Jednak nie robię z tego wielkiej sprawy, moje życie układa się świetnie. Moi rodzice kupili mieszkanie w stolicy i wyremontowali je zgodnie z moim gustem.

Pracuję w dobrej firmie i mam własny samochód. Związki z mężczyznami naprawdę się nie układają, ale było tak od najmłodszych lat, więc jestem do tego przyzwyczajona.

Mój pierwszy poważny związek miał miejsce w wieku 23 lat, kiedy mieszkałam z matką, a mój ojciec już z nami nie był. Mój chłopak i ja chcieliśmy się pobrać i widziałam siebie w białej sukni przed ołtarzem.

Moja matka powtarzała mi, że on do mnie nie pasuje. Pochodził z wielodzietnej rodziny na wsi, mieszkał wtedy w akademiku, a my nie mieliśmy dokąd pójść.

Tak się rozstaliśmy, nie wzięliśmy ślubu. Powiedziałam mu, żeby poszedł do pracy i wynajął nam mieszkanie, ale on zaczął narzekać, że chce skończyć studia z czerwonym dyplomem i dlatego nie będzie pracował po nocach.

Popularne wiadomości teraz

"Skąd masz takie drogie ubrania, mój kochanek mi je dał": krzyknął mężczyzna, gdy znalazł ubrania, które ukrywała jego żona

"Czułam się zbyt stara i zbyt zmęczona, by mieć kolejne dziecko, ale Adam zrobił wszystko, co w jego mocy, by zmienić moje zdanie"

"Co za zdrada, nie mam pojęcia, od kogo są te bukiety": byli dobroczyńcy, którzy powiedzieli mi o twoich podróżach

Żaden z gości na weselu nie miał pojęcia, że para młoda ledwo się zna, ale Anna nie spodziewała się, że będzie to znak od losu

Byłam zaskoczona jego odpowiedzią, ponieważ zrobiłby dla mnie wszystko, ale nie mógł nawet znaleźć pracy. Szczerze mówiąc, to było moje pierwsze rozczarowanie.

Ostatnio widziałam jego zdjęcie w mediach społecznościowych, żyje dobrze, ma własny dom, drogie samochody i mówią, że został biznesmenem.

Mogłabym zostać jego żoną, ale kiedy mielibyśmy się wzbogacić? Właśnie teraz? Nie powinnam czekać tak długo...

Następny poważny związek miałam w wieku 31 lat, z mężczyzną starszym ode mnie i rozwiedzionym. Zostawił swoje mieszkanie synowi i poprzedniej żonie i przychodził do mnie na "spotkania". Później zaproponował mi małżeństwo.

Nie przeszkadzało mi to, ale denerwowało mnie, że nie miał własnego mieszkania. Nie chciałam mieszkać z nim w moim mieszkaniu. Zapewnił mnie, że to tylko na pierwszy raz, podczas gdy on oszczędza pieniądze. Oczywiście wcale mi to nie odpowiadało i kiedy przyszło do oferty, odrzuciłam go.

Trzeci przypadek był również smutny, dzięki moim przyjaciołom. Przedstawili mi mężczyznę, mówiąc, że jest bardzo dobrym człowiekiem, samotnym, bez alimentów i, co najważniejsze, ma własne mieszkanie, własny dom.

Poszliśmy na kilka randek do kina i przejechaliśmy się tramwajem rzecznym. Potem zaprosił mnie do siebie. Byłam rozczarowana jego mieszkaniem — jakieś jednopokojowe mieszkanie ze starymi remontami w biednej dzielnicy. Zdecydowanie nie pozwoliłabym mu przyjść do siebie i nie poszłabym też do niego.

Wszyscy moi przyjaciele dawno się pobrali i mają dzieci. Byli zszokowani, kiedy dowiedzieli się, że zerwaliśmy.

Nie rozumiem ich kaprysów i uważam, że całkowicie się mylą. Nie chcę wpuszczać obcej osoby do mojego domu, ponieważ są rzeczy, które są dla mnie bardzo ważne. To jest moja twierdza, mój dom.

A prawdziwy mężczyzna, jeśli chce ze mną być, zrobi wszystko, żebym była szczęśliwa. Niech mówią, że nie będę czekać na mojego księcia, ale lepiej być samemu. Jestem jeszcze młoda, piękna i nie wymagam od niego niczego nadzwyczajnego. Czy nie mam racji?