Sprawa polega na tym, że w zeszłym tygodniu zaprosiłam syna z jego narzeczoną do naszej letniej rezydencji. Przed ślubem chciałam bliżej poznać przyszłą synową.

Przed ich przyjazdem nakryłam do stołu. Pozostało pokroić mięso i sery. Poprosiłam dziewczynę o pomoc, ale udawała, jakby mnie nie słyszała. Nie chciałam powtarzać drugi raz, więc dokończyłam ostatnie przygotowania sama.

Po posiłku młodzi poszli do domu odpocząć, a mąż i ja zaczęliśmy sprzątać i myć naczynia.

Wieczorem syn z narzeczoną poszli na spacer. Mamy tu niedaleko rzekę i urokliwy park. Po zakończeniu spaceru ponownie usiedli do stołu, oczekując na kolację.

Poprosiłam synową, aby pokroiła chleb na stół, na co odpowiedziała, że nie godzi się, aby goście nakrywali do stołu.

Popularne wiadomości teraz

"Nie ufaj Lisie, to zła osoba. Znam ją od 20 lat". To nie powstrzymuje jej przed korzystaniem z usług twojego męża

"Całe życie zdmuchiwałam z ciebie kurz, a ty poszedłeś do swojej kochanki: to twoja wina"

"Co za zdrada, nie mam pojęcia, od kogo są te bukiety": byli dobroczyńcy, którzy powiedzieli mi o twoich podróżach

"Mieliśmy wesele. Daliśmy tej parze mieszkanie, które oszczędzaliśmy dla naszej córki. Urządziliśmy je": co jeszcze możemy zrobić

Dziwne, bo wydaje mi się, że nie ma specjalnych wymagań co do krojenia chleba. W końcu radziłam sobie na kuchni sama. Przez cały weekend Maria nie ruszyła palcem. Nie myślała ani o pomocy w gospodarstwie domowym, ani o zajęciu się innymi sprawami. Syn zauważył moje niezadowolenie i po kolejnej kolacji zaproponował pomoc w zmywaniu naczyń. Jego narzeczona nie wykazała takiego samego zainteresowania. Czy to rzeczywiście sprawa męska?

Weekend minął. Goście zbierali się do domu. Jednak młodzi nawet nie pościelili łóżka po sobie. Pewnie Maria bała się, że i to zrobi źle... Oczywiście, nie zmuszam nikogo do ciężkiej pracy, ale powinny istnieć elementarne wyrazy uprzejmości...

Co do synowej, trudno mi zrozumieć jej zachowanie. Nie chcę się z nią kłócić, bo planują ślub z synem. Trzeba nawiązać dobre relacje z Marią, ale nie wiem, jak do niej podejść.

Naprawdę warto szukać kompromisu i rozwiązywać nieporozumienia poprzez dialog. Teściowa ma dobre intencje. W końcu być może synowa nie jest taka zła, jak się wydaje. Dziewczyna szanuje obce zasady i tradycje rodzinne, więc nie chce ingerować w prowadzenie domu teściowej.