Od mojej rodziny słyszę tylko: "To są ciężkie czasy, życie jest wystarczająco ciężkie, a ty przyprowadziłeś do swojego domu starą kobietę! Nikt już nas nie odwiedza. Ale nie rozumiem, co zrobiłam źle.

Ludzie zabierają dzieci z sierocińca, ale ja postanowiłam zabrać czyjąś babcię z domu opieki. Tego dnia wszyscy moi krewni przestali się ze mną kontaktować. Wszystko, co usłyszałem od rodziny, to:

"To są ciężkie czasy, życie jest wystarczająco trudne, a ty przyprowadziłeś do domu staruszkę! Nikt już nas nie odwiedza. Ale ja nie rozumiem, co zrobiłam źle. Moja rodzina nie wspiera mnie teraz, śmieją się ze mnie za moimi plecami, mówią, że straciłam rozum. Ale sprawa wygląda tak.

Wszyscy zabierają dzieci z sierocińca, ale ja postanowiłam zabrać czyjąś babcię z domu opieki. Nikt z moich przyjaciół i sąsiadów nie pochwalił moich działań. Wszyscy kręcili palcami na skroniach i mówili:

"Mamy ciężkie czasy, życie jest wystarczająco ciężkie, a ty wzięłaś do domu darmozjada! Ale jestem pewien, że postąpiłem słusznie. To moje życie i muszę dokonać najlepszego wyboru. Ale to smutne, że moi krewni zaczęli traktować mnie inaczej, jakbym prosiła ich o pieniądze lub pomoc.

Popularne wiadomości teraz

"Długo podejrzewałam, że Marek ma kogoś: kupiłam ostry pieprz i podłożyłam mu do samochodu. On nawet nie zrozumiał, jak się dowiedziałam"

"Kochana, mylisz się. Jak byłaś tutaj nikim, tak i pozostaniesz. Będziesz musiała się z tym pogodzić": nie byłam gotowa tego wysłuchiwać"

"Mąż zapragnął łatwych pieniędzy i proponuje mi, żebym została matką za pieniądze. Za bardzo duże pieniądze"

"Mam 62 lata, mąż ma 68 lat. Wkrótce się rozwodzimy. Moje życie rodzinne się skończyło: on spędził u niej 3 dni"

Niczego od nikogo nie biorę. Kiedyś mieszkałyśmy razem: ja, moje dwie córki i moja matka. Niestety, osiem miesięcy temu moja mama, którą wszyscy bardzo kochaliśmy, odeszła i zostaliśmy tylko we trójkę.

W ciągu tych miesięcy moje córki i ja zdałyśmy sobie sprawę, że wciąż mamy dużo energii i czasu, który możemy poświęcić na pomoc innej osobie. Od liceum miałam bliskiego przyjaciela, który w wieku 30 lat, zamiast budować rodzinę i karierę, po prostu zrujnował sobie życie.

Najsmutniejsze jest to, że żył tak, jak chciał z emerytury matki. Kiedy przestała mu ją dawać, po prostu umieścił ją w domu opieki, jakoś wcześniej zdobywając jej mieszkanie, a pieniądze wyrzucił w błoto.

Przez kilka lat żył wygodnie, nie odmawiając sobie niczego, a potem pieniądze się skończyły, a on nie pamiętał o mojej matce, była mu obojętna, nie wiedział nawet, czy jeszcze żyje. Ciotkę Joannę znałam od dzieciństwa, tak jak ona mnie. Raz w miesiącu odwiedzałyśmy ją z córkami i przynosiłyśmy różne smakołyki.

Ciocia Joanna cieszyła się jak małe dziecko na nasz widok, bo nikt inny jej nie odwiedzał. Moje córki zareagowały na mój pomysł bardzo pozytywnie, a najmłodsza Natalia, która ma teraz 5 lat, krzyczała z radości:

Pisaliśmy również o: Wróciłem z pracy i postanowiłem sprzedać dom rodziców w wiosce. Ale gdy tylko wszedłem na podwórko, zaparło mi dech w piersiach

Może zainteresuje Cię to: Po odejściu mojego ojczyma wszyscy czekali na spadek. Ponieważ był bogaty, zostawił każdemu z nas mieszkanie

Przypominamy o: W wieku siedemnastu lat Marta zaszła ze mną w ciążę, zamieszkaliśmy razem. Ale pewnego dnia przeżyliśmy nieszczęście