Mam męża i dzieci. To chyba wszystko, czym mogę się pochwalić. Jestem mężatką od 30 lat. Czekam na moje wnuki. Pomagam je wychowywać. Mam już doświadczenie. Ćwiczyłam na swoich dzieciach, że tak powiem.

Nawiasem mówiąc, mieszkają ze mną od śmierci mojego syna. Na początku opiekowałam się nimi, bo było mi ich żal. W końcu to moje własne wnuki. A teraz to mój obowiązek. Czuję się, jakbym stała się dla nich służącą.

Jednocześnie udaje mi się również pracować w mojej pracy. Wolnego czasu prawie nie ma. Mam tylko jedną niedzielę dla siebie. I to tylko wtedy, gdy dzieci nie chcą wyjść na spacer. Mój mąż niewiele mi pomaga. On też uważa, że są obowiązki męskie i kobiece, więc wypełnia swoje i trzyma się z dala od moich.

Jest kolejnym dużym „dzieckiem”. Tylko on może sobie pozwolić na robienie mi wyrzutów, jeśli coś mu się nie podoba. Uważa, że ma do tego pełne prawo. Zwłaszcza po kilku drinkach każdej nocy.

Nie rozumiem, jakim cudem jestem złą kobietą. Gotuję, piorę, sprzątam, odrabiam lekcje, bawię się z dziećmi - wszystko sama. No i jeszcze praca - nie zapominajmy o niej. Ale każdego dnia słyszę od mojego męża, jak bardzo jest zmęczony swoją pracą.

Popularne wiadomości teraz

"Moja teściowa uważa, że mój mąż postąpił szlachetnie, ponieważ poczekał z rozwodem, aż skończę urlop macierzyński"

"Gdy tylko pensja mojego męża wzrosła, wszystkie obowiązki w domu spadły na moje barki: teraz zachowuje się jak dyrektor"

"Mój mąż naśmiewał się ze mnie, myśląc, że bycie gospodynią domową jest łatwe: dobrze, że później zmienił zdanie"

"Moja synowa domaga się kredytu hipotecznego, mimo że mieszkamy we własnym mieszkaniu. Mówi, że myśli o mężu, ale ja jej nie wierzę"

Potem idzie spać o dziesiątej, a ja nie kładę się przed drugą w nocy. Rano znowu muszę wstać o szóstej i tak w kółko. Kiedyś myślałam, że chodzenie do pracy jest dla mnie trudne. Teraz to jedyne miejsce, do którego biegam.

Naprawdę chcę się zrelaksować. Zostawić mężczyzn w spokoju, żeby mogli żyć beze mnie. Może to przynajmniej nauczy ich szacunku. Ale nie mam dokąd pójść.

Moje wnuki są jeszcze małe. Nie rozumieją. Znają tylko słowa „chcieć” i „potrzebować”.

Szczerze przyznaję, że jestem zmęczona. W ciągu ostatnich kilku lat nie czułam się nawet jak prawdziwa kobieta. Czuję się bardziej jak robot, który codziennie robi to samo. Nie jestem jedyna, prawda? Hmm?