Wszyscy byli w jej domu, z wyjątkiem George'a, który był życiem imprezy, i jego żony Natalie. Postanowiłem zapytać Annę, dlaczego nie przyszli, może coś się stało?

Anna powiedziała mi, że tydzień temu zaprosiła wszystkich, a potem zaczęła myśleć o tym, ile tart kawiorowych musiałaby zrobić, gdyby Natalia i George przyszli świętować. Zawsze kupuje drogi i dobry kawior. A jeśli George przyjdzie, będzie sam i zje wszystko na raz.

Wygląda na to, że w ogóle nie zna proporcji. Po prostu siedzi przy stole i szuka czegoś innego do jedzenia. Ciągle nakłada sobie jedzenie na talerz. Ma taki apetyt, jakby nigdy nie był karmiony w domu. A kiedy wraca do domu, zawsze prosi mnie, żebym zapakowała mu trochę jedzenia.

Ostatnim razem, zanim przybyli wszyscy goście, zjadł wszystkie kanapki z łososiem. Dla Marty i Lary nic nie zostało i musiałem im robić wymówki. Pamiętasz, jak to było kiedyś? Zapraszało się tylu gości, ilu się chciało i robiło tyle kanapek, ile się chciało. I wszyscy o tym wiedzieli.

A oni przychodzili, dawali niepotrzebne i tanie prezenty, z których zapominali zdjąć metki z ceną, i przejadali mnóstwo pieniędzy. Czasem tak dużo, że aż żal!

Popularne wiadomości teraz

„Mój mąż poszedł na ryby z przyjacielem, a potem spotkałam tego "przyjaciela" w supermarkecie: zaniemówiłam”

„Babciu, czy dostaniemy pierogi: Nie, one są dla Andrzeja, dla was już zrobiłam kanapki z margaryną”

„Przez pięć lat myślałam, że mój mąż już nie żyje, ale pewnego dnia prawda wyszła na jaw: dlaczego nie zauważyłam tego wcześniej"

„W pierwszych miesiącach po porodzie marzyłam, że ktoś zabierze syna, ale dwadzieścia lat później zdałam sobie sprawę, jak bardzo zgrzeszyłam”

Co mam zrobić? Nie mogę do nich nie zadzwonić, w końcu są moimi przyjaciółmi. Dzisiaj podczas gotowania myślałam o tej sytuacji. Postanowiłam zadzwonić do Natalii i zapytać, czy przyjedzie z Georgem. Odpowiedź była twierdząca. Nastąpiła minuta przerwy, po czym zebrałam wszystkie siły i dodałam, że byłoby miło, gdyby Natalia nakarmiła męża przed wyjazdem, bo on zjada wszystko, gdy przyjeżdża w odwiedziny.

Natalia nic nie powiedziała, tylko się rozłączyła. Zrozumiałem, że się obraziła. Natalia jest taką osobą, która szybko przechodzi do porządku dziennego, więc niedługo się pogodzimy. Nie pierwszy raz się pokłóciłyśmy. Ale teraz tartaletek będzie znacznie więcej i wszyscy goście na pewno będą zadowoleni".

Słuchałam tego wszystkiego i od razu pomyślałam sobie, co mogło się stać tej osobie, że zrobiło jej się żal tartaletki? Przede wszystkim przychodzimy do niej tylko po to, żeby z nią porozmawiać. A o wiele lepiej jest mieć szczerych i lojalnych przyjaciół niż te tartaletki z kawiorem!