Studiowała na uniwersytecie i planowała zostać sławną dziennikarką. 

Mówiło się tylko o jej sukcesie i popularności. Podobało mi się, że Laura była tak zdeterminowana i wytrwała.

Chociaż nasza różnica wieku była znaczna, 7 lat, postanowiłem spróbować zbudować z nią związek. Spotykaliśmy się głównie wieczorami, czasem spędzaliśmy razem weekendy.

Było kilka ciekawostek i nieporozumień, ale po prostu nie wyobrażałem sobie życia bez niej, więc często szedłem na ustępstwa i pierwszy się godziłem.

Nasza ostatnia kłótnia wprawiła mnie w osłupienie. Laura przybiegła do mnie płacząc i krzycząc. Nie mogłem zrozumieć, co próbuje mi powiedzieć, dopóki czymś we mnie nie rzuciła. 

Popularne wiadomości teraz

„Uwiodłam męża mojej przyjaciółki i ani trochę tego nie żałuję. Z takimi jak ona się nie zadziera”

"Lara, skończysz sama z powodu tego mieszkania, masz 45 lat, komu je zostawisz, psu"

16-letnia Chinka najmłodszą osobą uzależnioną od operacji plastycznych. Ma za sobą aż 100 zabiegów

Na co swędzi lewe kolano?

Był to pozytywny test ciążowy. Byłem wniebowzięty, objąłem ją ramionami, chciałem ją pocałować, ale Laura nie była w nastroju do czułości.

https://www.youtube.com/

-„Zrujnowałeś mi życie!” rzuciła mi w twarz, „a to dziecko zrujnuje je jeszcze bardziej. Wiedz tylko, że nie urodzę, a ty dasz mi pieniądze na aborcję”.

Powiedziała to i wyszła, jakby nic się nie stało. Zrobiło mi się niedobrze, upadłem na podłogę i objęłem głowę rękami. 

Aborcja nie wchodziła w grę. To moje dziecko, jestem przyszłym ojcem i zrobię wszystko, aby się urodziło.

Następnego ranka poszedłem do jej rodziców  i powiedziałem im wszystko szczerze. Oczywiście tam też dostałem lanie. 

Mama Laury również mówiła o aborcji i dobrze, że jej tata miał własny pogląd na sytuację i powiedział, że dziecko się urodzi, ale jeśli ona nie chce go wychowywać, nie będzie nalegał.

Wspierałem dziewczynę przez całe 9 miesięcy ciąży, jeździłem z nią na wszystkie wizyty, testy i badania USG. Kiedy pierwszy raz usłyszałem bicie serca, chciało mi się płakać. 

Myślałem, że serce Laury ożyje, ale ona pozostała nieugięta. Ani jednego uśmiechu, ciągle niezadowolona mina.

W mieszkaniu przerobiłem swoją sypialnię na pokój dziecięcy. Sam wybrałem i przykleiłem tapetę, kupiłem łóżeczko, pierwsze ubranka i zabawki. 

Poród zaczął się przed czasem. Natychmiast popędziłem do szpitala, bardzo się martwiłem. Kiedy pozwolono mi wejść, moje nogi nie były posłuszne, jakby stały się watą.

-Gratulacje dla mojego taty! 3600 kilogramów szczęścia!” przywitała mnie położna i podała mi dziecko.

Jej dłonie były takie malutkie, a ona taka bezbronna, więc miała nade mną całkowitą władzę. Poszedłem do Laury, która odpoczywała. 

Chciałem pokazać jej cud, którego dokonaliśmy, ale odwróciła się od nas i poprosiła, żeby zabrali dziecko. 

Laura oficjalnie napisała list zrzeczenia się własnego dziecka, a ja rozpocząłem procedurę adopcyjną. Byłoby o wiele łatwiej, gdybyśmy byli małżeństwem, ale co można zrobić?

Na początku pomagała mi mama. Zamieszkała ze mną, nauczyła mnie, jak kąpać i przewijać dziecko, jak robić mleko modyfikowane, karmić, kołysać i uspokajać. 

Często się poddawałem i niepokoiłem się, że sobie nie poradzę. Ale kiedy znów patrzyłem na moje dziecko, skądś przychodziła nowa siła. Miałem też szczęście w pracy, ponieważ mogłem pracować zdalnie.

Po kilku miesiącach byłem w stanie poradzić sobie ze wszystkim sama. Babcia wróciła do dziadka i byliśmy tylko my dwoje. 

Często powtarzano mi, że powinienem znaleźć dziewczynę, a wtedy będzie łatwiej. To była prawda, ale po Laurę straciłem wiarę w kobiety. Nie chciałem nowego związku.

Nasza „kukułcza matka” opamiętała się trzy lata później. Bawiliśmy się z córką na placu zabaw, kiedy podszedła do nas Laura. 

Podałem córce lalkę i zapytała, czy możemy porozmawiać. Nie chciałem nawet patrzeć na tą kobietę, ale dla dobra mojej córki powstrzymałem się i dałem jej kilka minut na wyjaśnienie.

Ona poprosiła mi, żebym dał jej jeszcze jedną szansę. Zdała sobie sprawę, że popełniła największy błąd w swoim życiu i chciała wszystko naprawić. 

Szczerze mówiąc, nie wierzyłem jej. Przez trzy lata ani jednego telefonu, wiadomości czy chęci zobaczenia się z córką, a potem taka nagła przemiana.

Poprosiłem o czas do namysłu i nadal nie wiem, co robić.