Łukasz Nowicki jest znanym polskim aktorem. Gospodarz programu "Pytanie na śniadanie" i "Postaw na milion". Prywatnie był związany z Haliną Młynkową, z ktorą ma syna Piotra. Rozstał się z nią w 2012 roku. Później ożenił się na Olgi Paszkowskiej. Z nią w 2018 roku powitał córkę Józefinę. 

Ostatnio para udzieliła wywiadu Katarzynie Burzyńskiej-Sychowicz dla serwisu Anny Lewandowskiej BabyByAnn. Najpierw opowiadali o tym, jak powitali swoją kochaną córkę. 

Jak się poznaliśmy, oboje już byliśmy rodzicami. A o naszym wspólnym dziecku dowiadywaliśmy się dwa razy. Raz poroniłam - zaczęła wywiad Olga Nowicka. 

Kinga Rusin komentuje przejście Agustina Egurroli do TVP. Padły mocne słowa

Popularne wiadomości teraz

Nazwane najważniejsze mędrcy wśród znaków zodiaku. Mają wysoki poziom IQ

Przepis na domowe lody śmietankowe w 5 minut. Nie potrzeba żadnej maszynki do lodów!

Wraz po zaręczynach Olga dowiedziała się, że jest w ciąży:

Byłam podekscytowana i szczęśliwa, że tak szybko się udało i w takich okolicznościach. Szybko podzieliliśmy się dobrą nowiną z rodziną i przyjaciółmi; jakbyśmy od początku założyli, że wszystko będzie w porządku i że nie ma ryzyka… Potem przyszedł trudny i bolesny czas, rozczarowanie, strata…

Małżeństwo przeżyło bardzo trudny okres w życiu. Więc kiedy Olga zaszła w ciążę po raz drugi, bardzo się bała, że coś pójdzie nie tak...

Rok później ponownie zaszłam w ciążę. Oprócz radości od razu pojawił się lęk i niepewność. Pomimo szczęśliwego zakończenia, to był dla mnie trudny i stresujący czas.

Olga bardzo słuchała swojego ciała. Kiedy czuła najmniejszy ból, natychmiast wywoływała panikę:

Dostałam bolesną lekcję od życia. Będąc w ciąży z Józią, do końca wiedziałam, że happy end niekoniecznie musi być nam dany. Było mi trudno. Dwa razy doświadczyłam ataków lęku, coś mnie zabolało, a ja gnałam z Łukaszem w środku nocy do szpitala, przekonana, że dzieje się coś złego. Bałam się, że stracę kolejną ciążę.

Wojciechowska poruszyła ważny temat. Trudno uwierzyć, że takie rzeczy dzieją się na świecie

Sam Łukasz był bardzo szczęśliwy, kiedy powitał swoją małą córeczkę:

Miałem 44 lata. Przytuliłem ją, wiedziałem, że mnie potrzebuje i głęboko oddychaliśmy w ciszy i spokoju. Na pewno nie było tak, że leciały mi łzy: Boże, mam córkę! Nie. Bardziej czułem odpowiedzialność i miałem świadomość, że to bardzo ważna dla niej chwila i muszę dać jej jak najwięcej ciepła – tak byłem zaprogramowany.

Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na kolezanka.com