Rodzice bardzo mnie kochali, więc starali się zapewnić wszystko, czego potrzebowałam. Uczęszczałam na wiele zajęć, takich jak balet, rysunek, haftowanie koralikami... Ogólnie wszystko było wspaniałe, ale miałam jedno marzenie - żeby mama urodziła mi braciszka albo siostrzyczkę.

Na Nowy Rok zawsze miałam jedno i to samo życzenie - powiększenie rodziny, niestety nigdy się nie spełniło. Po ukończeniu szkoły chciałam dostać się do naszej lokalnej szkoły medycznej, ale nagle rodzice ogłosili, że przeprowadzamy się. To było dla mnie prawdziwe zaskoczenie, mama powiedziała, że to z powodu pracy taty - niby go awansowali i przenieśli do innej placówki.

Dla mnie to było niespodziewane, całe życie, mieszkając tutaj, nagle spontaniczna przeprowadzka. Do szkoły medycznej poszłam mimo wszystko, tylko w innym mieście. Po ukończeniu nauki zatrudniłam się jako pielęgniarka pogotowia ratunkowego.

Podczas jednego z wezwań poznałam chłopaka, który nagle stracił przytomność. Zawieźliśmy go do szpitala, a po wypisie Adam przyszedł do mnie z kwiatami. Chciał podziękować swojej ratowniczce, powiedział, że gdyby nie ja, już by go tu w ogóle nie było.

Później zaczęły się między nami związek, wspólne wizyty w kinie, romantyczne spotkania. Minął rok, i przedstawiłam go moim rodzicom, później świętowaliśmy ślub.

Popularne wiadomości teraz

"Całe życie zdmuchiwałam z ciebie kurz, a ty poszedłeś do swojej kochanki: to twoja wina"

"Jeśli chcecie żyć szczęśliwie, nigdy nie dawajcie swoim mężczyznom drugiej szansy. Po rozwodzie nauczyłam się tej lekcji na zawsze"

"Czułam się zbyt stara i zbyt zmęczona, by mieć kolejne dziecko, ale Adam zrobił wszystko, co w jego mocy, by zmienić moje zdanie"

"Pobraliśmy się, gdy byłam już w siódmym miesiącu ciąży. Świętowaliśmy skromnie, tylko z najbliższymi. Po ślubie nie mieliśmy dokąd pójść"

Wkrótce pojawiło się u nas dziecko, dziewczynka o imieniu Angela. Często zostawialiśmy wnuczkę z moimi rodzicami, a oni byli tylko tym szczęśliwi. Pewnego razu dotarła do mnie ciekawa informacja - matka woziła Angelę na USG, ale nic mi o tym nie powiedziała.

Gdy zapytałam ich prosto, po co to wszystko było, zaniepokoili się, odpowiedzieli, że po prostu chcieli się upewnić, że wszystko z wnuczką w porządku. Zacząłem mieć wątpliwości, zacząłem podejrzewać, że albo ja, albo moi rodzice mieliśmy jakieś wady. Tak cały rok poszukiwań doprowadził mnie do prawdy: w dokumentach adopcyjnych odnalazłam moje nazwisko u rodziców. Byłam w szoku, bo ukrywali to przede mną przez 28 lat!

Miałam zaledwie 11 miesięcy, gdy rodzice mnie adoptowali. Wtedy biologiczna mama miała problemy ze zdrowiem, o czym wiedzieli rodzice i postanowili sprawdzić, czy z Angelą wszystko w porządku.

Okazało się, że mam jeszcze rodzoną siostrę, a kiedy rodzice się o tym dowiedzieli, natychmiast wyjechali z rodzinnego miasta, abyśmy się nie widziały. Chcieli ukryć przed mną całą prawdę, nawet pozbawili mnie kontaktu z siostrą, o której tak marzyłam!

Kocham ich, ale czuję się poniżona, po prostu przyswoili mnie jak jakiś przedmiot. Jestem im wdzięczna za wszystko, co dla mnie zrobili, ale nie potrafię wybaczyć.