Kobieta odniosła sukces i stała się głównym finansistą. We wszystkim polega na sobie. Nigdy o nic nie prosi. To zasługa jej ojca.

Chociaż nie mieszkał w rodzinie, odszedł, gdy jego córka miała pięć lat. Nie płacił alimentów. Wtedy ludzie patrzyli na to z boku, było wystarczająco dużo innych problemów w kraju. Zarabiał bardzo dobrze, miał pozycję. I był prawym, uczciwym człowiekiem, sam tak o sobie mówił.

I potrzebował butów. Dziewczynka skończyła trzynaście lat. Buty były drogie, niełatwo było je kupić. Stare były za małe i rozpadały się. Matka dziewczynki poradziła jej więc, by zadzwoniła do ojca i poprosiła go.

Tak też zrobiła - ojciec czasem sam dzwonił, by pogratulować jej z okazji świąt. Pogratulował jej spokojnie, rozsądnie, pięknym barytonowym głosem. I na prośbę córki powiedział też, że dostanie odpowiedź. Na piśmie.

Dziewczynie zabrakło słów. Ale odpowiedź nadeszła. List w kopercie. A w liście była odpowiedź. Ojciec nie chciał kupić butów. I nie chciał dać pieniędzy. To zupełnie niepotrzebne. To jest odmowa. A potem była odpowiedź, z podkreślonymi słowami, znakami "ważne!", numerami tez i cytatami. Była napisana pięknym, wyraźnym pismem.

Popularne wiadomości teraz

„Dwa lata temu pojechałam na pracę i poznałam tam starszego ode mnie mężczyznę. Teraz oczekujemy dziecka, ale co powiedzą moje i jego dzieci”

„Jesteś tu nikim. Boję się, wpuszczać cię na próg, nie wiem, co robiłaś przez te 15 lat we Włoszech": trudno uwierzyć, że tak mówi moja matka"

„Straciłem rodzinę przez przeklęty test DNA. Co musiałem myśleć, kiedy mój syn w ogóle nie podobny do mnie”

"Mąż zapragnął łatwych pieniędzy i proponuje mi, żebym została matką za pieniądze. Za bardzo duże pieniądze"

Dorosłe córki powinny rozumieć to i owo. I nie powinny błagać. Pod żadnym pozorem. Powinny być zadowolone z tego, co mają. A jeśli to nie wystarczy, trzeba zajrzeć w głąb siebie. Czy jest w nich sumienie i wdzięczność? Czy jest tam szacunek dla życia innych ludzi? A może to tylko szaleńcza konsumpcja?

Tylko całkowicie bezwstydny konsument może prosić innych o wykwintne buty i inne luksusy. I nie ma sensu kontynuować relacji z taką osobą, dopóki się nie zreformuje.

Dużo się tam działo. Ojciec poświęcił czas, wysiłek, papier, pastę do zębów w sztyfcie, kopertę. Nie tylko ją odrzucił, ale i odpisał.

A ta kobieta nigdy nie prosiła o nic więcej. Jakimś cudem przetrwała zimę w trampkach i grubych skarpetach. Potem mama dostała premię i kupiła buty. Nie musiała prosić. A potem trochę dorosła i zaczęła pracować na pół etatu, ta dziewczyna. I pięła się po szczeblach kariery. Dzięki swojemu tacie.

Dzięki tej odpowiedzi, której starannie się trzymała. To upokorzenie, podzielone na punkty, podpunkty, z podkreśleniami i cytatami. To był potężny impuls w moim życiu. Nie tylko silny cios, ale i pchnięcie. A kobieta jest wdzięczna ojcu.

Nie utrzymuje z nim żadnych relacji. On gdzieś mieszka i prawdopodobnie jest pod dobrą opieką. I ma emeryturę. Przyzwoitą emeryturę, bo pracował. I ma świadczenia. Ma wszystko, co mu się należy. I szkoda żebrać, dzwonić i narzekać na życie. Trzeba być silnym.

Odrzucenie może być niesprawiedliwe i obraźliwe. Ale jest coś gorszego niż odrzucenie: reakcja, która mu towarzyszy. I kiedy prosisz, musisz o tym pamiętać. Moja żona pamięta o tym od zawsze. Daje innym tyle, ile może lub po prostu odmawia. Ale ona nie prosi. I modli się, by nie musiała prosić.