Kocham go i boję się go stracić, ale nie wierzę, że nasz związek kiedykolwiek będzie taki sam.

Andrzej opiekował się mną długo i pięknie, a ja byłam pewna, że ten człowiek nie może mnie zdradzić. Mieszkaliśmy razem przez osiem lat. Wydawało mi się, że mamy idealną rodzinę.

Jest kochającym i troskliwym mężem, uwielbia swoją córkę. Spędzaliśmy razem weekendy, jeździliśmy na wakacje. Nasz związek opierał się na zaufaniu i wydawało mi się, że nie mamy przed sobą tajemnic.

Dopiero po jakimś czasie zdałam sobie sprawę, że coś jest nie tak. Andrzej nadal był łagodny i opiekuńczy. Ale czasami zaczynał zostawać po pracy do późna i wracał z lekkim zapachem alkoholu. "Napiłem się z przyjaciółmi, zmiana była ciężka", wyjaśnił.

Potem zaczął chodzić do innego pokoju, by rozmawiać przez telefon. I zaczął nosić telefon w kieszeni, mimo że Andrzej cały czas go upuszczał i potem szukał. Nie przywiązywałam do tego wagi, dopóki nie weszłam do pokoju, w którym rozmawiał mój mąż i nie usłyszałam fragmentu zdania: "Katarzyna, nie martw się, ja się wszystkim zajmę".

Popularne wiadomości teraz

„Zmęczona sprzątaniem, zaproponowałam, żebyśmy pojechali do niego. Po kilku minutach szliśmy do jego mieszkania. Spodziewałam się zastać tam bałagan”

„Synowe się postarały. No cóż, postanowiłam odpłacić im tym samym. Na Dzień Matki podarowałam im obu użyteczny prezent – miskę”

"Mamy z przyjaciółką po 60 lat. Postanowiłyśmy zamieszkać razem i wynająć mieszkanie"

„Jesteś tu nikim. Boję się, wpuszczać cię na próg, nie wiem, co robiłaś przez te 15 lat we Włoszech": trudno uwierzyć, że tak mówi moja matka"

Oczywiście natychmiast pojawiły się pytania. Kim jest Katarzyna i co zamierzasz rozwiązać?

- To Katarzyna z pracy, pracujemy na tej samej zmianie, mamy ustawiony cały proces, a chcą ją przenieść na inną zmianę. Była zdenerwowana, a ja ją pocieszałem, więc nazwałem ją Katarzyną. Jesteś zazdrosna? Ona ma trójkę dzieci, po co mi ona?" - uspokajał mnie Andrzej.

Wyglądało na to, że nic strasznego się nie stało, ale zaczęłam mieć niejasne wątpliwości. Natychmiast przypomniałam sobie wszystkie jego rozmowy w drugim pokoju, ukryty telefon. Próbowałam odpędzić złe myśli, ale moje serce było niespokojne.

Bardzo się denerwowałam, gdy Andrzej wychodził z domu lub spóźniał się do pracy. Ale nic się nie zmieniło w jego stosunku do mnie. Zaczęłam nawet myśleć, że denerwuję się z byle powodu.

Kilka dni po tej rozmowie Andrzej zadzwonił do mnie po pracy i uprzedził, że spóźni się godzinę lub dwie. Powiedział, że otrzymał duże zamówienie i chce świętować z chłopakami. I zapewnił mnie, że nie będzie z nimi żadnej kobiety.

Andrzej nie pojawił się za dwie godziny, nie było go za cztery. Nadszedł czas, aby położyć moją córkę do łóżka, a ona była przyzwyczajona do tego, że tata całuje ją przed snem i zaczęła marudzić, żebym do niego zadzwoniła. Ja też już byłam zdenerwowana. Niewiele mogło się wydarzyć. Zadzwoniłam do niego i usłyszałam w słuchawce głos pijanej kobiety: "Andrzej, przestań gadać, przyjedź do nas".

Nie mogłam w to uwierzyć. Znamy się z mężem od dziesięciu lat i nigdy nie oszukał mnie nawet w najmniejszym stopniu. A teraz to. I powiedział, że nie będzie żadnych kobiet. A ja go o to nie zapytałam. Musiał mieć coś do ukrycia, skoro zdecydował się zapewnić mnie z wyprzedzeniem.

Nie mogłam się doczekać, aż wróci, chciałam dowiedzieć się wszystkiego od razu. Ale był w takim stanie, że rozmowa raczej by mu nie wyszła, zapomniał nawet schować telefon. Chciałam się dowiedzieć, co w nim było, dlaczego Andrzej cały czas nosił go przy sobie, ale długo nie miałam odwagi go podnieść. Bałam się poznać prawdę.

W korespondencji z Katarzyną nie było ani śladu fizycznej zdrady. Ale wszystko wskazywało na to, że Andrzej jest dla niej bardzo ciepły, spędzają razem dużo czasu w pracy. Zna szczegóły dotyczące jej dzieci, pyta, czy jej pies wyzdrowiał i czy nie zmokła na deszczu. Nie trzeba mieć specjalnych zdolności, żeby zrozumieć, że mój mąż coś czuje do tej Katarzyny.

Rozmawiałam przez telefon do rana. Płakałam, potem byłam zła, potem patrzyłam na śpiącego Andrzeja i chciałam go natychmiast obudzić i zażądać wyjaśnień. Wiedziałam, że musimy pilnie porozmawiać, ale postanowiłam odłożyć rozmowę do wieczora. W tym czasie moje myśli i emocje uspokoiły się, a ja szczerze przyznałem, że wczoraj odebrałem jego telefon i wiedziałem wszystko o Katarzynie.

- Jeśli ją kochasz, nie chcę cię powstrzymywać. Pakuj się i jedź do niej.

Andrzej przyznał, że był bardzo zdezorientowany. Wciąż bardzo mnie kocha, a jednocześnie kocha Katarzynę. I nie wie, co robić. Wyjaśnił też, że mnie nie zdradził.

I chociaż sama już wszystko zrozumiałam, miałam ochotę krzyczeć i tłuc naczynia. Powstrzymałam się tylko dlatego, że w pokoju obok była moja córka. Siedzieliśmy w ciszy, a potem zrobiłam coś, na co nie każda kobieta by się odważyła.

Poprosiłam go, żeby z nią zamieszkał. Na miesiąc. I żeby zrozumiał, które z nas jest dla niego lepsze. I żeby podjął decyzję w ciągu miesiąca. Wybrać jedno z nas i zapomnieć o drugim. Dałam sobie tydzień na zastanowienie. Ta decyzja była dla mnie bardzo trudna. Ale uważałam, że tak trzeba postąpić.

Nasz związek stał się napięty, żyliśmy jak sąsiedzi. Już wtedy żałowałam swojej propozycji. Czwartego dnia Andrzej powiedział mi, że chce ze mną zostać i dodał, że w sobotę jest rocznica Katarzyny i chciałby jej dać na pamiątkę rozstania prezent. Wspólnie wybraliśmy luksusowy zestaw do herbaty.

Andrzej przeszedł na inną zmianę i teraz z Katarzyną się nie widują. Skończyły się telefony i wiadomości. Po pracy mój mąż spieszy się do domu.

Wszystko wydaje się być coraz lepsze. Ale nie wierzę, że można tak łatwo przestać kogoś kochać. Płaczę po cichu w nocy. Boję się też, że ta idealna rodzina to już przeszłość. Nie ufam już Andrzejowi. Nie wiem, czy kiedykolwiek uda mi się o wszystkim zapomnieć.