Po moim rozwodzie z mężem przysięgłam sobie, że już nigdy w życiu nie będę związana z naszym.

Tak, łatwo mi mówić - przemawiam z Ameryki, gdzie mężczyźni biorą udział w opiece nad dziećmi, huśtają je na huśtawkach i zabierają na cały dzień w weekendy, pozwalając żonie pójść na manicure.

Nazywajcie się "silną płcią" - proszę bardzo, bądźcie silni! Wasza siła polega na tym, aby rozumieć naszą słabość. A nie korzystać z niej.

Pamiętam, jak pewnego dnia odwiedziłam przyjaciółkę. Była na urlopie macierzyńskim, trzymała małą córkę na rękach. Zmęczona kobieta i jej mąż w rozciągniętych spodniach, grający na komputerze...

Usiadłam na kanapie, przyjaciółka szybko przygotowała herbatę, oddając mi na kilka minut dziecko. Krzątała się po małej kuchni, zbierając kubki i spodeczki, jednocześnie mieszała zupę na kuchence, i karmiąc kota.

Popularne wiadomości teraz

"Całe życie zdmuchiwałam z ciebie kurz, a ty poszedłeś do swojej kochanki: to twoja wina"

Rodzice Anny nie wzięli udziału w ślubie, mówiąc swojej jedynej córce, że to małżeństwo nie przetrwa

"Skąd masz takie drogie ubrania, mój kochanek mi je dał": krzyknął mężczyzna, gdy znalazł ubrania, które ukrywała jego żona

Żaden z gości na weselu nie miał pojęcia, że para młoda ledwo się zna, ale Anna nie spodziewała się, że będzie to znak od losu

Mąż, grający w grę, nawet się nie ruszył, chociaż dziecko na moich rękach zaczęło płakać i wyginać się. Ja, próbując je uspokoić, skakałam po pokoju, wydając dziwne dźwięki, podczas gdy jego ojciec siedział obojętnie.


Przyjaciółka postawiła herbatę na stole i wzięła wrzeszczącą córkę z moich drżących rąk. Z ulgą usiadłam na krześle, wycierając wilgotne czoło i nerwowo pijąc łyk herbaty. Przyjaciółka uspokoiła dziecko i uśmiechnęła się zmęczonym uśmiechem.

Dopiero teraz zauważyłam drobne zmarszczki na jej młodej twarzy i niedbale upięte włosy. Zawsze radosna i zadbania, teraz przypominała przegnanego konia.

Milczałam. I dziękowałam Bogu za to, że żyję w świecie, gdzie mężczyzna jest głową rodziny, ponoszącą znaczną część obowiązków domowych, nie oczekując pochwał. On - nie tylko fizyczny facet.

On - mężczyzna, silny, zrozumiały, pełnoprawny partner w codziennym życiu rodzinnym. Chodzi do pracy, robi zakupy i pomaga w przygotowywaniu obiadu. Zwyczajnie zmywa naczynia, a potem, chwytając dzieci w kupkę, bawi się z nimi w gry komputerowe.

Tak, zepsuła mnie Ameryka ze swoją równością i wolnością myśli. I tak, kocham być kobietą, a nie domowym robotem. I podoba mi się to, że moi synowie dorosną, stając się partnerami dla swoich żon, a nie obojętnymi użytkownikami, siedzącymi w rozciągniętych spodniach i obojętnie patrzącymi na znużoną i upadającą z nóg żonę...