Córka Anny poskarżyła się kiedyś sąsiadce, że świetnie sobie radzi bez matki, a ta jej tylko zabrania i sama się dostosowuje.

Babcia zaczęła ustalać w domu własne zasady. A dzieckiem zajmowała się tak, jakby żyła w epoce kamienia łupanego.

Nerwy mojej córki były już na krawędzi. Przepowiadanie matki tylko utrudniało robienie rzeczy, które można było zrobić łatwo, takich jak pranie ubrań dziecka w pralce zamiast ręcznie.

Później dotarła do lodówki ze swoimi innowacjami.

Młoda matka była już zirytowana taką nadmierną troską. Jest dorosłą kobietą, sama poradzi sobie ze wszystkimi problemami. I ma też męża! Pewnego dnia straciła cierpliwość, gdy babcia wyrzuciła cały przecier dla dziecka i zaczęła sama gotować, jakby to ona była szefem.

Popularne wiadomości teraz

"Mój mąż wciąż domaga się, abym zameldowała go w moim domu. Ale nie dał ani grosza na budowę i utrzymanie rodziny"

"Czasami życie jest niesprawiedliwe dla ludzi: mój były prowadzi wspaniałe życie, nie płaci alimentów, a ja z trudem wiążę koniec z końcem"

"Kupiłem mieszkanie na własną rękę i zamiast się cieszyć, moi rodzice zrobili skandal i nie chcą się już ze mną komunikować"

"Zamówiłam jedzenie z dostawą i poprosiłam męża, aby za nie zapłacił, powiedziałam, że mu oddam: następnego dnia przypomniał mi o długu"

- Mój mąż nie mógł już znieść takiej bezczelności. Rozumiem, że to moja własna matka, ale przekroczyła granicę, więc po prostu kupiliśmy jej bilet na wieś, spakowaliśmy jej rzeczy i po prostu postawiliśmy ją przed faktem dokonanym. Nie dzwoni do nas od kilku dni. Musiała się obrazić...

Waszym zdaniem, kto w tej sytuacji nie ma racji - pani Anna ze swoimi metodami wychowawczymi czy jej młody zięć?