Czuję się, jakbym robiła coś celowo! Ale ja nawet nie postrzegałam siebie jako głowy rodziny: nie zostałam tak wychowana. Ale ponieważ mój mąż nie radził sobie dobrze z obowiązkami głowy rodziny, musiałam coś zrobić.

Nigdy nie chciałam dźwigać ciężaru odpowiedzialności za całą rodzinę. Ale musiałam. W przeciwnym razie ugrzęźlibyśmy w problemach.

Pierwszy rok małżeństwa był w porządku. Mówiąc tradycyjnie. Słowo męża było najważniejsze, nie oknsultował się ze mną, a gdy pojawiał się problem, mąż mówił, że go rozwiąże.

W ciągu tego roku wielokrotnie mieliśmy problemy finansowe. Próbowałam dopiąć budżet rodzinny w obie strony, ale rozchodził się on w szwach.

Czuję się, jakbym robiła coś celowo! Ale ja nawet nie postrzegałam siebie jako głowy rodziny: nie zostałam tak wychowana. Ale ponieważ mój mąż nie radził sobie dobrze z obowiązkami głowy rodziny, musiałam coś zrobić.

Popularne wiadomości teraz

"Czułam się zbyt stara i zbyt zmęczona, by mieć kolejne dziecko, ale Adam zrobił wszystko, co w jego mocy, by zmienić moje zdanie"

"Co za zdrada, nie mam pojęcia, od kogo są te bukiety": byli dobroczyńcy, którzy powiedzieli mi o twoich podróżach

Żaden z gości na weselu nie miał pojęcia, że para młoda ledwo się zna, ale Anna nie spodziewała się, że będzie to znak od losu

"Mieliśmy wesele. Daliśmy tej parze mieszkanie, które oszczędzaliśmy dla naszej córki. Urządziliśmy je": co jeszcze możemy zrobić

Nigdy nie chciałam dźwigać ciężaru odpowiedzialności za całą rodzinę. Ale musiałam. W przeciwnym razie ugrzęźlibyśmy w problemach.

Pierwszy rok małżeństwa był w porządku. Mówiąc tradycyjnie. Słowo męża było najważniejsze, nie konsultował się ze mną, a gdy pojawiał się problem, mąż mówił, że go rozwiąże.

W ciągu tego roku wielokrotnie mieliśmy problemy finansowe. Próbowałam dopiąć budżet rodzinny w obie strony, ale rozchodził się on w szwach.

Ponieważ mój mąż był głową rodziny, powiedziałam mu o naszej opłakanej sytuacji. Przytaknął głęboko, więc powiedział: "Coś wymyślę" i wtedy pojawiły się pieniądze.

Myślałam, że pracuje w niepełnym wymiarze godzin, ale okazało się, że to coś znacznie bardziej prozaicznego - zaciągał pożyczki. A potem, żeby spłacić jedną pożyczkę, zaciągał kolejną, a potem jeszcze jedną i jeszcze jedną.
Pokazał mi, że dokonywał comiesięcznych spłat, a jego zadłużenie stopniowo malało.

Ogólnie rzecz biorąc, pożyczki prawie nigdy nie były spłacane, a dług za rachunki za media był dość duży. Zaniemówiłam, gdy zrozumiałam sytuację.

Zdałem sobie sprawę, że jeśli nie wezmę sprawy w swoje ręce, możemy stracić nasze mieszkanie. Musiałam przejąć kontrolę nad całą sferą finansową naszego życia, wszystkimi płatnościami, zakupami żywności itp.

Mój mąż próbował się wycofać, ale po skandalu niechętnie oddał mi swoją pensję. Już wcześniej ustaliłam, ile przeznaczam na potrzeby rodziny, a ile on może wydać na siebie.

Nasze życie stało się lepsze. Spłaciliśmy długi, dokonaliśmy napraw, zmieniliśmy samochód i kilka razy pojechaliśmy nad morze. Przeliczyłam wszystko, zrobiłam badania lekarskie i doszłam do wniosku, że jestem gotowa zajść w ciążę.

Mój mąż już wcześniej jąkał się na ten temat, ale wytłumaczyłam mu, dlaczego jeszcze na to nie czas. Zgodził się z moimi argumentami, choć widać było, że ma trudności.

A kiedy usłyszał, że jestem gotowa na dziecko, nagle się zatrzymał. Nie poganiałam go, bo to był ważny krok. Ale przerwa trwała sześć miesięcy, podczas których mój mąż zaczął się dziwnie zachowywać.

Wciąż odpychałam od siebie myśl o niewierności, ale tak właśnie było. Pewnego dnia przyszedł do mnie i powiedział, że musimy się rozwieść. Znalazł inną dziewczynę i byli w sobie zakochani.

Zabolało mnie, gdy to usłyszałam. Zapytałam go, dlaczego jest lepsza ode mnie.

- Przy niej czuję się mężczyzną, głową rodziny. Przy tobie nie mam już tego uczucia", wyjaśnił mi mąż.

Wyprowadził się, złożyliśmy pozew o rozwód. Oczywiście na początku płakałam, ale potem wzięłam się w garść i zdałam sobie sprawę, że czuję się lepiej.

Nie jestem już głową rodziny, tylko kobietą, która odpowiada tylko za siebie.