Donald Tusk już od kilku lat dba o swoją wysoką pozycję w Brukseli. Polityk pełnił dotychczas funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej, a od około miesiąca pełni fukcję kierownika Europejskiej Partii Ludowej. Mówiło się też dużo o tym, że Tusk ma kandydować na prezydenta, jednak polityk nie podjął tego wyzwania.

Donald Tusk podjął decyzję w sprawie kandydowania na prezydenta

Aktualnie, Donald Tusk promuje swoją książkę „Szczerze” i z tej okazji postanowił wystąpić w Dzień Dobry TVN, gdzie rozmawiał z Kingą Rusin i Piotrem Kraśko.

DONALD TUSK pije szampana za PÓŁ MILIONA!

Popularne wiadomości teraz

Nazwane najważniejsze mędrcy wśród znaków zodiaku. Mają wysoki poziom IQ

Trzy znaki zodiaku zakręcą kołem fortuny do końca października

Przepis na domowe lody śmietankowe w 5 minut. Nie potrzeba żadnej maszynki do lodów!

Najmniejszy kot na świecie, który na zawsze pozostaje kociakiem

Pomimo lekkiego formatu programów śniadaniowych, para dziennikarzy nie stroniła od trudnych pytań. Kraśko w jednym ze swoich pytań nawiązał do zarzutu, jaki kierowano w stronę polityka odnośnie braku odpowiedzialności za to, co działo się w jego partii. W końcu też wiele osób uważało, że Tusk „uciekł” do Brukseli, by nie odpowiadać za swoje błędy, kiedy Platforma Obywatelska rządziła w Polsce.  

"Jeśli nie uczestniczysz bezpośrednio w grze, to się nie wtrącaj - z takiego założenia wychodzę. Za bardzo się napatrzyłam na polskich polityków, którzy nie biorą odpowiedzialności za władzę. Nic tak nie demoralizuje jak pełna władza bez odpowiedzialności" – odpowiedział.

Dodatkowo, Tusk pozwolił sobie w swojej wypowiedzi na negowanie polskiej polityki, w której de facto jeszcze do niedawna brał udział.

"My, jako Polacy, tak bardzo skoncentrowaliśmy na polskiej polityce, ona jest bardzo monotonna, ciągle tylko: "co, kto komu dowali". Nasza polityka jest bardzo peryferyjna, w innych krajach w debacie publicznej rozmawia się w bardziej nowoczesny sposób" - wyznał.

Nie obyło się też bez pytania o program 500+. Rusin zapytała polityka, czy ten nie żałuje, że to nie on wpadł na ten pomysł przed wyborami w 2015 roku.

"Nie, nie żałuję, że nie wprowadziłem 500+, liczyłem wtedy, na co Polskę stać, a na co nie. Polska musi teraz inwestować niewyobrażalne pieniądze w zdrowie, edukację i ochronę środowiska. PiS dokonało wyboru: damy tyle, ile się da, nie bacząc na to, czy za parę lat wystarczy pieniędzy na ochronę zdrowia dzieci. Wiem, że to co teraz mówię, nie jest popularne. Będziemy mieli 500 złotych w kieszeni, ale nie wyleczymy dziecka. Trzeba mądrzej wydawać pieniądze”- podsumował.

Zgadzacie się z jego słowami?

Więcej ciekawych artykułów zajdziesz na koleżanka.com