Wyrzuciła więc worek i poszła do domu. Każdego dnia, kiedy wracała z pracy, widziała tego smutnego człowieka śpiącego na kartonie spod lodówki.

Dostarczono jej nowy stół kuchenny, ale nie miała gdzie postawić starego, a była samotna.

Postanowiła poprosić tego bezdomnego o pomoc, żeby wyniósł stół za 20 zł. Ten podniósł wzrok i powiedział, że chętnie napije się gorącej herbaty z kawałkiem chleba. Powiedział, żeby się nie bała, usiądzie na parapecie i poczeka.

Koleżanka zrobiła mi herbatę i kanapkę z masłem i kiełbasą, nalała do miski gorącego barszczu z kwaśną śmietaną.

Wyjęła ją, po czym wyszła przez drzwi i wyjrzała przez wizjer. Bezdomny zjadł, odwrócił się w stronę drzwi i cicho podziękował, Bóg wszystko widzi. Od tamtej pory karmię tego bezdomnego. Pewnego wieczoru, wracając z pracy, zauważyłem, że nie ma go w jego zwykłym miejscu.

Popularne wiadomości teraz

„Ani jego nowa żona, ani nawet jego własna matka nie chciały zająć się dzieckiem: mój mąż musiał kłócić się z nimi obiema”

„Przyjaciele w końcu postanowili się pobrać. Organizowali wesele tylko dla bliskich, a potem córka zapytała ich, dlaczego biorą ślub dopiero teraz"

„Był bogatym chłopakiem, więc podałam adres domu przecznicę przed moim, nie chciałam pokazać, że jestem prawie żebraczką”

„Mój mąż poszedł na ryby z przyjacielem, a potem spotkałam tego "przyjaciela" w supermarkecie: zaniemówiłam”

Rano też go nie było. I tak przez kilka dni. Zaczęła się martwić, gdzie on jest i czy nic mu nie jest. Zaczęła go szukać. Przebiegłam wszystkie podwórka i sąsiednie ulice — nigdzie go nie było... Znalazłam go dopiero w szpitalu.

Był pobity, głodny, brudny, a kiedy ją zobaczył, jego oczy rozbłysły! Obudziło się w nich życie! Bezdomny powiedział, że wcale się jej nie spodziewał, choć cały czas myślał. Powiedział, że ma na imię Andrzej i jest bardzo zażenowany zaistniałą sytuacją. Nie stać go na ich leczenie ani wyprowadzanie.

Moja przyjaciółka zalała się łzami i powiedziała, że nie może bez niego żyć! Koleżanka mamy powiedziała, że zabiera go do siebie. Szedł wzdłuż drogi i trzymał swojego ratownika za rękę. Bał się, że ucieknie.

19 lat później nadal mieszkają razem. Doczekali się kolejnych dzieci, otworzyli własny biznes. Mają dwa samochody, 5-pokojowe mieszkanie, daczę z basenem. A on wciąż mocno trzyma ją za rękę — a co jeśli ona zniknie?