Dzieci, które urodziłam i wychowałam, mój mąż, moje pieniądze - wszystko to należy już do przeszłości. I nie mogę ich odzyskać. Pewnie przez to, jak postrzegałam rzeczywistość i otaczających mnie ludzi.

Nie będę ukrywać, że trudno nazwać mnie świętą, ale też nigdy nie byłam skrajnie złą osobą. Potknęłam się i wszystko nagle się posypało.

Na początek pewnego dnia postanowiłam wyjechać do pracy za granicę. Zarobić pieniądze dla rodziny, wrócić i po prostu zacząć żyć.

Nie miałam żadnych specjalnych planów. Miałam męża, małego synka i córeczkę. W zasadzie wszystko było z nami w porządku. Ale chciałam czegoś więcej, a perspektywy były takie sobie. Mąż długo nie chciał mnie puścić samej, ale nie miałam z kim zostawić dzieci, a w młodości byłam dość ambitna. Tak kształtował się mój charakter.

Więc później wzięłam bilet i wyjechałam. Początkowo myślałam, że na rok lub dwa. Jednak w rzeczywistości nie byłbym w stanie zarobić zbyt wiele w takim okresie. Co więcej, przez pierwsze sześć miesięcy ledwo wiązałam koniec z końcem.

Popularne wiadomości teraz

"Zamówiłam jedzenie z dostawą i poprosiłam męża, aby za nie zapłacił, powiedziałam, że mu oddam: następnego dnia przypomniał mi o długu"

"Ja tu rządzę": moja teściowa robiła mi wyrzuty przy gościach, ale przypomniałem jej, na czyj koszt żyje

"Nawet nie rozpakowuję prezentów mojej teściowej, bo i tak zabierze je dla siebie: to dziwne, ale przyzwyczaiłam się do tego"

"Wierzyłam, że mój syn jest prawdziwym mężczyzną. Ale pewna notatka od mojej synowej otworzyła mi oczy na prawdę: co on sobie pozwala robić"

Po co więc wracać, skoro podróż była bezcelowa i zmarnowało się tylko czas? Po roku stanęłam na nogi i mogłam wysłać trochę pieniędzy mężowi. Na dzieci, dom i tak dalej. Niewiele, ale przynajmniej miałam czyste sumienie.

W ciągu 7 lat udało mi się znaleźć lepsze miejsce i nawet kilka razy wróciłam do domu. Nie na długo, ale jednak. Mąż witał mnie dobrze, choć za każdym razem jego oczy były smutne przed moim nowym wyjazdem. Moje dzieci też nie były szczęśliwe, ale mogłam je pocieszać prezentami, gotówką i różnymi rzeczami.

Chociaż szybko dorastali i już widziałem, że mój syn się ożeni, a moja córka raczej nie pozostanie dziewczynką. Ale nie mogłem długo zostać w domu. Podobał mi się reżim, w którym byłem za granicą. Lubiłem klimat, jedzenie, plaże. Rodzimy chłód i otaczająca szarość... Przyzwyczaiłam się do nich.

A potem poznałam Miguela. I wszystko zaczęło kręcić się jeszcze szybciej. Od samego początku ten mężczyzna nie pozwalał mi nawet złapać oddechu. Otoczył mnie czułością, troską i swoją niesamowitą charyzmą

Bałam się, bo przez chwilę byłam mężatką. A jednocześnie tak długo nie widziałam swojego męża, a ten mężczyzna zawsze był przy mnie. Nie skąpił komplementów, szerokich gestów i drogich prezentów. Przy nim czułam się jak 12-letnia dziewczynka. Wygodna, chroniona i zakochana po uszy w starszym chłopaku. Nie da się tego wyjaśnić w dwóch słowach.

Wkrótce przeprowadziliśmy się do jego domu. Ale nie mieszkał sam, mieszkał ze swoimi krewnymi, jak to jest w ich zwyczaju. Oprócz niego była tam jego siostra i matka. Ale jego matka była starą kobietą, która po prostu cieszyła się, że jej syn w końcu kogoś znalazł.

Jego siostra na początku nawet się ze mną nie przywitała. Później jednak nawiązaliśmy kontakt. Kontynuowałam pracę i wysyłałam pieniądze do domu. Niestety musiałam przegapić ślub syna. Ale wysłałam mu całkiem przyzwoitą sumę w prezencie. Wystarczyłoby na przykład na samochód lub skromne mieszkanie. Nie zapomniałam o dzieciach.

