Wszystko było z nami idealne, romantyczne randki, szacunek, troska, czułość, ale sześć miesięcy po ślubie mój mąż zmarł. Świat wywrócił się dla mnie do góry nogami.
Wiedziałam, że czas mnie uleczy, ale po prostu nie wiedziałam, jak dalej postępować. Moja historia zaczęła się w dzieciństwie. Byłam jedynym dzieckiem w rodzinie. Moi rodzice zawsze ciężko pracowali i wiedziałam, że potrzebują mojej pomocy.
Nigdy nie odmawiałam rodzicom. Nawet kiedy zaczęłam mieszkać z mężem, przyjeżdżałam do nich w weekendy i pomagałam w pracach domowych. Po śmierci męża zamieszkałam z nimi, mimo że miałam własne mieszkanie w mieście. Zaczęłam poświęcać cały swój czas rodzicom.
Kilka lat później mój tata poważnie zachorował i zmarł. Wiedziałam, że moja mama bardzo cierpi, więc zajęłam się wszystkimi obowiązkami domowymi, aby mogła jak najszybciej zapomnieć o stracie.
Nigdy nie wyszłam ponownie za mąż, nie miałam dzieci, a moja mama stała się moim dzieckiem. Opiekuję się nią każdego dnia, tak zostałam wychowana. Mam teraz czterdzieści lat i w moim życiu są tylko dwie rzeczy: miłość do matki i praca.
Po raz pierwszy zostałam mamą, nie rodząc dziecka. 'Co mnie obchodzą cudze dzieci. Niech to matki się o nie martwią' – mówiłam i nie wytrzymałam
"Płakałam i błagałam macochę, żeby nie robiła mi tego, ale jej mało obchodziły uczucia obcego dziecka. Potem sąd, a po nim sąd Boży": z życia
"Zadzwoniłam do mamy i powiedziałam, żeby dała mi pieniądze. Odmówiła, bo wydała na badania i leki. Nie wierzę. Chyba nie chciała mi pomóc." Z życia
Ania i Robert Lewandowscy przekazali fortunę na walkę z koronawirusem
Zauważyłam, że nie mam żadnych przyjaciół i nie poznaję nowych ludzi. Stopniowo poczułam, że wiele w życiu straciłam. I że nie da się tego odzyskać. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że zawsze powinnam pomagać moim bliskim, ale nigdy nie zapominać o sobie.