Mimo to od dzieciństwa mam nieodparty pociąg do dóbr luksusowych. Chlebem mnie nie nakarmisz, ale pozwól mi kupić coś wyjątkowego, oryginalnego i szalenie drogiego - gadżety, ubrania, akcesoria takie jak okulary.

Mój najfajniejszy zakup to kurtka ze słynnego włoskiego domu mody. Nie powiem ile kosztowała, ale to trochę więcej niż moja roczna pensja.

Jak o nią dbałem? Zdmuchnąłem z niej kurz! Ale nie przyglądałem się wystarczająco uważnie - pewnego razu zauważyłem zieloną plamkę na prawym rękawie.

Przez okropny zbieg okoliczności kropla farby poleciała na mnie i nie mogłem jej usunąć. Nie jest to jednak nic wielkiego - w ogóle nie rzuca się w oczy. Jeśli nie wiesz, że jest tam plama, to nie zobaczysz jej nawet przez sekundę. Dosłownie kropka.

Aż pewnego dnia moja droga kurtka zniknęła. Stało się to krótko po przeprowadzce do nowego mieszkania. W tamtym czasie myślałem, że moja żona i ja gdzieś o niej zapomnieliśmy albo ją zgubiliśmy. A może ukradli ją przeprowadzający się. Istnieje wiele opcji, a każda z nich jest dla mnie jak cios w serce.

Popularne wiadomości teraz

"Gdy tylko pensja mojego męża wzrosła, wszystkie obowiązki w domu spadły na moje barki: teraz zachowuje się jak dyrektor"

"Mój mąż naśmiewał się ze mnie, myśląc, że bycie gospodynią domową jest łatwe: dobrze, że później zmienił zdanie"

"Kiedy mój były mąż poprosił mnie, żebym do niego wróciła, myślałam, że za mną tęskni: wszystko okazało się prostsze, potrzebował sprzątaczki"

"Każdego dnia widziałem moją żonę siedzącą na kanapie z włączonym telefonem: jestem tym zmęczony, muszę coś zmienić"

Za każdym razem prosiłem żonę, żeby jeszcze raz przejrzała wszystkie moje rzeczy, żeby dokładnie obejrzała każdą półkę w szafach. Żona przytulała mnie czule i całowała w ogolony policzek, mówiąc, żebym zapomniał o kurtce. Minął miesiąc, nie znajdziemy jej. Musiałem się z tym pogodzić.

Pogodziłem się z tym... Ale co mogłem zrobić? Nawet nie było mi żal pieniędzy, które wydałem na tę kurtkę, można było na nią zarobić. Sama rzecz była bardzo bliska mojemu sercu, kochałem ją bardziej niż wszystkie inne ubrania razem wzięte.

Miesiąc później włoska kurtka została odnaleziona. Jednak w smutnych okolicznościach, które doprowadziły do zniszczenia naszej rodziny.

Wszystko zaczęło się, gdy nowy księgowy przyszedł do nas do pracy i usiadł przy biurku obok mojego. Nie było dla niego innego biura, więc musiał zostać oddelegowany do głównego księgowego... Dobra, takie teksty.

Patrzę na tego przybysza i uświadamiam sobie, że ma na sobie tę samą kurtkę, którą kiedyś zgubiłem podczas przeprowadzki. Ta sama marka, ta sama droga... Prawie uroniłem łzę, przysięgam!

„A tutaj miałem małą zieloną plamkę”, przypomniałem sobie z dreszczem i zwróciłem uwagę na rękaw.

Zamrugałem i po prostu zadrżałem. Myślałam, że mam jakiś problem i wkrótce trafię do szpitala. Na moim rękawie była plamka. Ta sama zielona. To znaczy, kurtka jest moja, w stu procentach. Ale jak trafiła do nowego księgowego? Postanowiłem delikatnie go o to zapytać.

Powiedziałem mojemu rozmówcy, że jego kurtka jest interesująca. W końcu wydaje się, że to Włochy, a model został zaprezentowany w Mediolanie w 2020 roku. Mężczyzna uśmiechnął się nieśmiało i powiedział, że nie wie, ponieważ dała mu ją jego kochanka. Powiedziała, że powinien nosić go z przyjemnością i być naładowany energią dużych pieniędzy.

George zaczął opisywać swoje piękno z wigorem i entuzjazmem. Szczegółowo i z zapartym tchem. Zrozumiałem, że mówi o mojej żonie. Chciałem go natychmiast zwolnić z funkcji głównego księgowego, ale nie zrobiłem tego - facet nawet nie wiedział, że Marta jest mężatką, więc był tak samo oszukany jak ja.

Ale tego wieczoru odbyłem poważną rozmowę z żoną. Powiedziałem jej, że wiem o jej kochanku George'u.

Wpatrywała się we mnie, nie wierząc w to, co mówię. Wiem też, gdzie jest moja kurtka. Wiem, że dała ją swojemu kochankowi. „Krótko mówiąc - kontynuowałem szorstko, nie pozwalając zdrajczyni dojść do słowa - w tej chwili rozkazałem jej opuścić mnie na zawsze. A jutro wieczorem chcę odzyskać moją rzecz. W przeciwnym razie zgłoszę kradzież.

W przypływie złości Marta nazwała mnie śmierdzącą kozą, chwyciła torebkę i wybiegła z domu. A następnego wieczoru naprawdę przyniosła mi zaginioną rzecz, a nawet zrobiła winne oczy.

Kilka dni później George z radością ogłosił, że jego kochanka wprowadziła się do niego. Wyraził jednak żal, że... zgubił kurtkę, którą mu podarowała. Wzruszyłem ramionami i mlasnąłem językiem z irytacją, ale sam byłem rozbawiony.

Zdrada przyszła we właściwym momencie - planowaliśmy mieć dzieci. Wyobraź sobie, gdyby prawda wyszła na jaw nie teraz, ale powiedzmy za kilka lat. Sytuacja byłaby beznadziejna.