimy tu z chłopakami w restauracji, a zabrakło nam pieniędzy. Do kogo nie zadzwonię, nikogo nie ma w domu. Mogłabyś pożyczyć tysiąc złotych na kilka dni?

Pomóż…

No co tu zrobić w takiej sytuacji? Żona bierze pieniądze, wszystkie jakie były w domu, olewa wszystkie sprawy, których ma mnóstwo, zostawia dzieci pod moją opieką i biegnie komunikacją miejską do wskazanej restauracji.

Popularne wiadomości teraz

"Mój syn miał mieć ślub. Jego narzeczona zostawiła go trzy dni temu, a to taki wstyd dla całej wioski. Nie wybaczymy jej tego"

Ten lekarz działa za darmo dla pacjentów, którzy nie mogą zapłacić. Każdy powinien znać tę wspaniałą osobę

Bohaterowie serialu "Daleko od szosy" po latach

Bananowa odżywka do kwiatów. Sprawdzony sposób na zdrowe rośliny

youtube.com

Potem wyjaśnia mi przez telefon:

Przyjeżdża tam przed wejście do restauracji, a tam wita ją tłum kolegów ze szkoły. Wszyscy trzeźwi, wszyscy z pieniędzmi.

Okazuje się, że paru dowcipnisiów postanowiło zebrać klasę w taki sposób, dzwoniąc do wszystkich. I zauważcie, nikt nie odmówił.

youtube.com

Spróbujcie to zrobić w zwykły sposób, z powiadomieniem na parę miesięcy przed, nie zbierzecie nawet jednej trzeciej, bo wszyscy zajęci…

A tak, skoro już przyszli, to tłumem weszli do restauracji. Dobrze się bawili i bardzo zgrali!