Najczęściej jest to spowodowane niewiernością lub rodzicami, którzy nie rozumieją, że nie należy wtykać nosa w związki innych ludzi. W moim przypadku powodem rozwodu była zwykła zazdrość.

Dawid i ja mieszkaliśmy razem przez 8 lat. Bardzo kochałam tego mężczyznę i byłam do niego bardzo przywiązana. Nie byliśmy małżeństwem, ale nie przeszkodziło nam to w stworzeniu prawdziwej rodziny. Z biegiem lat urodziło nam się dwoje dzieci.

Dawid był pracowitym i troskliwym mężczyzną, jak to mówią, dobrym człowiekiem rodzinnym. Ale była jedna ogromna wada w jego charakterze: był bardzo zazdrosną osobą.

Jego zazdrość przekraczała wszelkie granice. Śledził mnie, kontrolował mój telefon, starał się upewnić, że nie wychodzę sama z domu.

Ale najbardziej wyprowadzało mnie z równowagi to, że był zazdrosny nawet o kobiety i krewnych. Jeśli zostawałem z rodzicami na dłużej, oznaczało to, że potrzebowałem ich bardziej. Jeśli zbliżyłam się do kogoś z zespołu, ta osoba musiała nauczyć mnie czegoś złego. Ogólnie rzecz biorąc, mój mąż nie dał mi przepustki.

Popularne wiadomości teraz

"Zarządzałem w naszej rodzinie. Myślałem, że trzymam wszystko pod kontrolą. Teraz moje ręce są związane"

„Zmęczona sprzątaniem, zaproponowałam, żebyśmy pojechali do niego. Po kilku minutach szliśmy do jego mieszkania. Spodziewałam się zastać tam bałagan”

"Mamy z przyjaciółką po 60 lat. Postanowiłyśmy zamieszkać razem i wynająć mieszkanie"

„Straciłem rodzinę przez przeklęty test DNA. Co musiałem myśleć, kiedy mój syn w ogóle nie podobny do mnie”

Po raz pierwszy spotkałam się z jego zazdrością, która doprowadziła do prawdziwego skandalu, w pierwszym roku naszego małżeństwa. Pojechaliśmy odwiedzić moich krewnych. To była moja kuzynka. Wszystko było w porządku, dopóki jej syn nie wrócił do domu. Dawid nigdy wcześniej go nie poznał, bo Adam właśnie wrócił z wojska.

Dla mnie było to spotkanie z kuzynem, którego dawno nie widziałem. Oczywiście zadawałem mu wiele pytań i interesowałem się jego życiem. Naprawdę się nim interesowałem.

Z drugiej strony Dawid postrzegał nasze wzajemne zainteresowanie jako komunikację między mężczyzną a kobietą. Nawet kiedy wsiedliśmy do samochodu, żeby wrócić do domu, nie był sobą. Krzyczał, mówił brzydkie słowa. Werdykt brzmiał: nie musisz się z nimi komunikować.

Po narodzinach mojego syna postanowił odgrodzić mnie od całego świata. Dotyczyło to również moich rodziców.

Odwiedzaliśmy ich tylko razem i tylko raz w miesiącu. "Masz własną rodzinę, nie masz nic do roboty w domu? Dlaczego zamierzasz się tam kręcić?" - mówił. Nie byłem z tego powodu szczęśliwy. Ale jego łagodna natura i wieczne pragnienie zrozumienia wszystkich nie pozwoliły mi go powstrzymać.

Kiedy dostałam nową pracę, napotkałam kolejny problem: okazało się, że temat przyjaźni również miał być dla mnie zamknięty.

Pracowałam jako nauczycielka w przedszkolu. Samo miejsce pracy nie powinno było wywoływać zazdrości. A fakt, że moja teściowa pracowała jako opiekunka w mojej grupie miał sprawić, że jeszcze bardziej nie chciałam być zazdrosna.

Miałam z nią świetne relacje i rozumiała mnie jak nikt inny, bo teść też był bardzo zazdrosną osobą.

W tym zespole pracowała dziewczyna w moim wieku. Była porządną i miłą osobą. Stałyśmy się sobie bardzo bliskie, znajdowałyśmy w sobie wsparcie i przyjemną komunikację.

Pewnego razu musiałem wziąć folder od Julii, aby przygotować się na poranek. David i ja przyszliśmy do niej, Julia przyniosła mi potrzebne materiały, zamieniliśmy kilka słów o pracy i, jak to jest obecnie w zwyczaju wśród dziewcząt, pochyliła się, by pocałować mnie w policzek.

To był naprawdę wielki skandal. Przez długi czas słuchałem, jak mówiła, że to dziwna przyjaźń, że nie powinno być żadnych znajomych z zewnątrz, bo jesteśmy rodziną.

Bez względu na to, jak bardzo się starałem, nie mogłem przyzwyczaić się do takiej zazdrości. Ostatnią kroplą przepełniającą czarę goryczy był, o dziwo, Sylwester.

30 grudnia pojechaliśmy kupić prezenty dla dzieci krewnych i przyjaciół. Oczywiście poszliśmy do sklepu z zabawkami dla dzieci.

Byłam zafascynowana wyborem zakupów, a kiedy podeszłam do kasy, mój były chłopak Donald, z którym spotykałam się przez niecały rok, zanim poznałam Donalda, stał przede mną.

Nawet o tym nie myśląc, przywitałam się z nim tak, jak z każdą inną osobą, którą znałam.

Dawid natychmiast zapytał, kim on jest. Odpowiedziałam. W tamtej chwili nie miałem pojęcia, do czego to doprowadzi.

Dawid wyskoczył ze sklepu. Płaciłam już za zakupy, więc nie poszłam za nim. Kilka sekund później usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Dawid zaczął krzyczeć na Donalda i szturchać go w ramię.

Sprzedawcy rzucili się na nich, mówiąc, że wezwą ochronę. Donald zareagował spokojnie, próbując załagodzić konflikt.

Wyszłam ze sklepu. Wokół był ogromny tłum ludzi, sylwestrowa krzątanina.

Nie myśląc o tym, że nie jesteśmy w domu, David zaczął na mnie krzyczeć. Słowa, które usłyszałam były po prostu szokujące. Wszyscy się rozglądali, było mi wstyd i nieswojo.

Skandal trwał w domu... Nie mogłam wybaczyć takich obelg.

Nie mieściło mi się w głowie, że można tak o mnie mówić tylko dlatego, że się z kimś przywitałam.

Nowy Rok świętowaliśmy w kłótni. Jak mówi przysłowie, świętujesz Nowy Rok tak, jak chcesz go świętować. W lutym, po miesiącu wysłuchiwania pretensji, pojechałam do rodziców.

Żal mi było dzieci, które wszystko słyszały i widziały. Żal mi było naszego związku, który miał nie tylko skandale, ale też ogromną liczbę wspaniałych dni. Ale nie mogłam dłużej żyć obok mężczyzny, który był o mnie do głębi zazdrosny.