Rozmawialiśmy o tym, ile pieniędzy musimy zebrać na restaurację. Wyraziłam swoją opinię i pożałowałam tego. Ile łez kosztowała mnie ta niewinna sugestia.

Ogólnie rzecz biorąc, jestem matką wielu dzieci. Mam ośmioro dzieci, a wkrótce urodzi się dziewiąte. Marta, moja najstarsza córka, jest teraz w jedenastej klasie.

Nauka przychodzi jej z łatwością, ponieważ jest bystrą dziewczynką. W końcu dziecko rozumie, że nie mamy pieniędzy na płatne czesne, więc cała nadzieja w finansowanym przez państwo miejscu na uniwersytecie.

Marta zaplanowała, że jeśli nie uda jej się w konkursie, spędzi rok pracując. Wtedy miałaby wystarczająco dużo pieniędzy, by opłacić studia.

Mam szczęście do córki. Jest mądra i pracowita. Zawsze pomaga w pracach domowych i nadąża za lekcjami. Ale nasza rodzina boryka się z finansami. Wyżywienie wszystkich dzieci jest wyzwaniem, a zbliża się matura.

Popularne wiadomości teraz

Żaden z gości na weselu nie miał pojęcia, że para młoda ledwo się zna, ale Anna nie spodziewała się, że będzie to znak od losu

"Mieliśmy wesele. Daliśmy tej parze mieszkanie, które oszczędzaliśmy dla naszej córki. Urządziliśmy je": co jeszcze możemy zrobić

"Pobraliśmy się, gdy byłam już w siódmym miesiącu ciąży. Świętowaliśmy skromnie, tylko z najbliższymi. Po ślubie nie mieliśmy dokąd pójść"

"Płacić czesne, kupować rzeczy, mieć ślub, ale gdzie jest wdzięczność". Anna po raz pierwszy w życiu pomyślała o sobie i stała się samolubną matką

Próbowaliśmy podejść do tej kwestii ekonomicznie. Jedna z moich przyjaciółek poszła w zeszłym roku na wesele. Kupiła dla siebie suknię wieczorową, którą teraz podarowała Marcie. Sukienka pasowała na jej córkę, więc miała w co się ubrać.

Na początku roku, kiedy cała klasa zgodziła się zatrudnić kamerzystę i fotografa na ceremonię ukończenia szkoły, zaproponowano nam zatrzymanie pieniędzy. Powiedzieli, że uzbierają potrzebną kwotę, a Marta dostanie film i zdjęcia z uroczystości za darmo. Byliśmy wdzięczni za tę ofertę, chociaż mogliśmy dać trzysta hrywien. Ale po co odmawiać, skoro nalegają?

Wczoraj na spotkaniu znów zbieraliśmy pieniądze. Tym razem na kwiaty i prezenty. Zapłaciłam pięćset złotych. Jeśli chodzi o restaurację, jedno miejsce kosztuje 350 złotych. Nic nam za to nie policzyli, bo wiedzieli, że nie znajdziemy tyle pieniędzy. Postanowiliśmy, że Marta sama pójdzie na uroczystość, a ja z ojcem zostaniemy w domu.

Martwiłam się jednak, że moja córka będzie sama w nieznanym miejscu. Mieszkamy na wsi, a restauracja jest w mieście. Moje obawy wzięły górę i zaproponowałam, że zapłacą również za moje miejsce, a ja zwrócę pieniądze później.

Reakcja moich rodziców była nieoczekiwana. Zaczęli się oburzać i przypominać mi o wszystkich rzeczach, za które nie zapłaciłem pieniędzmi, tak jak wszyscy inni. Nie rozumiałam, co było nie tak z moją propozycją.

Ogólnie rzecz biorąc, moi rodzice zawsze byli wyrozumiali, ale w tym przypadku wydawali się być zbici z tropu. Po tym, jak próbowałam im wytłumaczyć, że mam dużą rodzinę i ośmioro dzieci, które chcą jeść, usłyszałam, że nie powinnam mieć tylu dzieci, skoro nie jestem w stanie ich utrzymać. Co więcej, pieniądze nie spadają z nieba.