A mój chłopak pracował już w firmie, która montowała sufity napinane. W tamtym czasie wydawało się to bardzo obiecujące. Jednocześnie płaciliśmy z Andrzejem za wynajmowane mieszkanie po połowie, a na zakupy chodziłam nawet częściej niż mój chłopak.

Jedyną rzeczą, za którą płacił, były media, a także od czasu do czasu woził mnie swoim samochodem. Mimo to chciałabym, aby mój mąż bardziej inwestował finansowo w nasz związek.

Andrzej jest typem osoby, która nigdy nie zrobi niczego, czego nie uważa za konieczne. Na przykład, dał mi kwiaty tylko na urodziny. Same prezenty były niezwykle praktyczne: toster, mikser, strój sportowy, zimowa kurtka puchowa.

Jednocześnie wielokrotnie mówiłam mu wprost, jakiego rodzaju prezenty chcę otrzymać. Na przykład, poprosiłam go, aby kupił mi ogromny bukiet tulipanów na 8 marca. Znalazłam nawet sklep, w którym były tanie i wysłałam mu link. Andrzej tylko mnie wtedy wyśmiał.

- "Ania, po co ci te tulipany?" zapytał, "Najdalej za tydzień zwiędną. A w naszej kuchni nieprzywierająca powłoka na dużej patelni jest zniszczona. Wolałbym dać ci nową patelnię.

Popularne wiadomości teraz

"Czy to normalne, że jakiś tam kolega podrywa moją żonę i przyjaźni się z moim synem. Postanowiłem poobserwować"

„Dwa lata temu pojechałam na pracę i poznałam tam starszego ode mnie mężczyznę. Teraz oczekujemy dziecka, ale co powiedzą moje i jego dzieci”

„Jesteś tu nikim. Boję się, wpuszczać cię na próg, nie wiem, co robiłaś przez te 15 lat we Włoszech": trudno uwierzyć, że tak mówi moja matka"

"Mąż zapragnął łatwych pieniędzy i proponuje mi, żebym została matką za pieniądze. Za bardzo duże pieniądze"

Ale ja nie prosiłam o patelnię! I tak jest ze wszystkim. Podejmowałam wiele prób dotarcia do mojego chłopaka. Kiedy chciałam iPhone'a, zaproponowałam mu, żeby nie dawał mi go przez kilka lat, tylko wydał pieniądze na telefon. Andrzej powiedział, że to tylko ukłon w stronę mody "głupich kobiet" i nie wyda na to pieniędzy.

Żyliśmy tak przez kilka lat. Stopniowo sama zaczęłam dobrze zarabiać. Ale mój chłopak pozostał na tym samym stanowisku i z tą samą pensją. A teraz, jak się okazuje, ja dokładałam się do ogólnego budżetu jeszcze bardziej niż wcześniej.

W pewnym momencie zaczęłam mieć tego dość. Zdecydowałam, że czas wydać zarobione pieniądze nie na drogie jedzenie i ubrania dla mojego chłopaka, ale na siebie. Zaczęłam kupować sobie wszystko, czego pragnęłam od dawna.

Oczywiście pierwszą rzeczą, którą kupiłam, był nowy telefon. Kiedy Andrzej go zobaczył, spojrzał na mnie podejrzliwie.

- "Skąd go masz?" zapytał mój ukochany.

- "Sama go kupiłam" - odpowiedziałam.

Prychnął.

- Nie mogłem wydać tych pieniędzy na coś pożytecznego - powiedział Andrzej.

- "Ogólnie rzecz biorąc, to moje pieniądze" - powiedziałam spokojnie.

I to był koniec rozmowy. Z czasem jakoś to zrozumiałem. I zdałem sobie sprawę, jak miło jest kupować sobie, co się chce. Zamiast błagać i błagać o prezenty od faceta, który tylko się z ciebie śmieje i ostatecznie nic ci nie daje.

Po rozmowie telefonicznej nastąpiły kolejne zakupy. Kupiłam torebkę. Niezbyt znanej i drogiej marki, ale podobała mi się. Potem przyszła kolej na dobre kosmetyki, buty i ubrania. Zaczęłam chodzić na różne zabiegi spa i tak dalej.

Andrzej nie pozostawił tego bez komentarza. Powiedział, że wydaję pieniądze na bzdury. Że przyjdzie czas, kiedy zostanę "bez niczego" i wtedy zobaczy, jak pomogą mi telefony i drogie torebki. Ale, niestety dla niego, dobrze mi szło w pracy i miałam wystarczająco dużo pieniędzy.

Wszystko stanęło na głowie, gdy siedzieliśmy ze wspólnymi znajomymi. Pojawił się temat prezentów dla siebie nawzajem. Bez zastanowienia powiedziałam im, jak sobie z tym radzimy. Andrii nic nie powiedział, ale w domu zrobił mi scenę.

- "Czy ty celowo zawstydzasz mnie przed swoimi przyjaciółmi?" - powiedział - "Sprawiasz wrażenie, że jestem skąpcem i nic ci nie daję".

- "Tego nie powiedziałem" - odpowiedziałem. "I wiesz, jakie prezenty chcę, mówiłem ci wiele razy.

- Chcesz wszelkiego rodzaju bzdury!" - krzyknął Andriej. "A ja dam ci normalne rzeczy.

- Kupuję bzdury za własne pieniądze!" - odparłem.

Tego wieczoru bardzo się pokłóciliśmy. Potem się nad tym zastanawiałem. Czy naprawdę potrzebuję takiego związku? Sam Andrzej nie chce we mnie w żaden sposób inwestować, a jeśli robię to sama, to czuję się upokorzona i obrażona.