Z jej matką nie przyjaźniłyśmy się, ale niejednokrotnie byłyśmy członkiniami komitetu rodzicielskiego i wspólnie rozwiązywałyśmy różne problemy. Jeśli widzieliśmy się na ulicy, witaliśmy się i tyle. Ogólnie Anna jest atrakcyjną młodą kobietą, wysoką, z lekką nadwagą i zawsze w kucyku. Kilka lat temu urodziła najmłodszego syna.

Głową rodziny jest również model - przystojny mężczyzna, który wielokrotnie przychodził na zebrania szkolne i pomagał przy remontach.

Nauczyciele są nim zachwyceni, bo przychodził w każdej wolnej chwili, żeby powiesić haczyki, przesunąć szafę, wbić gwóźdź. Ogólnie rzecz biorąc, nie był człowiekiem, ale złotem.

I tak podczas spaceru w parku rok temu znów spotkałam Annę, to ona pierwsza do mnie zadzwoniła. Byłam w szoku, bo prawie jej nie poznałam. Zapadnięte policzki, sińce pod oczami, a z jej twarzy została tylko jedna trzecia. Natychmiast zacząłem ją wypytywać, czy wszystko z nią w porządku.

Okazało się, że mąż Anny wziął kredyt na dom, a teraz nie mieli z czego go spłacić. Anna była na urlopie macierzyńskim, wychowywała dzieci, pensja męża była wystarczająca, ale nie mieli zbyt wiele pieniędzy.

Popularne wiadomości teraz

"Całe życie zdmuchiwałam z ciebie kurz, a ty poszedłeś do swojej kochanki: to twoja wina"

"Jeśli chcecie żyć szczęśliwie, nigdy nie dawajcie swoim mężczyznom drugiej szansy. Po rozwodzie nauczyłam się tej lekcji na zawsze"

"Mieliśmy wesele. Daliśmy tej parze mieszkanie, które oszczędzaliśmy dla naszej córki. Urządziliśmy je": co jeszcze możemy zrobić

"Pobraliśmy się, gdy byłam już w siódmym miesiącu ciąży. Świętowaliśmy skromnie, tylko z najbliższymi. Po ślubie nie mieliśmy dokąd pójść"

A teraz ten przystojny mężczyzna znalazł sobie młodszą pasję z powodu kryzysu wieku średniego i zostawił żonę z dwójką dzieci i ogromnym kredytem hipotecznym.

Anna jest po prostu zdesperowana, nigdzie nie pracuje. Dzieci widzą, w jakim stanie jest ich matka, zwłaszcza jej córka, która zrezygnowała z sekcji gimnastycznej, w której się wyróżniała.

Anna po prostu wybuchła płaczem i było mi jej bardzo żal. Powiedziała, że czasami nie ma nawet pieniędzy na chleb, nie mówiąc już o ubraniach czy zabawkach dla dzieci.

Złożyła już wniosek do banku, ale powiedzieli, że jeśli nie zapłaci, zabiorą jej mieszkanie. Jej mąż nie jest oficjalnie żonaty i nie ma innego majątku, a rodzice Anny już dawno zmarli, więc nie może liczyć na żadną pomoc.

Wieczorem wróciłam do domu i skonsultowałam się z mężem. Postanowiłam opłacić czesne za szkołę koleżanki z klasy mojego syna do końca roku, a jej młodszy brat został zapisany do żłobka i również opłacony.

Annie zaproponowano lokatorkę, ponieważ miała trzypokojowe mieszkanie z chłopcem w przedszkolu i córką w szkole i wystarczająco dużo miejsca dla wszystkich. Kobieta zgodziła się i poszła do pracy.

Minął zaledwie rok i kiedy się spotkałyśmy, nie poznałam ponownie mojej przyjaciółki:

"Jestem ci bardzo wdzięczna za pomoc, nie wiem jak bym wyszła z tej sytuacji, praktycznie wyciągnęłaś mnie z dna. Lokatorka nadal tu mieszka i płaci czynsz, to bardzo dobra dziewczyna. Pieniądze przeznaczam na opłacenie rachunków za media i jedzenie. Pracuję jako kasjerka w supermarkecie i spłacam kredyt, więc nie możemy sobie pozwolić na żadne luksusy, bo starcza nam na jedzenie i minimalne wydatki, ale cieszę się z tego. Nie żyjemy na wysokim poziomie, ale nie czujemy tej samej desperacji. Dziękuję!"