Poszedłem więc za ich radą i nigdy tego nie żałowałem. Tak właśnie chciałem wychować moje dzieci, chociaż młodzi ludzie są zupełnie inni, a ich wartości moralne nie są takie same jak nasze.

Mój syn jest przystojnym młodym mężczyzną z wyższym wykształceniem i dobrą pracą. Mówiłem mu, żeby szukał kobiety, która będzie patrzyła mu w oczy, a nie na portfel, ale otaczają go tylko niegodni ludzie. Nasz chłopak nie ma spokoju ducha i wszyscy się martwimy.

Później zmarła moja teściowa, a teść zachorował, więc musiałem się nim zająć. Kocham rodziców mojej żony, pomagali nam przez całe życie i jestem im bardzo wdzięczny. Musieliśmy jednak zabrać nie tylko staruszka, ale także psa, czarnego kudłatego teriera.

Sprawiał nam wiele kłopotów - gryzł wszystko wokół siebie, warczał na dzieci jak szalony. Dzwoniłem już do treserów psów, żeby nauczyli mnie, jak dogadywać się z psami, ale to na nic. Powiedzieli, że lepiej go uśpić.

Mój teść nie zgodził się i powiedział, że jeśli pies zdechnie, pójdzie za nim. Pies gryzie dzieci, a one chowają ugryzienia na rękach, żebym nie widział i się nie złościł. Nadszedł czas, aby zabrać go do fryzjera. Wszystkie salony odmówiły naprawy tak złośliwego psa.

Popularne wiadomości teraz

„Ani jego nowa żona, ani nawet jego własna matka nie chciały zająć się dzieckiem: mój mąż musiał kłócić się z nimi obiema”

„Przyjaciele w końcu postanowili się pobrać. Organizowali wesele tylko dla bliskich, a potem córka zapytała ich, dlaczego biorą ślub dopiero teraz"

„Był bogatym chłopakiem, więc podałam adres domu przecznicę przed moim, nie chciałam pokazać, że jestem prawie żebraczką”

„Rozwodzimy się, pakuj swoje rzeczy. Mam inną kobietę, która spodziewa się dziecka: kiedy moja teściowa się o tym dowiedziała, była zła na Wiktora”

Wtedy znajomi polecili mi groomerkę, która w końcu się zgodziła. O 7 rano przyprowadziłam do niej psa. Dziewczynka była tak krucha i drobna, że aż strach było trzymać ją na smyczy. Jednak pies nie stawiał oporu i spokojnie za nią podążał.

O godzinie 10 przyszedłem odebrać zwierzę, a dziewczyna wciąż obcinała sierść między palcami. Po prostu nie poznałam naszego psa - był bardzo piękny i stał spokojnie, jak na paradzie. Myślałem, że to nie mój pies, dopóki nie zaczął patrzeć na mnie swoimi oczami.

Powiedziała, że przyszedłem we właściwym czasie i teraz pokaże mi, jak myć zęby i skracać pazury. Załamałem się i powiedziałem jej, jakie życie prowadził ten pies w domu.

Dziewczyna powiedziała, że może to być spowodowane utratą ważnej dla niego osoby - właściciela. Teraz jest zestresowany i zabrałem go z domu wbrew jego woli. Nie może się ode mnie uwolnić, więc zachowuje się gniewnie. Musiałem z nim porozmawiać, żeby go uspokoić.

Załadowałem psa do samochodu i pojechałem prosto do starego domu teściowej. Otworzyłem go, był pusty, pachniał niezamieszkanym. Opowiedziałem mu wszystko, oprowadziłem. Pies słuchał. Potem pojechaliśmy na cmentarz, a on położył się przy pomniku i nie spieszył się do domu. Jakby wszystko rozumiał. Zostałem z nim godzinę i spokojnie wróciliśmy do domu.

Moja rodzina nie rozpoznała psa, a kiedy go rozpoznali, początkowo mi nie uwierzyli. Potem zacząłem opowiadać całą dziwną historię. Widzę, jak mój syn zakłada kurtkę i prosi mnie o adres fryzjera.

Syn powiedział, że się z nią ożeni, bo skoro rozumie psa, to poradzi sobie też z ludźmi.

Od tamtej pory minęły trzy lata, pobrali się, a mój pierwszy wnuk jest w drodze. A pies mieszka z nami - spokojny i wierny.