Mój ojciec zawsze powtarzał, że osiągnę wiele dzięki mojemu wychowaniu i dobremu wykształceniu. Miał na myśli to, że będę w stanie wyjść za mąż.

Czułam, że to nie było moje. To nie byłem ja. Nie wiedziałam, jaka jestem naprawdę. To sprawiało, że czułam się niekomfortowo, a patrzenie w lustro było nie do zniesienia. Patrzyła stamtąd na mnie dziewczyna spętana milionem zahamowań.

Mój pierwszy bunt miał miejsce, gdy miałam trzynaście lub czternaście lat. Nie pamiętam, co mnie zmotywowało, ale po prostu wzięłam nożyczki i ścięłam włosy do ramion. To było dla mnie takie proste. Nie, nie były proste, ale w tym momencie dziewczyna patrzyła na mnie z lustra, a ja zacząłem rozpoznawać siebie.

To był pierwszy krok w kierunku samopoznania. Następnym krokiem był makijaż, potajemnie wykonany przez moją szkolną przyjaciółkę. Pomalowała mi tylko oczy i usta błyszczykiem, ale to wystarczyło. Zrobiłam zdjęcie telefonem, by ukradkiem podziwiać siebie. To byłam prawie ja.

Zawsze lubiłam rysować. Jednak dopóki nie byłem nastolatkiem, były to tylko niezdarne bazgroły. Pewnego dnia natknęłam się na samouczki wideo dotyczące rysowania. Szybko mnie urzekły, więc po pewnym czasie znacznie poprawiłam swoje umiejętności.

Popularne wiadomości teraz

"Całe życie zdmuchiwałam z ciebie kurz, a ty poszedłeś do swojej kochanki: to twoja wina"

Rodzice Anny nie wzięli udziału w ślubie, mówiąc swojej jedynej córce, że to małżeństwo nie przetrwa

"Jeśli chcecie żyć szczęśliwie, nigdy nie dawajcie swoim mężczyznom drugiej szansy. Po rozwodzie nauczyłam się tej lekcji na zawsze"

"Czułam się zbyt stara i zbyt zmęczona, by mieć kolejne dziecko, ale Adam zrobił wszystko, co w jego mocy, by zmienić moje zdanie"

W tym samym czasie moja rodzina zaczęła rozmawiać o tym, gdzie pójdę na studia po ukończeniu szkoły. Mój ojciec chciał, żebym został prawnikiem, ale moja matka mu się sprzeciwiła.

Wiedziałam już, co chcę robić dalej. Po tym, jak poprosiłem o tablet graficzny na urodziny, zaczęłam przygotowywać portfolio do aplikacji na studia artystyczne.

Zbliżał się koniec roku szkolnego. Ciężko uczyłam się do egzaminów, a moi rodzice starali się mnie nie rozpraszać. A ja przygotowywałam się do realizacji mojego planu, spodziewając się wielkiego skandalu.

Nigdy, nawet za milion lat, nie zgodziliby się na to. Przeczuwałam, że moja decyzja będzie miała konsekwencje, więc oszczędzałam pieniądze, które dawali mi na kieszonkowe. Nie chciałam skończyć bez grosza.

Zdecydowałam się z nimi porozmawiać po otrzymaniu wyników egzaminów. Złożyłam podanie o przyjęcie i z dnia na dzień czekałam na odpowiedź. Będąc pewną, że zostanę przyjęta, przekazałam tę wiadomość rodzicom. Mówiłam jasno i podałam powody mojej decyzji, mając nadzieję, że mnie zrozumieją, ale na próżno.

Mieli nadzieję, że zmienię zdanie. Wyniki egzaminów nie miały wpływu na przyjęcie mnie do dziesiątej klasy, więc mogłem kontynuować naukę. Nie zmieniłam zdania. Co więcej, tego dnia otrzymałam wiadomość z uczelni. Zostałam przyjęta!

Pakowałam swoje rzeczy, bo dostałam pokój w akademiku, a mama z płaczem prosiła, żebym nie robiła nic głupiego. Było mi jej żal, serce mi pękało od samego patrzenia na nią, ale nie mogłam się powstrzymać. Gdybym to zrobiła, na zawsze pozostałabym kimś, kim nie byłam.

Kiedy drzwi mieszkania rodziców zamknęły się za mną, zdałem sobie sprawę, że zaczęło się nowe życie. Dorosłe życie. Do końca wakacji miałam mieszkać z przyjaciółką. Jej rodzice zawsze wyjeżdżają w podróże służbowe, a ona jest sama, więc zaproponowała, że zostanie.

Teraz, kiedy skończyłam studia, czuję się sobą. Jestem osobą, która może rysować projekt przez całą noc, a potem iść spać. Jestem kimś, kto zarabia pieniądze, robiąc to, co naprawdę lubię. Jestem kimś, kto nie musi wychodzić za mąż, by być coś wartą.