Nie rozumiem, o co w tym chodzi. Nigdy nie była gwiazdą swojej klasy, szkoły czy uniwersytetu. Nie jest brzydka, ale nie ma adoratorów, którzy padają jej do stóp w stosach. A jednocześnie przechodzi przez mężczyzn jak przez pomarańcze na targu. Ten jest zbyt leniwy, ten mało ambitny, ten nie ma perspektyw, a ten nie jest przystojny.

Powiedziałam jej już, że musi ograniczyć swoje zachcianki. Miała normalnych chłopaków, ale szybko ich odrzucała. Nie pasowali do niej, nie sięgali poprzeczki ustawionej przez jej córkę.

- Dlaczego miałabym wiązać swoje życie z kompletnie pustą osobą? On niczego nie chce i niczego nie pragnie, po prostu płynie z prądem" - mówiła córka dobrego faceta.

Czego powinien chcieć mężczyzna? Od razu powiedział, że chce mieć rodzinę. To szczytny cel dla normalnego mężczyzny, ale moja córka nie uważa tego za cel.

Skończyła studia, pracuje, a trzy lata temu zaciągnęła kredyt hipoteczny. Wszystko wydaje się iść dobrze, ale to podniosło poprzeczkę jej wymagań jeszcze wyżej.

Popularne wiadomości teraz

Mąż wspomniał o trzecim dziecku: "Muszę zostać ojcem syna". A co, jeśli znowu urodzę córkę: "Wracamy do domu i staramy się lepiej, czy jak"

"Mamy z przyjaciółką po 60 lat. Postanowiłyśmy zamieszkać razem i wynająć mieszkanie"

"Czy to normalne, że jakiś tam kolega podrywa moją żonę i przyjaźni się z moim synem. Postanowiłem poobserwować"

"Mąż zapragnął łatwych pieniędzy i proponuje mi, żebym została matką za pieniądze. Za bardzo duże pieniądze"

Teraz nie bierze pod uwagę mężczyzn bez własnego mieszkania. Jeśli pracuje w jakiejś "niefajnej" dziedzinie, również odrzuca go od razu. A jeśli nie ma wyższego wykształcenia, to nie ma sensu w ogóle próbować, bo nawet z nim nie porozmawia.

Wydaje mi się, że to już jest jakiś snobizm i zawyżone poczucie własnej wartości. W każdym przypadku trzeba spojrzeć na sytuację z innej strony.

Ona nie ma własnego mieszkania. Dla córki jest to wskaźnik frywolności lub ubóstwa mężczyzny. A skoro pomagał rodzinie, to nie mógł kupić mieszkania? A może zainwestował w edukację? Czy w ogóle sam wyszedł z dna?

Czy pracuje w "niefajnej" dziedzinie? To też jest ciekawe. W dzisiejszych czasach tylko niektóre branże komputerowe i naftowo-gazowe są uważane za fajne, a z jakiegoś powodu zwykły pracownik budowlany nie jest już w poważaniu, choć ludzie o prostych rękach i umiejętnościach zarabiają tam bardzo dobrze.

Brak wyższego wykształcenia w ogóle nie jest wyznacznikiem w dzisiejszych czasach. Może musiał iść do pracy zaraz po szkole, żeby utrzymać siebie i rodzinę?

A może ma średnie wykształcenie zawodowe i jest mistrzem w swoim fachu? Po co mu dyplomy, skoro już wszystko wie i potrafi robić to, co do niego należy?

Córka nie odpowiada na moje pytania, tylko prycha i przewraca oczami. Myślałem, że w wieku dwudziestu lat jej maksymalizm jeszcze się nie zużył, ale moja córka ma już trzydzieści jeden lat i wciąż podnosi poprzeczkę.

Dodała też, że mężczyzna nie powinien mieć przeszłości. A dla mnie mężczyzna, który ma trzydzieści pięć lat i nie ma przeszłości, jest bardzo podejrzany.

Obawiam się, że moja córka, ze swoimi wysokimi standardami, pozostanie sama. Nie założy rodziny, nie będzie miała dziecka, a na starość będzie żałowała, że wszystko ją ominęło.

Moja córka nie traktuje też poważnie moich sugestii, by myśleć o dziecku, gdy jest jeszcze młoda. Uważa, że rodzenie "dla siebie" to krok desperata. Chce urodzić w normalnej rodzinie z porządnym mężczyzną.

Mam już wątpliwości, czy taki porządny mężczyzna się pojawi. Moja córka jest zbyt surowa w swoich osądach, a nie młodnieje, jej młodość przemija, a młodsze pokolenie już dyszy jej w kark.

Moja córka ma coraz mniej randek i romansów. Ale ona zdaje się tego nie zauważać. Wymyśliła sobie obraz idealnego mężczyzny i nic wokół siebie nie widzi.

Ale życie nie jest jak bajka, nie ma ideałów. Obawiam się, że w pogoni za mirażami zmarnuje czas i zostanie sama.

Oczywiście rodzinę można założyć w każdym wieku, ale co jeśli będzie za późno i nie będzie mogła urodzić? Nie chcę tego dla niej, ale moje życzenie niczego nie zmieni. Mogę się tylko modlić, by wkrótce spotkała swojego księcia.