Wkrótce Miguel postawił mi warunek: musiałam przestać pracować, kiedy byliśmy razem. Chciał widzieć mnie zawsze w dobrym nastroju i ogólnie chciał, żebym dbała o siebie i była dla niego miła.

To oczywiście była dobra wiadomość dla mnie jako kobiety. Ale w przeciwnym razie... Skąd w końcu miałabym wziąć pieniądze dla mojej pierwszej rodziny, dla mojej córki? Uzgodniliśmy więc, że będę pracować przez kolejne sześć miesięcy, a potem zrobię to, o co prosił.

Po przepracowaniu wymaganego czasu i wysłaniu każdego grosza do domu, w końcu poczułam się jak prawdziwa señora. Nauczyłam się rozumieć wina i poprawiłam swój język. Z moją opalenizną trudno było mnie odróżnić od miejscowych kobiet.

Miguel i ja mieszkaliśmy w jednym dużym pokoju, z dużą ilością miejsca, więc czułam się bardzo komfortowo. Miguel nadal rozpieszczał mnie prezentami, jeździliśmy do innych miast, próbowaliśmy bardzo dobrego jedzenia. Wszystko było po prostu magiczne.

Ale pewnego dnia mój mąż musiał wyjechać na kilka dni. Zostałam więc z jego siostrą i mamą. Intuicja podpowiadała mi, że coś się wydarzy, bez Miguela zrobiło się zbyt cicho, ale nie byłam na to gotowa.

Po przyjeździe mojego brata, siostra Miguela jako pierwsza przyszła do niego i zaczęła z nim rozmawiać szybko i bardzo emocjonalnie. Nie mogłam zrozumieć wszystkiego, co mówiła, ze względu na jej sposób mówienia i ogólną dynamikę rozmowy. Ale było jasne, że ta kobieta oskarża mnie o kradzież. Jakbym kradł jej biżuterię. Chociaż Miguel rzucał we mnie różnymi drobiazgami.

Kiedy Miguel wszedł do pokoju i sprawdził moje pudełko z biżuterią "z ciekawości", znalazł w nim biżuterię swojej siostry. Było jasne, że sama je tam włożyła, kiedy wychodziłam. I po co miałabym je chować, mówiąc wprost, w najbardziej widocznym miejscu? Gdzie tu logika?

A jednak mój mąż odwrócił się ode mnie w tym momencie. Bardziej wierzył swojej siostrze niż mnie, kobiecie, która żyła z nim tak długo i dała mu całą swoją miłość. Był skandal, były łzy.

Ale nie udało nam się wyjaśnić sprawy do końca. On po prostu zabrał moje rzeczy i wyrzucił je za drzwi. Nikt nie dał mi drugiej szansy na wyjaśnienia.

Oczywiście nie zostałam na ulicy. Na początku miałam trochę oszczędności.

Ale zostałam z niczym. Przynajmniej na pewno bez ukochanej osoby. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam, był telefon do domu, ale okazało się, że moje dzieci już dawno poszły do przodu i bardzo niechętnie rozmawiały z ojcem.

Mój legalny mąż znalazł sobie kobietę, z którą powoli mieszkają.

Być może dla wygody, ale nie winię go za to. Dokąd mam teraz wrócić?

Okazało się, że teraz mam dylemat. Wrócić do ojczyzny jako kobieta, z którą moje własne dzieci nie chcą rozmawiać i o której mąż już dawno zapomniał. Wyjechać bez pieniędzy, bez sensu i generalnie biorąc na siebie cios wstydu.

Albo zostać tutaj i spróbować zacząć wszystko od zera.

Tak, oczywiście, nie jestem już w stanie pracować 10-12 godzin dziennie. Ale przynajmniej mogę zarobić wystarczająco dużo, by wynająć mały pokój.

Myślałam, że znalazłam swoją prawdziwą miłość, kogoś, z kim mogłabym spędzić resztę życia. Ale wszystko, co dostałem, to cios w plecy i zakończenie pełne bólu i urazy. Oto moja historia. Czy zasłużyłam na to wszystko? Prawdopodobnie tak. Czy w przyszłości spotka mnie coś dobrego? Mam nadzieję, że tak.

Pisaliśmy również o: Ordynator zwrócił się do mnie z nietypową propozycją przyjęcia dziecka, które porzuciła matka. Trudna decyzja

Może zainteresuje: Niespodziewane zakończenie Sylwestra: Nagranie z zatrzymania Daniela Martyniuka obiegło internet

Przypominamy o: Marcin Hakiel komentuje zaręczyny Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego. Odpowiedział tylko jednym zdaniem