Moja matka zakochała się w przystojnym mężczyźnie, uganiała się za nim, a on po prostu ją wykorzystał i zostawił. Nigdy go nie widziałam, nie mam nawet jego zdjęcia. Ale tak naprawdę mnie to nie obchodzi.

Moja matka była w depresji przez długi czas po tej zdradzie. Nie mogła pogodzić się z faktem, że jej przystojny mąż zostawił ją z dzieckiem w ramionach.

Nie ustawała w poszukiwaniach ukochanego i od wspólnych znajomych dowiedziała się, że wyjechał do Warszawy. Wtedy o wiele trudniej było znaleźć człowieka niż teraz: nie było smartfonów, internetu. Pomyślałam więc, że wielka miłość jej pomoże.

Babcia była kategorycznie przeciwna tej decyzji, ale co mogła zrobić, gdy zamiast mamy obok mnie widziała tylko kartkę? W ten sposób mama zostawiła mnie, gdy nie miałam nawet roku.

Od tamtej pory praktycznie nigdy nie była w domu. Czasami dzwoniła, żeby zapytać, czy wszystko w porządku, przyjeżdżała raz na rok, głównie po to, żeby rozwiązać jakieś swoje sprawy. Generalnie nigdy nie odnalazła swojego przystojnego mężczyzny.

Popularne wiadomości teraz

"Całe życie zdmuchiwałam z ciebie kurz, a ty poszedłeś do swojej kochanki: to twoja wina"

"Co za zdrada, nie mam pojęcia, od kogo są te bukiety": byli dobroczyńcy, którzy powiedzieli mi o twoich podróżach

"Mieliśmy wesele. Daliśmy tej parze mieszkanie, które oszczędzaliśmy dla naszej córki. Urządziliśmy je": co jeszcze możemy zrobić

"Pobraliśmy się, gdy byłam już w siódmym miesiącu ciąży. Świętowaliśmy skromnie, tylko z najbliższymi. Po ślubie nie mieliśmy dokąd pójść"

Pamiętam tylko jedną jej wizytę, kiedy miałam sześć lat i dała mi lalkę Barbie. Potem długo kłóciłam się z babcią. Tęskniłam za mamą, zwłaszcza kiedy chodziłam do szkoły. Babcia odprowadziła mnie do pierwszej klasy, a ja chciałam, żeby mama tam była, żeby zobaczyła moją piękną kokardę na głowie.

Za drugim razem, gdy mama przyszła na moje dziesiąte urodziny, powiedziała mi, że mieszka z mężem, wynajmuje pokój i powiedziała, że może mnie do siebie zabrać. Ale wtedy nie chciałam już z nią być, bo przyzwyczaiłam się do babci i nie potrzebowałam matki.

A potem moja mama przyszła na moje 16 urodziny i była w ciąży. Tym razem dała mi złote kolczyki. Znowu pokłóciłyśmy się z babcią, a potem mama wyszła. Babcia nigdy nie powiedziała mi, o co poszło. Później dowiedziałam się, że mama przyjechała namówić babcię na sprzedaż domu i przeprowadzkę do daczy. Bardzo potrzebowała pieniędzy, a jej drugie dziecko miało się urodzić.

Oczywiście babcia odmówiła, a matka nigdy nie wróciła. Skończyłam studia, zaczęłam spotykać się z chłopakiem, a w tym czasie zmarła moja babcia. Było mi bardzo ciężko, wszystko organizowałam sama, a co najważniejsze, zdałam sobie sprawę, że jestem sama.

Moja mama nawet nie przyjechała. Przekroczyła próg mieszkania czterdziestego dnia i od razu zaczęła mówić o mieszkaniu. Kilka dni później mieszkaliśmy już wszyscy razem - moja mama, jej współlokatorka, moja siostra i ja.

Nie wiem, jak mam teraz dalej żyć. Babcia tak naprawdę nie spisała testamentu, to nie był ten czas, ale myślałam, że automatycznie odziedziczę to mieszkanie, tym bardziej, że byłyśmy jedynymi dwiema osobami w nim zameldowanymi.

Poradzono mi, żebym broniła swoich praw, ale wszyscy moi krewni będą po stronie matki, jak to możliwe, że moja własna córka jest wypędzana z domu? Szkoda, że nie ma testamentu.