Na przykład, jestem mężatką od 20 lat. Moja teściowa nie akceptowała mnie od samego początku i nigdy nie przegapiła okazji, by mnie obrazić.

Wielokrotnie plotkowała na mój temat, sugerowała mojemu mężowi, że dzieci nie są jego. Przyprowadziła nawet byłą mojego męża na ślub!

Potem zaczęła oczerniać mnie przed dziećmi, mówiąc, że tata wkrótce mnie zostawi, że na niego nie zasłużyłam.

Nie spałam przez nią tyle nocy, wylałam tyle łez, a teraz muszę się nią opiekować. Rzucić pracę i poświęcić się opiece nad kobietą, której nie znoszę.

Niedawno moja teściowa miała udar i połowa jej ciała została sparaliżowana. Nie może samodzielnie chodzić do toalety ani jeść. Nie jest potrzebna swojej córce, która ma w domu dzieci i nie radzi sobie z opieką nad przykutą do łóżka matką.

Popularne wiadomości teraz

"Nie ufaj Lisie, to zła osoba. Znam ją od 20 lat". To nie powstrzymuje jej przed korzystaniem z usług twojego męża

Rodzice Anny nie wzięli udziału w ślubie, mówiąc swojej jedynej córce, że to małżeństwo nie przetrwa

"Jeśli chcecie żyć szczęśliwie, nigdy nie dawajcie swoim mężczyznom drugiej szansy. Po rozwodzie nauczyłam się tej lekcji na zawsze"

"Czułam się zbyt stara i zbyt zmęczona, by mieć kolejne dziecko, ale Adam zrobił wszystko, co w jego mocy, by zmienić moje zdanie"

Czy nie mam własnych dzieci? Po co mam sobie radzić, skoro nawet jej własna córka wątpi w jej umiejętności?

Możemy sprzedać mieszkanie teściowej i przeznaczyć pieniądze na zapewnienie jej opieki w specjalistycznej placówce. Ani mój mąż, ani jego siostra nie zgadzają się na to. Szczególnie siostra męża jest temu przeciwna, bo wtedy nie dostanie spadku.

To znaczy, że nie chce opiekować się chorą matką, ale mieszkania nie ruszać, odziedziczy je później?

Dlaczego miałabym zrezygnować z pracy? Owszem, nie zarabiam dużo, ale mój szef niedługo odchodzi na emeryturę i chce mnie zarekomendować na swoje stanowisko. A to będzie znaczący wzrost wynagrodzenia.

Nie możemy zatrudnić pielęgniarki, ponieważ mamy kredyt hipoteczny. Nie możemy też zamieszkać w mieszkaniu teściowej, mieszka tam jej córka z dziećmi, choć mają własne lokum.

Wszyscy wywierają na mnie presję, cały dzień słyszę tylko, że muszę. Ale komu? Kobiecie, która znęcała się nade mną przez tyle lat? Nie chcę. Mój mąż sugeruje rozwód, jeśli odmówię.

Sama mam starą i chorą matkę, ale ustaliłyśmy z siostrą, że ona opiekuje się moją matką, a ja nie domagam się żadnego spadku. Zgadzam się zostać z teściową tylko wtedy, gdy przekaże mi mieszkanie. Nie mojemu mężowi, nie moim wnukom, ale mnie.

Powiedziano mi, że to bezczelność. Czy to nie bezczelność zrzucać swoją matkę na kogoś obcego, na mnie? Przecież to ja odmawiam normalnego życia, to ja umyję i nakarmię tę kobietę, wyniosę jej nocnik i zrobię masaż.

Co zrobilibyście na miejscu tej kobiety?