Powiedziałabym nawet, że po rocznicy nic się w moim życiu nie zmieniło, wszystko potoczyło się jak zwykle. Ale jedna świadomość przeszyła moją duszę do głębi.

Kiedyś wyszłam za mąż za mężczyznę starszego ode mnie o 15 lat. Oczywiście ja, dwudziestolatka, byłam zadowolona z uwagi trzydziestopięcioletniego dżentelmena z grubym portfelem i dużym doświadczeniem.

Ale teraz się zestarzał. W naszą rocznicę nie pomógł mi nakryć stołu dla gości i ciągle śpi w fotelu przy telewizorze, jak prawdziwy dziadek.

Nie mówię nawet o obowiązkach małżeńskich - nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam z nim coś, powiedzmy, nagannego.

Krótko mówiąc, nastąpił punkt zwrotny - zdałam sobie sprawę, że tak dalej być nie może i zdecydowałam się na rozwód.

Popularne wiadomości teraz

"Kiedy mój mąż nie chciał naprawiać kranu ani wykonywać prac domowych, przestałam dla niego gotować"

"Przestałam dawać pieniądze mojej matce i siostrze i natychmiast przestałam być mile widzianym gościem w ich domu"

"Mój mąż naśmiewał się ze mnie, myśląc, że bycie gospodynią domową jest łatwe: dobrze, że później zmienił zdanie"

"Moja synowa domaga się kredytu hipotecznego, mimo że mieszkamy we własnym mieszkaniu. Mówi, że myśli o mężu, ale ja jej nie wierzę"

Ale to był poważny, odpowiedzialny, ważny krok. A moje serce drapało - na poziomie podświadomości wydawało się, że zdradzam Michaiła. Wydawało się, że żyliśmy z nim przez tyle lat, serce w serce, a potem nagle go opuszczałam. Poszłam skonsultować się z moją przyjaciółką Anną.

Powiedziałam przyjaciółce, że na starość postanowiłam się rozwieść. Anna powiedziała, że to było głupie posunięcie. On jest nieodpowiedzialny. Powiedziałam, że jest bezwartościowy jako mąż.

Anna powiedziała, że jako kobieta też jestem bezwartościowa i pokłóciliśmy się. Tego wieczoru pokłóciłyśmy się po raz pierwszy od wszystkich lat naszej silnej przyjaźni. Kłóciłam się z przyjaciółką, ale ona nawet nie chciała słuchać moich argumentów.

Wychodząc z domu Anny, wsiadłam do samochodu, który notabene był prezentem od mojego męża i zapaliłam... Postanowiłam pojechać do syna. Kto inny jak nie mój kochany Igor mógłby mnie zrozumieć i wesprzeć?

Ponadto jego relacje z ojcem, delikatnie mówiąc, nie były dobre. Jego syn kiedyś odmówił studiowania, aby zostać technikiem, co rozwścieczyło Michała. Od tego czasu nawet nie rozmawiali ze sobą poprawnie.

Przyjechała ze łzami w oczach i przytuliła syna. Zapytał mnie, co się stało, zaprowadził do salonu i posadził na kanapie.

Nie wiedziałem, jak zacząć rozmowę, więc zapytałem syna, jak się miewa jego żona. Mój syn zobaczył, że jestem zdenerwowany i zapytał, co się stało, a ja powiedziałem mu, że rozumiem i nie chcę już mieszkać z jego ojcem.

Mój syn zaczął mi to wyperswadować i powiedział, że całe życie żyliśmy serce w serce, a teraz postanowiłem odciąć jego koniec. Powiedziałam mu, że nie chcę żyć z mężczyzną, którego nie kocham.

Mój syn powiedział mi, żebym sobie wyobraził, że moja żona przyszła do ciebie z tą samą rozmową. Teraz kazał mi iść do domu i nawet o tym nie myśleć.

Pokłóciła się też z synem. Powiedziałam, że powinien wspierać wszystkie moje starania. Igor odpowiedział, że jestem egoistką, która oszalała. A potem dodał, że Michał bardzo mnie kocha i nie będzie mógł beze mnie żyć. „No tak, kocha mnie jak pies kij” - pomyślałam w odpowiedzi z urazą.

Postanowiłam poszukać wsparcia u mojej siostry. Zadzwoniłam do niej i poprosiłam o spotkanie. Ona, będąc zapracowaną kobietą, zgodziła się wygospodarować godzinę, ale tylko w dogodnym dla niej miejscu — w kawiarni.

Zapytałam siostrę, co sądzi o moim mężu, czy by go rozpieszczała, a potem wyrzuciła?

Powiedziała, że całe życie mnie nosi i nie czuje we mnie duszy. Co się stało? Czy on umarł?

Powiedziałam jej, że jest po prostu stary... Więc postanowiłam się z nim rozwieść. Ale moja siostra też stanęła po stronie męża.

Wyzywająco wstała z krzesła i skierowała się do wyjścia z kawiarni. Potem zatrzymała się przed drzwiami, odwróciła się i powiedziała: „Idź szybko do męża, to najlepsza rzecz, jaka ci się w życiu przytrafiła”.

Dzięki Bogu, nie pokłóciłyśmy się z siostrą, ale szybko i skutecznie dała mi nauczkę. Od razu było widać, że jest doświadczoną liderką! Po rozmowie z nią wróciłam do samochodu, pomyślałam... „Nic im nie jest” i z tą myślą popędziłam do domu.

Wszedłem do mieszkania i zapadła cisza. Miałem gęsią skórkę na całym ciele. Od razu przyszła mi do głowy myśl, że Michał w jakiś magiczny sposób dowiedział się o moich planach, nie wytrzymał żałoby i... umarł. Łza zakręciła mi się w oku!

Weszłam do pokoju i zobaczyłam mojego męża siedzącego na krześle ze spuszczoną głową. Nie ruszał się. Podeszłam do niego, pogłaskałam go po policzku — żył, tylko drzemał. Otworzył oczy i spojrzał na mnie.

Zapytał, co się stało, czy coś mnie trapi.

Zaproponował, że zrobi mi herbatę, ale odmówiłam, chciałam tylko, żeby przy mnie był.

Przytuliłam Michała, oparłam się o niego i zdałam sobie sprawę, że jestem naprawdę szczęśliwa. Bliscy jej ludzie mieli rację. Jak myśl o rozwodzie z tym niesamowitym mężczyzną mogła kiedykolwiek przejść mi przez głowę?