Nie wiem co robić, ale teściowa mnie zszokowała. To czas kryzysu, jestem w domu bez pracy, mój mąż jest jedyną osobą, która pracuje i tylko on utrzymuje rodzinę. Jak wpadła na ten pomysł?

Mój mąż i ja martwiliśmy się o mieszkanie zaraz po ślubie. Mieszkał z matką w trzypokojowym mieszkaniu, którego połowa należała do niego. Chciałam zamienić to mieszkanie, ale moja matka była temu przeciwna i postanowiłam nie wtrącać się w ich sprawy rodzinne.

Niech sami zajmą się swoją rodziną. Wzięliśmy więc kredyt i kupiliśmy dom. Nie planowaliśmy mieć dzieci, bo chcieliśmy robić więcej remontów.

Wszystko robimy sami i nikogo o nic nie prosimy. Do niedawna też ciężko pracowałam w pracy, a z mężem spotykaliśmy się tylko wieczorem w sypialni, a rano budziłam się bez niego.

Odmawialiśmy sobie wszystkiego, ale nie narzekam, bo wszystko robimy dla siebie. Kiedy pomyślałam, że będziemy mieć własne mieszkanie, poczułam się naprawdę szczęśliwa.

Popularne wiadomości teraz

W wieku 10 lat ten chłopak ważył prawie 200 kg. Jak potoczyło się jego życie?

Swędzenie klatki piersiowej – co oznacza? Przesady i zabobony

Na co swędzi lewe kolano?

Pies uwieziony w studni desperacko walczył o wolność

Marzyłam już o spłacie kredytu i wyjeździe z mężem chociaż na kilka dni w góry czy nad morze, naprawdę chciałam wyłączyć umysł i po prostu spędzić wieczór razem.

Ale jest jedna rzecz... jego matka ciągle prosi mnie o pomoc finansową. Rozumiem, że musimy pomagać rodzicom, ale jeszcze się nie odnaleźliśmy, zwłaszcza, że ani jego rodzice, ani moi w niczym nam nie pomagają, a ja nie muszę.

Poradzimy sobie sami, ale przynajmniej uporządkujmy własne życie. Potrzebuje pieniędzy na leki, drogie badanie lekarskie, czy nie wystarcza jej na media, bo mieszkanie jest duże i ogrzewanie zimą jest drogie, a ona nie chce za to płacić.

Zamienilibyśmy to trzypokojowe mieszkanie na nowe jednopokojowe z dobrym remontem dla mojej teściowej, a za resztę pieniędzy spłacilibyśmy kredyt. Czy ona nie rozumie, że nie jesteśmy oligarchami i dopiero zakładamy rodzinę?

W przeciwnym razie musimy zapewnić byt zarówno sobie, jak i jej. Na pewno nigdy nie będziemy mieć dzieci w ten sposób, bo nie mamy na to ani siły, ani pieniędzy.

Największe wrażenie zrobiła na mnie jej wczorajsza wypowiedź:

- Dzieci. Nie wahaj się wybrać dla mnie prezentu na urodziny. Zdecydowałam, co chcę dostać. Moja dziewczyna jedzie nad morze i ja też chcę jechać. Wy kupcie mi też bilet!

Jestem po prostu w szoku. Nie pozwalamy sobie na wyjazdy nad morze, ale musimy kupić jej bilet. Co więcej, nie dajemy rodzicom żadnych prezentów, a oni o nic mnie nie proszą. Nie pasuje mi też to, że jego matka musi opłacić czynsz i kupić jedzenie, a moja ma gorzej?

Nie chcę już dłużej milczeć, bo inaczej to się nigdy nie skończy.

Co byś zrobiła na moim miejscu?