Ale w tym przypadku kobieta zakochała się całym sercem, mocno i na zawsze po jednym zdaniu. Bardzo prostym.

Była przyzwyczajona do życia w pojedynkę. Od dzieciństwa. Jej rodzice sami byli jak dzieci. Nie można było na nich polegać. Infantylni, wiecznie skłóceni i pogodzeni, czasem nawet zapominali odebrać ją z przedszkola. Nie źli, ale nieodpowiedzialni. Czasami nieodpowiedzialność jest zdradą.

Potem studiowałam i pracowałam na własny rachunek. Sparzyłam się na związkach. Faceci, których spotykała, byli samolubni i nieodpowiedzialni. A ona wiedziała aż za dobrze, co mogą oznaczać te słodkie, dziecinne cechy. Żyła sama, sama rozwiązywała swoje problemy, walczyła i nie liczyła na nikogo innego.

Poznała miłego mężczyznę, siedem lat młodszego od siebie. Ale nie zamierzała wychodzić za mąż. Po prostu dobry, miły mężczyzna, który mówi, że ją kocha. Ale wszyscy tak mówili. To dobrze, że cię kocha. Kobieta skinęła głową i odwzajemniła pocałunek. Wszystko szło dobrze. Dobry związek. Ale kobieta sama rozwiązała wszystkie problemy. Nie powiedziała mi.

Pewnego dnia w jej domu pękła rura. Co za uciążliwość! Musiała wymieniać rury, naprawiać, tyle kłopotów, że nie wiadomo, co robić. A potem jej mąż pisze do niej, mówiąc: „Chodźmy dziś wieczorem do kina”. Kobieta odpowiedziała szczerze, że zdarzył się wypadek. Potrzebuję tego, potrzebuję tamtego... Przepraszam.

Popularne wiadomości teraz

"Moja teściowa uważa, że mój mąż postąpił szlachetnie, ponieważ poczekał z rozwodem, aż skończę urlop macierzyński"

"Kiedy mój mąż nie chciał naprawiać kranu ani wykonywać prac domowych, przestałam dla niego gotować"

"Mój mąż naśmiewał się ze mnie, myśląc, że bycie gospodynią domową jest łatwe: dobrze, że później zmienił zdanie"

"Każdego dnia widziałem moją żonę siedzącą na kanapie z włączonym telefonem: jestem tym zmęczony, muszę coś zmienić"

Mężczyzna odpowiedział: „Zaraz przyjdę i to załatwię!”. Przyjechał i naprawił. Spędzili razem miesiąc na naprawach. Robili to robotnicy, ale wiesz, ile to prania, sprzątania, wynoszenia, kupowania... A ten człowiek powiedział: „Nie martw się, ja to załatwię!”. I tak zrobił. Zajął się.

Serce kobiety zamarło. Prawie się rozpłakała po tych słowach. I po działaniach, które podjął jej mąż. Nie wierzyła, że to możliwe. Przeżyła czterdzieści dwa lata, nie słysząc od nikogo takich słów. Nigdy. „Kocham cię”, słyszała. Ale nigdy „zajmę się tym”.

Wyszła za mąż, urodziła dwie dziewczynki i zaczęła żyć szczęśliwie ze swoim mężem. Pozostała niezależna. Ale wiesz, jak łatwo jest być niezależnym, gdy ma się kogoś, kto mówi: „Ja się tym zajmę!”. I on to zrobi. I jak trudno jest być niezależnym, gdy nie ma takiej osoby.

Kobieta to wie. I docenia to. I kocha. Bo to jest prawdziwa miłość. I prawdziwy mężczyzna, z którym można żyć szczęśliwie.