Moi dziadkowie ze strony matki starali się nam pomóc, jak tylko mogli, dając nam trochę pieniędzy i zabierając mnie do swojej wioski na lato.

Kilka lat temu poznałem dziewczynę o imieniu Katarzyna. Byliśmy wtedy na tym samym kierunku na uniwersytecie. Przez długi czas nie zwracałem na nią uwagi. Katarzyna była nieprzeciętną dziewczyną.

Dobrze się uczyła, nie opuszczała wykładów, nie biegała po klubach. A ja byłam jej całkowitym przeciwieństwem. Byłam typową studentką, która poszła na uniwersytet, bo wyrzuciliby mnie za złe wyniki w nauce, a wtedy rodzice przestaliby dawać mi pieniądze. Chodziłem do klubów w każdej minucie, spotykałem się z dziewczynami, spędzałem z nimi noc.

Właściwie nie zwróciłbym uwagi na Katarzynę. Ale ona była we mnie zakochana. Wszyscy o tym wiedzieli. Więc utrzymywałem z nią kontakt. Można powiedzieć, że ją wykorzystywałem. Potrafiłem tygodniami nie pamiętać o jej istnieniu, ale gdy tylko na horyzoncie pojawiał się kolejny egzamin, sprawdzian czy kontrola, szedłem do Katarzyny.

Tygodniami nawet się nie obrażała, ignorowała mnie i spokojnie mi pomagała. Zrozumiałem, że Katarzyna chce związku ze mną, a ja zdawałem się dawać jej nadzieję. Mówiłem jej, jaka jest mądra i piękna, że każdy dobry facet byłby z nią szczęśliwy. Uśmiechałem się, dawałem jej czekoladki i czasami dotykałem jej ramienia. Ale jak tylko moje studia mniej więcej się wyrównały, zapomniałem o tej dziewczynie i kontynuowałem zabawę z przyjaciółmi.

Popularne wiadomości teraz

Mąż wspomniał o trzecim dziecku: "Muszę zostać ojcem syna". A co, jeśli znowu urodzę córkę: "Wracamy do domu i staramy się lepiej, czy jak"

„Zmęczona sprzątaniem, zaproponowałam, żebyśmy pojechali do niego. Po kilku minutach szliśmy do jego mieszkania. Spodziewałam się zastać tam bałagan”

„Synowe się postarały. No cóż, postanowiłam odpłacić im tym samym. Na Dzień Matki podarowałam im obu użyteczny prezent – miskę”

"Czy to normalne, że jakiś tam kolega podrywa moją żonę i przyjaźni się z moim synem. Postanowiłem poobserwować"

Z pomocą Katarzyny udawało mi się przechodzić z kursu na kurs. Pozostałem tym samym wesołym, naiwnym, beztroskim błaznem, a na piątym roku byłem tym samym smoczkiem, co na pierwszym.

Ale ona się zmieniała. Nie zauważyłem tego. Z małej, niepewnej siebie szarej myszki stała się silną, inteligentną, pewną siebie dziewczyną. Jedną z najlepszych studentek na kursie, przewodniczącą wydziału, zwyciężczynią kilku konkursów. Rozkwitła również pod względem wyglądu.

Na ostatnim roku musiałam napisać dyplom. To oczywiste, że bez Katarzyny nie dałabym rady. Spędziłem z nią tam już dużo czasu. W trakcie komunikowania się z nią nagle zdałem sobie sprawę, że jest interesującą dziewczyną. Nawet kilka razy zastanawiałem się, czy mógłbym się do niej zbliżyć.

Ale nadal komunikowałem się tak jak wcześniej. W końcu mój dyplom został napisany i obroniony. Następnie odbyła się ceremonia wręczenia dyplomów. Tam podziękowałem Katarzynie i powiedziałem, że gdyby nie ona, nie skończyłbym studiów. A potem, jakby żartując, dodałem:

- "Przy okazji, skoro pomagasz mi od tylu lat, muszę ci odpowiednio podziękować. Możesz mnie używać, jak chcesz. Jeśli wiesz, co mam na myśli.

Następnie mrugnąłem do niej, aby nie miała wątpliwości co do moich słów. Byłem pewien, że Katarzyna będzie zachwycona i na pewno skorzysta z tej szansy. W końcu przez tyle lat chciała i czekała na moją uwagę. I wtedy zrobiłem pierwszy krok.

Tylko ona nie zareagowała w sposób, jakiego oczekiwałem.

- Krzysztof, dziękuję za hojną propozycję. Ale wiesz, że zrobiłem to wszystko z przyjaźni. I byłoby niewłaściwe prosić o zapłatę.

Pocałowała mnie w policzek, przytuliła i poszła porozmawiać z jednym z nauczycieli. Stałam tam i nie mogłam uwierzyć, że zostałam odrzucona. Wtedy postanowiłem, że pozostanę przyjacielem Katarzyny, ale w końcu będzie moja.

Potem zaczęliśmy dorosłe życie. Praca, szukanie mieszkania, plany na przyszłość. Katarzyna zaczęła aktywnie robić karierę, a ja tylko pracowałem, żeby jej nie zwolnili. A teraz robiłem wszystko, co mogłem, żeby o niej nie zapomnieć, pisałem do niej, pytałem o jej interesy, zapraszałem na spotkania.

Katarzyna właśnie wprowadziła się do nowego mieszkania i od czasu do czasu potrzebowała męskiej pomocy. Zawsze byłem gotowy do pomocy. Czasami robiłem aluzje, że jestem gotowy na rozpoczęcie związku. Ale Katarzyna zdawała się tego nie zauważać.

Byłem szczęśliwy, mogąc spędzać z nią czas. Wspólne oglądanie filmów, spacery po mieście, dyskusje o wydarzeniach na świecie, chodzenie na koncerty.

Po jakimś czasie Katarzyna powiedziała mi, że poznała faceta. I że zaczynają związek. Widziałem, że wyglądała na szczęśliwą, więc udawałem, że też jestem szczęśliwy.

Próbowałem zapomnieć o swoich uczuciach i spotykać się z innymi dziewczynami. Ale zdałem sobie sprawę, że nie ma nikogo lepszego niż Katarzyna.

Niedawno moja przyjaciółka powiedziała mi, że wychodzi za mąż. I zdałem sobie sprawę, że nadal ją kocham. Nie wiem, co robić. Czy powinienem kontynuować naszą przyjaźń i potajemnie kochać ją przez całe życie? A może powinnam zaryzykować i powiedzieć jej, co czuję? Ponieważ nie mogę już tego robić.

Ale nie jest jasne, czy będziemy mogli być przyjaciółmi po moim wyznaniu. A jeśli nie, to jak będę żył bez Katarzyny?