Wszystko było w porządku i zdecydowaliśmy się zamieszkać razem aż do ślubu, więc wprowadziłam się do jego przestronnego, świeżo wyremontowanego mieszkania.

Warto zauważyć, że już w tym wieku zarabiał dobre pieniądze i nigdy nie mieliśmy problemów z finansami. Nie chciałam być całkowicie na jego utrzymaniu, więc nie zrezygnowałam z pracy i wciąż zarabiałam wystarczająco dużo, by zająć się własnymi problemami i, jak to mówią, oszczędzać na czarną godzinę. Nigdy bym nie pomyślała, że nadejdzie on tak szybko.

Pół roku temu wzięliśmy ślub i świętowaliśmy nasze wesele. Wesele było luksusowe, kupiłam drogą suknię z moich oszczędności, moi rodzice również pomogli nam w organizacji i dali nam pieniądze na restaurację. Byłam bardzo szczęśliwa, wydawało mi się, że będziemy mieli wspaniałe życie rodzinne. Jednak nasze szczęście nie trwało długo.

Mój mąż zaczął mieć poważne problemy z pieniędzmi, jego biznes upadł w krótkim czasie i stracił wszystkie pieniądze. Stało się to 2 miesiące po ślubie. Na początku wydał wszystkie pieniądze, które otrzymaliśmy w prezencie ślubnym, a ja nie sprzeciwiałam się, ponieważ wierzyłam, że wkrótce wszystko się poprawi.

Potem powiedział mi, że wcześniej zaciągnął pożyczkę, a teraz nie może jej spłacić, co doprowadziło do konfiskaty naszej nieruchomości, co oznaczało, że zostaliśmy bez domu. Mój mąż powiedział, że musi załatwić pewne sprawy w innym mieście, więc wyjeżdża, a dla mnie lepiej będzie, jeśli na jakiś czas zostanę z rodzicami.

Popularne wiadomości teraz

"Całe życie zdmuchiwałam z ciebie kurz, a ty poszedłeś do swojej kochanki: to twoja wina"

"Czułam się zbyt stara i zbyt zmęczona, by mieć kolejne dziecko, ale Adam zrobił wszystko, co w jego mocy, by zmienić moje zdanie"

"Mieliśmy wesele. Daliśmy tej parze mieszkanie, które oszczędzaliśmy dla naszej córki. Urządziliśmy je": co jeszcze możemy zrobić

"Pobraliśmy się, gdy byłam już w siódmym miesiącu ciąży. Świętowaliśmy skromnie, tylko z najbliższymi. Po ślubie nie mieliśmy dokąd pójść"

Pojechał do innego miasta i nie wrócił przez prawie 3 miesiące. Nie nagabywałam go ani nie obwiniałam, wręcz przeciwnie, starałam się go wspierać, interesowałam się tym, co się z nim dzieje.

Ale on odebrał to jako presję i ostatnio powiedział, że nie wie, kiedy wróci i czy w ogóle wróci, że wywieram na niego presję i że jest przygnębiony. Powiedziałam mu, że nie spodziewałam się takiego małżeństwa, kiedy cały czas byłam sama, a mojego męża nigdzie nie było, że w ogóle nie czułam się mężatką.

Napisałam do niego: "Chodź, pójdziemy do urzędu stanu cywilnego i złożymy pozew o rozwód". Na początku się zgodził, ale po 5 minutach napisał, że nie wyraża zgody na rozwód i będę musiała przejść przez sąd.

Ale nie chce mi powiedzieć, gdzie przebywa, więc rozwód nie przejdzie, ponieważ zgodnie z prawem sąd nie będzie mógł go poinformować. Co powinnam zrobić? Czy on chce, żebym po prostu siedziała i czekała na niego przez nieznany czas? Ale co to za małżeństwo, że muszę być sama?

Kocham go i jestem nawet gotowa pomóc mu z jego problemami, ale on nic mi nie mówi. Skąd mam wiedzieć, gdzie on jest i co się dzieje? Może jest z inną kobietą? Ciągły stres i niepokój doprowadzają mnie do szaleństwa. Sama nie chcę rozwodu, ale nie mogę tak dalej.

Twierdzi, że zarabia tam pieniądze i wróci, gdy odzyska to, co stracił, ale nie mówi jak, a ja mam wrażenie, że wplątał się w jakieś przestępstwo. Nie o takim człowieku marzyłam. Nawet jeśli wszystko się poprawi, jak będę w stanie zbudować z nim związek? Straciłam już zaufanie, a nawet jeśli znów kupimy dom, nie ma gwarancji, że on znów go nie straci, a ja zostanę z niczym. Nie chcę też mieć dzieci w takiej sytuacji.