Anna była zaniepokojona moimi słowami, ale chciałem jak najszybciej powiedzieć jej, o co mi chodzi.

Powiedziałam, że chcę rozwodu. Nie potrafiłem udzielić jasnej odpowiedzi. Tak naprawdę nie czułem już nic do żony, bo w moim sercu zamieszkała inna kobieta. Tej nocy zasnąłem, myśląc o Joannie.

Następnego dnia znów wróciłem z pracy, ale teraz Anna czekała na mnie ze swoimi prośbami. Powiedziała, że podpisze wszystkie dokumenty, ale nie wcześniej niż za miesiąc.

W tym czasie musieliśmy żyć jak dawniej. Dlaczego? Aby nasz syn nie martwił się niepotrzebnie przed egzaminami wstępnymi. Zgodziłem się.

Warunki Anny na tym się nie kończyły. Zażądała, abym codziennie rano niósł ją na rękach z sypialni do drzwi wejściowych, tak jak robiłem to po ślubie. Postanowiłem się nie kłócić, aby uniknąć niepotrzebnych konfliktów.

Popularne wiadomości teraz

"Całe życie zdmuchiwałam z ciebie kurz, a ty poszedłeś do swojej kochanki: to twoja wina"

Rodzice Anny nie wzięli udziału w ślubie, mówiąc swojej jedynej córce, że to małżeństwo nie przetrwa

"Jeśli chcecie żyć szczęśliwie, nigdy nie dawajcie swoim mężczyznom drugiej szansy. Po rozwodzie nauczyłam się tej lekcji na zawsze"

Żaden z gości na weselu nie miał pojęcia, że para młoda ledwo się zna, ale Anna nie spodziewała się, że będzie to znak od losu

Ponieważ moja żona i ja oddaliliśmy się od siebie i od dłuższego czasu nie mieliśmy intymności, czułem się nieswojo niosąc ją tego pierwszego dnia.

Tak minął cały miesiąc. Każdego dnia moja żona delikatnie obejmowała mnie za szyję, a ja przypominałem sobie dzień naszego ślubu...

Kiedy termin dobiegł końca, nie chciałem rozstawać się z Anną. Zdałem sobie sprawę, że brakowało nam tego kontaktu cielesnego, intymności i ciepła.

Po pracy pospieszyłem do Anny i powiedziałem jej, że chcę zostać z żoną.

Moja kochanka nie spodziewała się takich słów. Zaczęła płakać i z oburzeniem trzasnęła mi drzwiami przed nosem. Wyszedłem z domu, wsiadłem do samochodu i pojechałem do kwiaciarni. Wyszedłem z najdroższym bukietem w rękach i karteczką: "Będę Cię nosił na rękach do końca życia".

Jednak w domu nikt na mnie nie czekał. Anna leżała nieruchomo w łóżku, jej serce przestało bić. Okazało się, że moja żona była poważnie chora od wielu miesięcy, a ja nie miałem o tym pojęcia.

Nie chciała, żeby mój syn znienawidził mnie za to, że ją zdradziłem, więc wymyślała te dziwne warunki i zwlekała z czasem.

Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek będę w stanie kogoś pokochać, ale do Joanny już nie wróciłem...