Mam prestiżową pracę w administracji miasta. Jeden problem: nie mamy dzieci. Chociaż od tego czasu wiele się zmieniło, a ja przyjąłem filozoficzne podejście do tej sytuacji: jeśli ich nie mam, to ich nie potrzebuję.

Powinienem powiedzieć, że cały mój sukces zawdzięczam mojemu teściowi, który jest bardzo wpływowym człowiekiem w mieście. Załatwił mi właściwą pracę we właściwym czasie i tak wszystko się potoczyło. Nie, sam na to naciskałem, ale krewni mojej żony i sama Katarzyna są przekonani, że bez Michała jestem pionkiem.

To nieprawda! Mam znajomości i moja opinia jest brana pod uwagę. Ale jednocześnie moi krewni mają w pewnym sensie rację: mój teść może zrujnować mi życie, jeśli w ogóle. I zawsze o tym pamiętam.

Niedawno poznałem uroczą dziewczynę o imieniu Marta. Pracuje w naszym biurze. Jest prostą dziewczyną bez pretensji, a ja zakochałem się w niej jak chłopak, mimo że dzieli nas dziesięć lat różnicy.

Na początku Marta nie odpowiadała na moje zaloty, mówiąc, że nie zadaje się z żonatymi i tak dalej. Ale widziałem, jak patrzyła na mnie jak na Boga.

Popularne wiadomości teraz

"W sobotę zastałam syna i synową w ich mieszkaniu. Otworzyłam drzwi kluczem i oniemiałam"

"Mieszkał z kobietą i trójką jej dzieci. Nasza córka miała dwa lata. Patrząc na moją córkę, zapomniałem o wszystkich swoich problemach"

"Kiedy mój syn przyprowadził Annę do domu i ogłosił, że się kochają, wiedziałem, że nie są parą": mój syn zasługuje na coś lepszego

"Wyjechałem do pracy za granicę i wróciłem do domu, gdzie przywitali mnie tata i mama. Ostatnim razem, gdy wróciłem, spotkała mnie tylko mama"

A co ze mnie za Bóg? Jestem zwykłym człowiekiem, którego nagle ogarnęła fala uczuć.

Pewnego dnia w końcu podwiozłam ją do domu i zaprosiłam na herbatę. Potem wszystko potoczyło się szybko. Krótko mówiąc, Marta i ja opamiętaliśmy się, kiedy byliśmy już w łóżku. Nie, byłem absolutnie szczęśliwy w tym małym, odrapanym mieszkaniu. Miałam u boku ukochaną kobietę! Ale myśli o żonie nie dawały mi spokoju.

Przez całe piętnaście lat nigdy nie zdradziłem z Katarzyną. To był pierwszy raz. I wszystko byłoby dobrze, ale moje sumienie dręczyło coś innego. Moja żona choruje już od roku. Jeśli zobaczysz ją na ulicy, nie uwierzysz, że ma problemy ze zdrowiem, zawsze jest starannie umalowana, ubrana na dziewiątkę, z pięknymi włosami.

Nie, choroba nie jest śmiertelna, ale mojej żony ciągle brakuje na fizjoterapii, w sanatorium lub w domu, mówiąc tylko o lekach i lekarzach. Czasami myślę, że Katarzyna ma dziwactwo - traktować siebie. Kiedyś jej o tym powiedziałem, a ona była tak urażona, tyle skarg. Powiedziała, że jestem nieuważna i obojętna.

Męczy mnie to. Pewnie dlatego po prostu biegnę do pracy. A teraz jest Marta, która mnie kocha.

Rozumiem, że zachowałam się jak łajdak, ale moje uczucia są silniejsze. W moim śnie widzę Martę i mnie mieszkających razem w naszym domu. Budzę się i zdaję sobie sprawę, że nie będę miał domu, pracy, samochodu, a jeśli teraz opuszczę żonę, teść mnie wydziedziczy, będzie próbował to zrobić.

A ostatnio Marta przyszła do mojego biura i uśmiechając się nieśmiało, wyciągnęła pudełko. A w nim był test ciążowy z dwoma paskami. "O mój Boże, będę ojcem! To takie błogosławieństwo! I to nieprawda, że wcześniej nie chciałam mieć dzieci, po prostu się z tym pogodziłam. A teraz wszystko jest inaczej.

Jak się czujesz? Minęło kilka miesięcy, a Marta urodziła dziecko. Wszyscy w biurze szepczą, zastanawiając się, kto jest ojcem. Nikt nie wie o naszym związku.

Ja nic nie mówię, Marta też nic nie mówi, w pracy udajemy, że jesteśmy tylko koleżankami, spotykamy się w tajemnicy. To mądra kobieta, nie pogania mnie, wszystko rozumie, nawet wstydzi się Katii, ale kocha mnie tak samo.

Czy Katarzyna wie o mojej niewierności? Oczywiście, że nie. Już nie widzi, jak późno wracam do domu, już śpi pod wpływem tabletek nasennych, które przepisał jej lekarz. Jest skupiona na swojej chorobie, jest też pewna, że jestem jej wiernym psem. I może mi pobłażać bez końca.