Chociaż mój były mąż i ja zeszliśmy się w dojrzałym wieku — oboje byliśmy po trzydziestce - nie mógł znieść życia rodzinnego i odszedł. Ale to nie był koniec.

Byliśmy dobrą parą, było zrozumienie, szacunek, miłość. Ale wiek stał się problemem. Oboje z Dawidem chcieliśmy mieć dziecko, ale lekarz na konsultacji ostrzegł mnie:

- "Ciąża jest obarczona komplikacjami, nie masz najlepszych badań. Radziłabym urodzić jak najszybciej. Z każdym rokiem ryzyko patologii będzie rosło.

W rezultacie zdecydowaliśmy się urodzić, gdy byliśmy zdrowi i silni.

Ciąża była naprawdę ciężka. Od drugiego trymestru przeniosłam się do łazienki, ciągle miałam mdłości, wszystko mnie bolało. Ciągle płakałam i byłam rozdrażniona.

Popularne wiadomości teraz

Mąż wspomniał o trzecim dziecku: "Muszę zostać ojcem syna". A co, jeśli znowu urodzę córkę: "Wracamy do domu i staramy się lepiej, czy jak"

„Zmęczona sprzątaniem, zaproponowałam, żebyśmy pojechali do niego. Po kilku minutach szliśmy do jego mieszkania. Spodziewałam się zastać tam bałagan”

„Jesteś tu nikim. Boję się, wpuszczać cię na próg, nie wiem, co robiłaś przez te 15 lat we Włoszech": trudno uwierzyć, że tak mówi moja matka"

„Straciłem rodzinę przez przeklęty test DNA. Co musiałem myśleć, kiedy mój syn w ogóle nie podobny do mnie”

W tym stanie przegapiłam zmiany w stanie mojego męża. Dawid już się załamał, ale jeszcze wytrzymywał.

Nie wiem, może nie był gotowy na rodzinę, może tak naprawdę mnie nie kochał, ale nie wytrzymał i odszedł. Niecałe sześć miesięcy po porodzie. Szczerze mówiąc, czułam się tak źle - brak snu, słabe zdrowie - że nawet nie tęskniłam tak bardzo za mężem. Wcześniej nie tęskniłam.

Po odejściu Dawida moja rodzina zaczęła mi pomagać. Przede wszystkim, co dziwne, moja teściowa. Myślę, że było jej mnie żal i wstydziła się swojego syna. Kiedy mój syn skończył rok, w końcu doszedłem do siebie. I było to już dawno spóźnione! W końcu w całym tym zamieszaniu nawet nie pomyślałam o alimentach, mimo że sąd zasądził stałą kwotę.

Szybko pozwoliłam Dawidowi odejść ze złamanym sercem. Nie potrzebowałam od niego niczego więcej, poza jego przyzwoitością. Jeśli masz dziecko, zajmij się nim, rozumowałam. Nie zamierzałam jeszcze znaleźć pracy, ale przerażające było życie tylko z mojego zasiłku, mimo że starczało nam na wszystko - moi rodzice pomagali. Poza tym miałam pełne prawo złożyć wniosek o zaległe alimenty!

Jednak kiedy do niego zadzwoniłam, Dawid mamrotał do słuchawki, że nie muszę składać wniosku, on i tak mi pomoże. Byłam zaskoczona i zapytałam go, dlaczego nie przelał mi żadnych pieniędzy przez te sześć miesięcy. Były obiecał, że przeleje je natychmiast. Zakończyłam rozmowę, a kilka minut później pojawiła się wiadomość.

Przelał mi tysiąc złotych. Najwyraźniej w jego mniemaniu dziecko mogło żyć za te pieniądze przez sześć miesięcy. Poczułem się śmiesznie, potem smutno, a potem zły. Wiedziałam, że Dawid znalazł już nową dziewczynę, a może nawet się ożenił. I wydawało się, że zapomniał o dziecku. "Masz tysiąc na siebie, synu, jedz, ubieraj się i nie choruj".

Więc w zeszłym tygodniu zaprosiłam mamę, żeby zaopiekowała się dzieckiem, i poszłam do sądu. A tam spotkałem teściową - nie wiem dlaczego. Smutno mi było mówić tej miłej kobiecie o celu mojej wizyty, ale nie chciałam jej też oszukiwać. Powiedziałam jej więc szczerze, że zabieram Dawida do sądu.

Teściowa skinęła głową i obiecała, że powie o tym swojemu niezdarnemu synowi, po czym rozstaliśmy się. Ale zanim zdążyłem poczekać na swoją kolej, zadzwonił telefon. Dzwoniącym był Dawid. Podniosłem słuchawkę, a czyjś przenikliwy głos prawie mnie ogłuszył.

- "Za kogo ty się uważasz?", wrzeszczał telefon, "ty żałosna, spekulująca kobieto! Po co urodziłaś dziecko, skoro nie jesteś w stanie sama się utrzymać? Wstydź się! Oddaj dziecko ojcu, sama je wychowam!

Byłem oszołomiony. Wow, znalazł sobie dziewczynę! Niegrzeczna kobieta nadal mnie przeklinała. Nie miałam nawet czasu, by wtrącić choć słowo do jej szaleńczego monologu. Gdzieś w tle mój były mąż mamrotał coś niewyraźnie.

- On już karmi ciebie i twojego syna! Więc nie waż się tu dzwonić!" rozmowa się zakończyła. Cała kolejka na korytarzu budynku sądu zdawała się na mnie patrzeć.

Powinienem był nagrać tę rozmowę, ale byłem oszołomiony. Zastanawiałam się, co myślą tacy ludzie. Jak eks wyżywiał rodzinę - tysiąc złotych w pół roku? Oczywiście proces będzie trudny. Ale jestem gotowa! Nie pozwolę obrażać mojego dziecka.