Byłam tylko pół-kierownikiem, odpowiedzialnym za ograniczony personel sprzątający, rozdzielając między nich sprzęt, wydając im drobne instrukcje.

Pensja jest średnia, praca nie taka ciężka, ale bardzo przerażająca. Najważniejsze jest to, że nie ma żadnych perspektyw na rozwój.

Waldek, mój mąż, był, jak to mówią, na koniu przez te wszystkie lata. Utrzymywał rodzinę, dawał mi pieniądze na moje osobiste potrzeby i podejmował większość decyzji domowych. Nie obrażał mnie ani nie pozbawiał niczego, ale nie przegapił okazji, by żartobliwie mi coś zarzucić. W końcu dochód mojego męża był ponad dwa razy większy niż mój!

I nagle wydarzyło się coś, co całkowicie odmieniło nasze życie. Pewnego słonecznego majowego poranka kierownik centrum handlowego wezwał mnie do siebie i po zadaniu mi kilku pytań związanych z pracą, awansował mnie.

Od tego dnia zostałam dyrektorem technicznym, czyli osobą odpowiedzialną za czystość, sprawność komunikacji i wszystkich mechanizmów.

Popularne wiadomości teraz

"Gdy tylko pensja mojego męża wzrosła, wszystkie obowiązki w domu spadły na moje barki: teraz zachowuje się jak dyrektor"

"Przestałam dawać pieniądze mojej matce i siostrze i natychmiast przestałam być mile widzianym gościem w ich domu"

"Kiedy mój były mąż poprosił mnie, żebym do niego wróciła, myślałam, że za mną tęskni: wszystko okazało się prostsze, potrzebował sprzątaczki"

"Każdego dnia widziałem moją żonę siedzącą na kanapie z włączonym telefonem: jestem tym zmęczony, muszę coś zmienić"

Krótko mówiąc, pełne utrzymanie ogromnego budynku z odpowiednią pensją i ponad setką podwładnych.

Jak powiedziała moja szefowa, długo przyglądała się kilku kandydatom na ważne stanowisko i wybrała mnie. Nie sprecyzowała dlaczego, ale szczerze mówiąc nie obchodzi mnie to. To ogromny krok. Skok!

Tego wieczoru wróciłam do domu z butelką drogiego wina i torbą smakołyków.

Powiedziałam mężowi, żeby nakrył do stołu, bo mam wspaniałe wieści. Powiedziałam, że jestem teraz dyrektorem technicznym centrum handlowego. Moja pensja jest teraz wyższa.

Słysząc tę liczbę, mój mąż najpierw się uśmiechnął, potem zbladł, a następnie zaczął mnie całować i przytulać. Nakrył do stołu tak, jak go prosiłam, otworzył butelkę, pogratulował mi awansu i wyglądał na zadowolonego.

Kilka miesięcy później nasza rodzinna idylla zaczęła się powoli, ale zdecydowanie rozpadać. Wszystko zaczęło się od tego, że za pierwszą pensję kupiłam mężowi kilka dobrych koszul, parę wiatrówek i ciemne okulary. Ubrania były drogie i wcześniej nie było nas na nie stać.

Z drugiej strony Waldek stawał się coraz bardziej ponury za każdym razem, gdy przyjmował prezenty. Martwiłam się nawet, że mój mąż jest chory. Postanowiłam z nim porozmawiać.

Byłam zszokowana tym, co ostatnio działo się z Waldkiem. Usiadłam z nim na kanapie, podczas gdy on oglądał kolejny mecz piłki nożnej.

Zapytałam go, jak się czuje. Powiedział, że po prostu nie jest pewien, czy powinniśmy dalej razem mieszkać. Jesteś teraz kobietą, a ja wciąż jestem mechanikiem w fabryce.

Zapytałam go, czy uważa, że zgodnie z powszechną opinią „żona nie powinna zarabiać więcej niż mąż” i nie powinna jeszcze zajmować wyższego stanowiska niż mąż.

Tego wieczoru pokłóciliśmy się. Po raz pierwszy od wielu lat. Mój mąż krzyczał, że bardzo się zmieniłam, że stałam się okrutna i władcza, że wjechałam mu pod obcas. To były urojone oskarżenia, zupełnie nieprawdopodobne. Kochałam tego człowieka i nadal go kocham.

Ale pomimo moich przekonań, sprawa zakończyła się ultimatum. Rozwścieczony albo zazdrością, albo własnym niespełnionym potencjałem, Waldek postawił warunek.

Albo ja rezygnuję, albo on mnie zostawia — wysyczał przez zęby i poszedł do sypialni, dając do zrozumienia, że rozmowa dobiegła końca.

Oczywiście, że nie zrezygnuję. W końcu nie ukradłam ani nie kupiłam swojej pozycji. Ale nie zamierzam też znosić takiego zachowania.

Powiedziałem mu, że postaram się znaleźć dla niego ciepłe miejsce w naszym centrum handlowym, aby go uspokoić.

Wydawało się, że się uspokoił, a nawet rozchmurzył. Ale problem musi zostać rozwiązany, i to szybko — nowy konflikt nie jest daleko, czuję to!