
W zeszłym tygodniu program przeżywał wielkie święto z powodu setnego odcinka programu. Organizatorzy powrócili wspomnieniami do poprzednich edycji, a na widowni zasiedli wyjątkowi goście. Z tejże okazji również żadna para nie pożegnała się z programem.
Tym razem, odcinek również był zaskakujący. Gwiazdy, oprócz tańca ze swoimi partnerami tanecznymi, mieli również okazję zatańczyć z kimś bliskim. Najwięcej kontrowersji wywołał chyba duet Moniki Miller z dziadkiem – Leszkiem Millerem, czyli byłym premierem Polski. Dziadek z wnuczką zatańczyli walca angielskiego. Ulubienica jury, czyli Basia Kurdej – Szatan zatańczyła z tatą rumbę. Partnerem gorącej Sandry Kubickiej był makijażysta gwiazd - Harry Jefferson, Damian Kordas zaprosił do swojego duetu mamę, Ola Kot swojego przyjaciela, a Monika Bereda z mamą, która ponoć bardzo marzyła o tym, by odwiedzić studio Tańca z Gwiazdami. Jak widać marzenia się spełniają. Co więcej, mama Moniki zdecydowanie radziła sobie lepie niż sama youtuberka, która co tydzień jest najsłabiej oceniana spośród wszystkich par.
Na koniec jurorzy mieli okazję przyznać po dodatkowym punkcie dla ulubionego duetu. Andrzej Grabowski nagrodził dziadka Moniki Miller, Iwona Pavlović partnera Sandry Kubickiej, zaś Michał Malitowski przyjaciela Oli Kot.
Z programem pożegnała się Ola Kot, która mimo wysokich umiejętności tanecznych, nie uzyskała wystarczającej liczby głosów widzów, by mogła tańczyć dalej. Niestety, program rządzi się swoimi prawami i ostatecznie, nie liczy się talent, a popularność gwiazd, której widocznie Oli zabrakło.
Spójrzcie na zdjęcia z tego odcinka!
"Lara, skończysz sama z powodu tego mieszkania, masz 45 lat, komu je zostawisz, psu"
Tajemniczy partner Piaska. Kim jest mężczyzna, który zdobył serce Andrzeja Piasecznego
Zespół chorobowy został nazwany imieniem chłopca, który urodził się z bardzo rzadką anomalią
Swędzenie kolana – co oznacza? Przesady i zabobony