Nie wiedział, co to znaczy powiedzieć żonie, żeby mu wybaczyła. Nie było mowy o powiedzeniu jej, że był z inną kobietą. Adam rozumiał, że gdyby Maria dowiedziała się prawdy, nie wybaczyłaby mu.

Adam w drodze z pracy do domu, dzień po pierwszej nocy spędzonej poza domem. Jeden głupi błąd mógł kosztować go szczęście rodzinne! Nawet nie lubię tej Wiktorii. Nawet jej nie lubię. Dlaczego z nią zostałem? Nie rozumiem.

A co najważniejsze, nie zadzwonił do żony i nie ostrzegł jej, że nie wróci na noc do domu. Mogł powiedzieć, że pracuję do późna. I wszystko byłoby w porządku. Ale on nawet wyłączył telefon.

Co powinien jej teraz powiedzieć? Jak mogę się usprawiedliwić? Jeśli skłamię, ona się zorientuje. Panie, spraw, żeby wyglądało na to, że nic się nie stało. I obiecuję, że już nigdy, przenigdy nie zrobię czegoś takiego.

Po wejściu do mieszkania Adam z niepokojem czekał, aż żona zacznie go przesłuchiwać, a on nie będzie miał jej nic do powiedzenia. Ale przesłuchania nie było. Maria zachowywała się jak zwykle. Zupełnie jakby nie zauważyła jego nieobecności w nocy. Adam zrozumiał, że został wysłuchany i uspokoił się.

Popularne wiadomości teraz

"Moja teściowa uważa, że mój mąż postąpił szlachetnie, ponieważ poczekał z rozwodem, aż skończę urlop macierzyński"

"Gdy tylko pensja mojego męża wzrosła, wszystkie obowiązki w domu spadły na moje barki: teraz zachowuje się jak dyrektor"

"W sklepie zauważyłam dość efektowną parę, która pomimo drogiego wyglądu nie podobała mi się: ubrania nie są najważniejsze"

"Kiedy mój były mąż poprosił mnie, żebym do niego wróciła, myślałam, że za mną tęskni: wszystko okazało się prostsze, potrzebował sprzątaczki"

Był szczęśliwy, myśląc, że wszystko jest tak, jak prosił. Ale minął tydzień i Adam znów nie spędził nocy w domu. Tym razem został z Joanną. I chociaż nie martwił się tym tak bardzo, jak za pierwszym razem, nie zapomniał o prośbie i skrusze wobec sił, których wolą było, aby wyglądało na to, że nic się nie stało.

Adam usprawiedliwiał się, gdy wrócił do domu z pracy następnego wieczoru. „Ten zły mnie zmylił.

Przecież Bóg już raz go uratował. Tydzień temu. Nic go to nie kosztowało. I obiecuje, że to ostatni raz. Przysięga. Nie dla siebie, ale dla ratowania rodziny. Żal mi mojej córki. To tylko mała dziewczynka.

Tym razem Adam wszedł do mieszkania znacznie odważniej. Nie wątpił już, że siły wyższe go usłyszą i spełnią jego prośbę.

Adam wytrzymał tylko dwa tygodnie i znów nie przyszedł na noc. Tym razem został z Anną.

Adam wszedł do mieszkania, nie martwiąc się już, że zostanie zbesztany. Był pewien, że jego prośba została wysłuchana i nie ma się czym martwić. Dlatego łagodne słowa żony już go nie dziwiły. Przyjął jej słowa za pewnik.

A po wnioskach Adama, że dobroć jego żony była siłą wyższą, zdecydował, że może nie jest świętym człowiekiem i nie twierdzi, że nim jest, ale sądząc po tym, jak rzeczy dzieją się wokół niego, okazuje się, że jest w nim dużo dobra.

Potem Adam mógł raz w tygodniu spędzać noc w domu jednego ze swoich przyjaciół zamiast w domu. Jednocześnie nie zapominał prosić sił wyższych o przebaczenie i wszystko uchodziło mu na sucho. Robił to jednak bez tej samej inspiracji i tak krótko, jak to tylko możliwe. Ostatecznie cała jego modlitwa ograniczyła się do pięciu słów: „Wybacz mi, uwierz mi, więcej tego nie zrobię”.

I tak minęło sporo czasu. I nie wiadomo, jak długo by to trwało, gdyby nie jeden błąd. Nawet nie błąd, ale zaniedbanie.

Tak się złożyło, że po kolejnej nocnej przygodzie był tak pewny, że wszystko skończy się dla niego dobrze, że nie żałował, nie przepraszał i zachowywał się jakby nic się nie stało. Spokojnie wszedł do mieszkania, pewny, że znów ujdzie mu to na sucho. Ale nie.

Adam dopiero po chwili zorientował się, czego kobieta od niego chce i co może mieć mu do powiedzenia.

W końcu od dawna, korzystając z wszechmocnej ochrony sił wyższych, mógł przebywać poza domem, kiedy tylko chciał. I uchodziło mu to na sucho. Nie było żadnych skarg, a on uważał się za szczęśliwego męża i ojca. A potem nagle to!

Oczywiście Adam uznał to za niesłychaną bezczelność, okazaną nie tylko jemu, ale przede wszystkim temu, który jest przełożonym i decyduje o wszystkim.

To było wszystko, co Adam zdążył powiedzieć. Mary go nie słuchała. Najpierw śmiała się przez długi czas, a kiedy się uspokoiła, kazała mu opuścić mieszkanie.

Maria otworzyła drzwi i wypchnęła Adama. Adam oczywiście był zaskoczony. Wydawało mu się to niesprawiedliwe.

Maria wkrótce złożyła pozew o rozwód. Adam był jednak przekonany, że wygra sprawę w sądzie i rozwodu nie będzie. Ponieważ całą noc przed ostatnią i decydującą rozprawą w sądzie (na której jego obecność była obowiązkowa) żałował swoich czynów, przyznał się do winy i poprosił siły wyższe o wybaczenie.

Obiecał, że jeśli nie dojdzie do rozwodu, będzie wiernym mężem do końca swoich dni. I zasnął dopiero nad ranem. Adam pewnie wygrałby tę sprawę, bo nie miał wątpliwości, że siły wyższe go wysłuchają i tym samym spełnią jego prośbę, gdyby nie jedna rzecz.

Faktem jest, że Adam zapomniał nastawić budzika, przez co zaspał i nie stawił się w sądzie. A decyzja o rozwodzie została podjęta bez niego.

tortu. Lepiej zrobić prostszy, ale z radością i miłością...