Kiedy jesteś młoda i pełna energii, świat wygląda zupełnie inaczej, ale teraz mam 56 lat, są moje urodziny i wcale nie jestem w świątecznym nastroju. Patrzę na swoje odbicie w lustrze i widzę jakąś tęsknotę i smutek w oczach, zmęczone spojrzenie i brak chęci na cokolwiek.

Może zorganizowałbym małą uroczystość, ale nie mam nawet kogo zaprosić: nie mam przyjaciół ani krewnych. Moją jedyną rodziną jest moja matka, więc żyjemy razem jak sieroty i wspieramy się nawzajem.

Moja matka ma już ponad 80 lat i zdaję sobie sprawę, że coraz bliżej jest moment, w którym opuści mnie na zawsze. Samo myślenie o tym napawa mnie niesamowitym niepokojem. Nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niej. Ani ona, ani ja nie stajemy się zdrowsi z każdym rokiem.

Dobrze, że moja mama może przynajmniej sama wyjść na podwórko, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Od 5 lat jestem na emeryturze i jednocześnie pracuję, bo obie potrzebujemy dużo pieniędzy na leki. Chciałam ubiegać się o pomoc państwa, ale za każdym razem wysyłają mnie po inne dokumenty. Dopiero po sześciu miesiącach tego zamieszania zdałam sobie sprawę, że nie mam nikogo, kto mógłby mi pomóc.

Z moją mamą jest ciężko, każdego dnia staje się jak małe dziecko, ale nie narzekam, przynajmniej mam się kim opiekować i dbać.

Popularne wiadomości teraz

"Skąd masz takie drogie ubrania, mój kochanek mi je dał": krzyknął mężczyzna, gdy znalazł ubrania, które ukrywała jego żona

"Kiedyś skończyły mi się pieniądze i byłam w innym mieście. Nie miałam ani grosza w portfelu, więc zadzwoniłam do męża, ale on mnie zaskoczył"

Żaden z gości na weselu nie miał pojęcia, że para młoda ledwo się zna, ale Anna nie spodziewała się, że będzie to znak od losu

"Pobraliśmy się, gdy byłam już w siódmym miesiącu ciąży. Świętowaliśmy skromnie, tylko z najbliższymi. Po ślubie nie mieliśmy dokąd pójść"

Czasami, kiedy myślę o tym, co robiłam w młodości, moje serce kurczy się ze smutku... Staram się jednak nie smucić ze względu na mamę, żeby nie widziała moich łez. Ale można spojrzeć na tę sytuację z innej strony: nie żyjemy tak źle.

Mamy przecież mieszkanie, trochę pieniędzy i siebie nawzajem. Żyjemy spokojnie, bez incydentów, wieczorem włączamy telewizor, ja siadam do dziergania, a mama komentuje wszystko, co dzieje się na ekranie.

Jeśli w wolny dzień jest ładna pogoda, kupuję grilla i zapraszam sąsiadów na podwórko, żeby porozmawiać z innymi ludźmi. Opowiedzą mi, co się dzieje na świecie. Córka Anny wyszła za mąż i jest już w ciąży, a syn Marii wyjechał za granicę i planuje zabrać ją z powrotem. Opowiadają mi to wszystko i to tak, jakbym sam żył życiem innych ludzi. Takie mam wrażenia.

Chociaż te dzieci nie są moje, a ja przymierzam się do czyjegoś życia, to czy jest sens rozpaczać nad tym, co już zostało zrobione? Teraz szczerze cieszę się z ludzi, którzy mają dzieci, wnuki, dużą rodzinę.... A ja mam mamę i dziękuję za to Bogu i modlę się codziennie, żeby nie spotkały nas żadne kłopoty i żeby nie zabrał jej do nieba. Po prostu chcę być z nią trochę dłużej....